wtorek, 4 sierpnia 2009

Jarzębina


...i następne korale. 


Można powiedzieć, że u nas sezon koralowy trwa. Wczoraj dziewczyny nazbierały jarzębiny i ładnie ułożyły w koszyku:






Dziś pomogły mi oskubać drobne owocki:





Później zaczęła się najlepsza zabawa:


Gosia nawlekała pojedyncze jagody na nitkę, a Monika przesypywała je w koszyku. 


Młodsza też czyniła próby robienia korali i nawet udało się jej nawlec kilka jagódek i pokłuć tylko dwa czy trzy razy. Potem uznała jednak, że miętoszenie jarzębiny jest ciekawsze i daje więcej radości:










Gosia próbowała być dzielna i zrobiła naprawdę długi kawałek korali:






Jednakże przesypywanie i ugniatanie owoców jej też sprawiało niemałą radość:






Po... sama nie wiem jakim czasie, korale były gotowe i powieszone do wyschnięcia:






Chyba nie musze dodawać, że jarzębinę mam w każdym kącie każdego pomieszczenia? Dodatkowo jest wgnieciona w dywan, kanapę, łóżka i rozsmarowana po podłodze. Cóż... takie są uroki przywlekania do domu wszelakiego zielska.

sobota, 1 sierpnia 2009

Papierowe koraliki...






...dla najmłodszych damulek.


Dziś ponownie zabrałyśmy się za sklejanie koralików. Za oknem mżyło, więc dziewczynki koniecznie chciały coś robić; coś innego niż wczoraj i przedwczoraj, i żeby nie było to malowanie... Padło na klejenie.


Koraliki powstają z moim - dość sporym jeszcze - udziałem. Potrzebujemy kolorowy papier, np. gazetę reklamową. Im bardziej śliska i błyszcząca, tym lepiej. Przy tym nie może być zbyt sztywna, bo ciężko ją skleić. Dobrze, żeby była w mocnych, wyrazistych kolorach. Koraliki wyglądają wtedy ładniej.

Gazetę tniemy na bardzo wysokie, wąskie trójkąty:








Od długości podstawy trójkąta zależy szerokość koralika. W tym momencie możemy regulować jego wielkość.


Kiedy stos trójkątów odpowiednio urośnie...




...możemy zaczynać klejenie. Dzieciaki smarują klejem(najzwyklejszym, biurowym) jedną stronę trójkąta, a ja zawijam go na wykałaczce:




Ważne, żeby na początku nie owinąć zbyt ciasno, bo będzie problem ze zdjęciem gotowego koralika z wykałaczki. Poza tym trzeba w miarę równo utrzymywać środek, żeby nawijany papier tworzył ładną wypukłość.







Gotowe koraliki wyglądają tak:











Na poniższym zdjęciu najbardziej widać różnicę w wielkości między poszczególnymi koralikami:


Oczywiście robienie tych najmniejszych jest najbardziej upierdliwe, że się tak wyrażę. Potrzeba sporo cierpliwości, żeby wyszły równe.

Kiedy nasze "dzieło" już wyschnie, możemy zabrać się za nawlekanie na nitkę, żyłkę czy cokolwiek. I w rezultacie otrzymujemy takie korale:




Jeśli ktoś chce, może dodatkowo je polakierować, np. lakierem do paznokci ale na to moje córki są zbyt niecierpliwe.




Życzę miłej zabawy:))
hrabina.ee, sobota, 01 sierpnia 2009

piątek, 31 lipca 2009

Zapomniana róża



Jeszcze za czasów studenckich miałam chwilowe "zrywy robótkowe" ale z braku chęci lub nadmiaru innych - ciekawszych wtedy - zajęć, nie powstało wtedy wiele. 

Jedną z prac była róża:




Jako czarnego tła użyłam jakiegoś skrawka materiału - w większej części sztucznego, który niczym nie przypominał płótna czy kanwy. Męczyłam się z tymi krzyżykami okropnie. Jak już dobrnęłam do końca, odeszła mnie chęć na xxx do końca studiów i jeszcze dalej. Haft leży w szufladzie do tej pory. Czeka.



Dwa dni temu skończyłam kapelusz dla Moniki, bardzo podobny - inaczej byłaby kłótnia nieziemska:









Monika nie miała nastroju na pozowanie do zdjęć, więc namówiłam Gosię. Ta jednak też nie była tym zachwycona, stąd tylko jedno ujęcie. 


Z resztek materiału, który pozostał mi po różnych, dawnych szyciach, postanowiłam zrobić takie rozetki:





Pierwsze nie są zbyt kształtne ale przekonałam się, że zrobinie ich nie jest wcale trudne i nawet ja to potrafię. Te są całkiem spore, bo mają 4-5cm średnicy.



Natomiast dziewczyny też koniecznie chciały zrobić"coś", więc powstały korale, zainspirowane jakąś stroną z sieci:



wtorek, 28 lipca 2009

***



Małgosia ostatnio "zastrzeliła" mnie tekstem:

"Mamusiu, kocham cię, bo tak pięknie się ubierasz"


I kolejny, wypowiedziany bardzo poważnym tonem:

"Zastanawiam się mamo...(tu chwilowa pauza), kiedy znowu pojedziemy do Polski, do dziadków?"



Monika natomiast, kiedy tylko chwyci korale, kapelusz czy cokolwiek w tym stylu, woła:

"I jak wyglądam? Pięknie?" albo "Pasuje mi?"



Teraz oczywiście kończę robić kapelusz dla młodszej, bo tak, jak przewidziała Nastunia, Monika domaga się swojego.

czwartek, 23 lipca 2009

Siła wyższa



...przeszkodziła mi w realizacji planów. 

Cały czas tkwię w obszywaniu pociętych kwadratów ale zostało mi tylko półtora, może nawet mniej. 
Zazdrostka z różami... już wiem, że na pewno zostanie dla mnie. Nie odpowiada osobie zamawiającej. Muszę zacząć następną, tylko nici w tej chwili brak. 
Przy tym wszystkim Monika zgubiła ulubiony kapelusz Małgosi. Ulubiony i jedyny. W domu czarna rozpacz!
Odłożyłam wszystko na bok i wyjęłam jakieś bawełny. Na szczęście miałam też jeden czy dwa schematy letnich kapelusików-czapeczek. Zabrałam się za szydełkowanie i oto co powstało:




Kapelusz został wypróbowany na spacerze.




Wykorzystałam trzy odcienie niebieskiego i delikatny fiolet(to chyba zwie się lila).



Od góry wygląda dość równo i nawet ciekawy efekt dają te ażury.


I jeszcze na płask:









Wykorzystana nić to bawełna oraz mieszanka bawełny z wiskozą. 
Wzór znalazłam na jednym z brazylijskich blogów ale zmodyfikowałam go wstawiając rzędy półsłupków czy też słupków, które akurat były mi potrzebne.
Jak na pierwszą taką czapeczkę, to wyszła całkiem przyzwoicie. Może rondo powinno być trochę sztywniejsze ale i tak nie jest źle. 

środa, 22 lipca 2009

Co z bukietu zostało








Stał sobie bukiet polnych kwiatów. Zatrzymałam jego urok - może niezupełnie w całości - składając go w mniejszy, ciaśniejszy i bardziej wysuszony:






Myślę, że dodanie wstążki okręcającej dół, może mu przydać nieco uroku. Pozostaje kwestia znalezienia właściwej.



W tej chwili miejsce zasuszonych kwiatów zajęły nowe, zebrane po kolejnym rannym bieganiu:





Moja poranna kawa w kolejnej pięknej filiżance zza Wielkiej Wody:

Na tym zdjęciu kolor prawie idelany...






...a na tym, chyba lepiej widać ten delikatny kształt.
hrabina.ee, środa, 22 lipca 2009

piątek, 17 lipca 2009

Kiedy wracam...




...z porannego biegania, ścieżką tuż nad rzeką, czasem skuszą mnie polne kwiaty. Potem dziewczynki pomagają wstawiać je do wody. A efekty poniżej:



Lubię takie zwyczajne, proste kompozycje. Przypominają mi lato na wsi...