piątek, 20 listopada 2020

Kolejne malowanki

 


...chociaż malowanki, to może nieodpowiednie słowo. W każdym razie znowu chwyciłam za pędzel i puszkę z farbą i przysposobiłam kolejne - już nie meble - a elementy wystroju. 

Tym razem padło na pudła, w których przechowuję magazyny. Każde było trochę inne, więc teraz nabrały w miarę jednolitego wyglądu.





Niektóre są gładkie, niektóre mają wzór na boku, choć kiedy stoją wysoko, jeden koło drugiego, i tak nic nie widać.  






Wciąż pracuję nad doniczkami. Pomalowałam kolejne, które po kilku latach stania na zewnątrz, wyglądały fatalnie.


Myślę, że o doniczkach to jeszcze będzie jakiś wpis, kiedy już bardziej je ogarnę. Póki co tylko taka zajawka.


Oczywiście koc na szydełku cały czas powstaje, ale dzieje się to powoli:)



W międzyczasie zrobiłam taką przymiarkę szydełkową:


Te kółka, to obdziergane plastikowe kółeczka, które zostają z butelek po mleku na przykład. Obrabia się je szybciutko, a powstają idealne okręgi. Myślę, że w środku jeszcze coś umieszczę, bo choć małe, to jakoś tak pustawo wyglądają.


I oczywiście kolejna lektura:

Poprzednią "Ostatni pociąg do zona verde. Ladem z Kapsztadu do Angoli" tego samego autora - Paula Theroux, po prostu łyknęłam. Teraz "jedziemy" pociagami przez Azję.  I to nie byle jakimi, przynajmniej z nazwy, bo już z wygodami i wszystkim innym, różnie to bywa. Są więc Orient Expres, Orient Direct, Złota Strzała, ExpresGrand Trunk, Północna Gwiazda, kolej transsyberyjska i wiele, wiele innych. 

Nie jest to książka-przewodnik. Raczej zapis wrażeń po spotkaniu najróżniejszych ludzi, zobaczeniu najróżniejszych miejsc, w większości nie tych z przewodników turystycznych. Mnie wciągnęło bardzo. Wciągnęło na tyle, ze zamówiłam kolejne:

" Jechałem Żelaznym Kogutem". Pociągiem przez Chiny"

"Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki"

"Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu".  

15 komentarzy:

  1. Śliczne rzeczy wykonałaś. Ja uwielbiam malarstwo i patrzenie na takie przeróbki, bardzo mnie relaksuje. :) Czemu ja nie pomyślałam, by i nasze doniczki pomalować, dziękuje za pomysł. Mamy wiele starych, a widzę, jak fajnie można je odnowić. Kocyk już zachwycający!!! Pozdrawiam cieplutko. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem do dzieła! Maluj doniczki i stare przemień w nowe.

      Usuń
  2. Dziewczyno, Ty to masz pomysły! Ten z kółeczkami z butelek po mleku jest genialny! Donice też mi się podobają - muszę się zastanowić jak w praktyce zastosować oba pomysły. Koc wygląda już niczego sobie!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że akurat ten post to też trochę pomysłów dla innych:) cieszę się.
      Ciekawi mnie co też wymyslisz.

      Usuń
  3. Malarka pełna gębą, pięknie to wszystko wygląda, z kocem juz bliżej jak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękne te rzeczy. Książki nie znam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, onieśmiela mnie Twoja prędkość rozprawiania się z kolejnymi pozycjami! :) Jestem jednak też pełna podziwu dla Ciebie, że w pracowity tryb życia udaje Ci się wpleść tyle ciekawych i ambitnych lektur.

    A propos tej ostatniej, o której wspomniałaś, to przyszła mi do głowy pewna ciekawostka - nie wiem, czy wiesz, ale mamy tu w Irlandii dwa oryginalne wagony Orient Expressu (na terenie pięciogwiazdkowego Glenlo Abbey w hrabstwie Galway, można je dostrzec przepływając Corrib), a co więcej - znajduje się w nich restauracja ("The Pullman Restaurant"), gdzie można zjeść kolację w nietuzinkowych okolicznościach albo po prostu udać się na posh afternoon tea :) Zdradzę Ci, że miałam w planach wizytę w tym miejscu, ale przez lockdown wszystko się posypało. Może kiedyś :)

    Miłych jesiennych wieczorów, które mimo wszystko mają swój niezaprzeczalny urok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książkami takmam: czytam je ekspresowo. Teraz już nawet te po angielsku:) choć na pewno wolniej niz te w języku poslkim.

      NIe miałam pojęcia że maja takie skarby kolei! Dziękuję za informację. Gdyby nie obecna sytuacja, to pewnie bym już planowała wizytę

      Jesienne wieczory, niezależnie jak bardzo narzekam na jesień ogólnie, są absolutnie urokliwe. Wszak kiedy palić świece, świeczuszki i inne tego typu "stwory"?

      Usuń
    2. U mnie różnie z tym bywa - czasami czytam jedną za drugą, nawet kilka na tydzień, ale bywają też takie okresy, kiedy przez kilka tygodni nie sięgam po żadną (najczęściej latem).

      Do usług :) Cieszę się, że okazałam się przydatna ;) Co się odwlecze, to nie uciecze - jeszcze wszystko przed Tobą :) Fajnie by było wpaść tam chociażby na earl greya :)

      Tak - to są zdecydowanie jedne z większych plusów jesieni :) I jak miło poczytać książkę, leżąc w łóżku albo siedząc w wygodnym fotelu, kiedy za oknem plucha albo hula wiatr. Tak sobie pomyślałam wczoraj, siedząc w łóżku, że muszę niedługo powiesić w oknie jakieś światełka - wiesz, ile moich sąsiadów ma już choinki i inne ozdoby?! W minionym roku nie chciałam ubierać choinki - teraz jakoś nie mogę się jej już doczekać!

      Usuń
    3. Ja z czytaniem też często tak mam. Mówię wtedy, że wpadłam w ciąg. Czytam jedną książkę po drugiej, a potem nagle stop. Z tym, że niekoniecznie zbiega się to jakąś porą roku.

      Wyobrażasz sobie siąść w takim Orient Express? I wypić herbatę? Lub kawę, nieważne już co🙂

      U nas też już ludzie ubrali choinki nawet! Moja sąsiadka-next door neighbor - przodowniczka, jak ja nazywam, już w tamtym tygodniu ozdobiła okno. Ona zawsze musi być pierwsza. Taki charakter.
      Teraz czekam kiedy na osiedlu udekorują jeden szczególny dom. Cały obwieszony światełkami, które pulsują w różnym rytmie.

      Ja już myślę trochę o choince, ale jeszcze nie wiem czy zrobię to w tym tygodniu. Z jednej strony chcę, z drugiej... lubię trochę odciągnąć te przyjemność.

      Usuń
  6. Super prace wykonałaś i ciągle masz nowe pomysły.
    Jak uhodować grubosza?
    Twój jest taki obfity, a mój, to 1/4 Twojego.
    Obrobione kółeczka możesz wykorzystać jako obrączki na serwetki.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za uznanie.

    Co do grubosza, to w zasadzie ja o niego nie za bardzo dbam. Wcześniej stał na parapecie, w pełnym słońcu, więc wtedy rozrósł się najobficiej. Tylko raz go przesadziłam do większej doniczki, jak już w tamtej mial same korzenie. Teraz też w zasadzie mu ciasno, ale jeszcze posiedzi. Podlewam go regularnie, ale nie mocno. Nawoziłam go tylko wodą ze skorek bananów lub po płukaniu mięsa. i to wszystko.

    Kóeczka jako obrączki do serwetek to świetny pomysł. Dziękuję.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź o gruboszu. :)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń