niedziela, 16 sierpnia 2009
wtorek, 11 sierpnia 2009
Krążki
W wolnej chwili powstały kolejne materiałowe krążki:
Sprułam Małgosi chustkę, powycinałam kwadraty, a z pozostałych resztek zrobiłam kółka:
Myślę, że moga być przydatne w przyszłości. Wystarczy dodać jakiś koralik, guzik na środku i powstanie kwiatek; można ponaszywać je na poszewkę jaśka, jako ozdobę... jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.
niedziela, 9 sierpnia 2009
środa, 5 sierpnia 2009
Kombinacje rozetowe
W ostatnich dniach przejrzałam wszystkie moje zbiory szydełkowych elementów, żeby znaleźć odpowiednie rozety. Odpowiednie nie dla mnie, tylko dla kogoś innego. Takowych nie znalazłam. Wykorzystałam zatem element, który już raz pojawił się na moim blogu tyle, że dawno, dawno temu.
Potem przejrzałam jeszcze zazdrostki i ostatecznie wybrałam kombinację:
Ta szydełkowa próbka jest mała oczywiście i obszar z przeplatającymi się kołami będzie odpowiednio większy. Dziś tylko sprawdzałam czy uda mi się przerobić ten schemat. Lepiej gorzej, ale wyszło.
Dla porównania pokażę jeszcze dwie różne rozetki, które wykonałam sprawdzając najlepszą opcję:
Różnią się nie tylko wielkością, ale i liczbą płatków kwiatu. Większa ma ich 12, mniejsza 10 i ta, według mnie, jest lepsza, bo układa się idealnie płasko.
Sama nie wiem czy dobrze zestawiłam te rozety i wzór... Wyjdzie w praniu. Jeszcze tylko muszę przemyśleć, jak to wszystko ładnie połączyć.
Co poza tym w świecie moich robótek?
W obszywaniu kwadratów dobiłam do finiszu. Teraz zaczął się następny etap - obrobienie słupkami. Życzcie mi wytrwałości:)) i dużo rozmów telefonicznych(wtedy szydełkuję) lub filmów, przy których da się to robić.
Wyjęłam patchworkową poszwę i zszyłam wszystkie elementy. Kolej na docinanie następnych.
Druty leżą i czasem trochę "dziergnę".
A zazdrostka różana tkwi w martwym punkcie. Dlaczego? Skoro ma być dla mnie, to dobrze byłoby wiedzieć, jakie ma mieć wymiary. Wymiary będę znała, jak już będę miała swój dom, a w tej chwili nie mam takiego. Zatem na tym polu cisza... Zastanawiam się czy nie zapytać sąsiadki jakiej szerokości ma okna w domu, bo przecież są standardowe, i wtedy doszydełkować do odpowiednich wymiarów.
wtorek, 4 sierpnia 2009
Jarzębina
...i następne korale.
Można powiedzieć, że u nas sezon koralowy trwa. Wczoraj dziewczyny nazbierały jarzębiny i ładnie ułożyły w koszyku:
Dziś pomogły mi oskubać drobne owocki:
Później zaczęła się najlepsza zabawa:
Gosia nawlekała pojedyncze jagody na nitkę, a Monika przesypywała je w koszyku.
Młodsza też czyniła próby robienia korali i nawet udało się jej nawlec kilka jagódek i pokłuć tylko dwa czy trzy razy. Potem uznała jednak, że miętoszenie jarzębiny jest ciekawsze i daje więcej radości:
Gosia próbowała być dzielna i zrobiła naprawdę długi kawałek korali:
Jednakże przesypywanie i ugniatanie owoców jej też sprawiało niemałą radość:
Po... sama nie wiem jakim czasie, korale były gotowe i powieszone do wyschnięcia:
Chyba nie musze dodawać, że jarzębinę mam w każdym kącie każdego pomieszczenia? Dodatkowo jest wgnieciona w dywan, kanapę, łóżka i rozsmarowana po podłodze. Cóż... takie są uroki przywlekania do domu wszelakiego zielska.
sobota, 1 sierpnia 2009
Papierowe koraliki...
...dla najmłodszych damulek.
Dziś ponownie zabrałyśmy się za sklejanie koralików. Za oknem mżyło, więc dziewczynki koniecznie chciały coś robić; coś innego niż wczoraj i przedwczoraj, i żeby nie było to malowanie... Padło na klejenie.
Koraliki powstają z moim - dość sporym jeszcze - udziałem. Potrzebujemy kolorowy papier, np. gazetę reklamową. Im bardziej śliska i błyszcząca, tym lepiej. Przy tym nie może być zbyt sztywna, bo ciężko ją skleić. Dobrze, żeby była w mocnych, wyrazistych kolorach. Koraliki wyglądają wtedy ładniej.
Gazetę tniemy na bardzo wysokie, wąskie trójkąty:
Od długości podstawy trójkąta zależy szerokość koralika. W tym momencie możemy regulować jego wielkość.
Kiedy stos trójkątów odpowiednio urośnie...
...możemy zaczynać klejenie. Dzieciaki smarują klejem(najzwyklejszym, biurowym) jedną stronę trójkąta, a ja zawijam go na wykałaczce:
Ważne, żeby na początku nie owinąć zbyt ciasno, bo będzie problem ze zdjęciem gotowego koralika z wykałaczki. Poza tym trzeba w miarę równo utrzymywać środek, żeby nawijany papier tworzył ładną wypukłość.
Gotowe koraliki wyglądają tak:
Na poniższym zdjęciu najbardziej widać różnicę w wielkości między poszczególnymi koralikami:
Oczywiście robienie tych najmniejszych jest najbardziej upierdliwe, że się tak wyrażę. Potrzeba sporo cierpliwości, żeby wyszły równe.
Kiedy nasze "dzieło" już wyschnie, możemy zabrać się za nawlekanie na nitkę, żyłkę czy cokolwiek. I w rezultacie otrzymujemy takie korale:
Jeśli ktoś chce, może dodatkowo je polakierować, np. lakierem do paznokci ale na to moje córki są zbyt niecierpliwe.
Życzę miłej zabawy:))
hrabina.ee, sobota, 01 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)