Po raz kolejny odwiedziliśmy ogrody w Heywood. Jak zawsze zachwyciły nas całokształtem: spokojem, kwiatami, zielenią...
Izka pojechała ze swoim własnym aparatem, więc biegała i robiła zdjęcia.
Daleko, poza ogrodzeniem:
Monia usiadła nad wodą i zamyśliła się nad czymś:
Zakątek pod pergolą sprzyjał zabawie w chowanego:
Poniżej pergoli widok na wodę:
Łaźnia ukryta wśród zieleni:
Na małym wzniesieniu sztuczne ruiny, które miały dodawać klimatu ogrodom:
Wspomniane wcześniej "ruiny" z bliska:
Parking przywitał nas pustką:
Starsze córki załadowały się do bagażnika i tam urządziły sobie piknik. My rozłożyliśmy się na kocyku:)
Też znam i też lubię :)
OdpowiedzUsuńParking koło Heywood Gardens ma to do siebie, że często jest pustawy. W ogóle mam wrażenie, że te ogrody są mało znane w porównaniu z innymi.
Bardzo fajnie i rodzinnie spędzony czas - brawo, że Wam się chciało. Mam nadzieję, że dzieci kiedyś docenią Wasz wysiłek w zapewnienie im przyzwoitego i interesującego dzieciństwa.
Widzę, że Gosia do Was dołączyła. Tęskni czasami za Irlandią? Wybacz, że zawsze zadaję takie osobiste pytania, ale bardzo interesuje mnie temat emigracji, powrotów do ojczyzny, tego, jak ludzie odnajdują się w polskiej rzeczywiostości i ewentualnej tęsknoty za Zieloną Wyspą :)
Ciepłe pozdrowienia :)
Piękna jest ta wyspiarska architektura, kamienie i zieleń, wszystko uporządkowane i tak ładnie ze sobą współistnieje, wspaniałe miejsce do wypoczynku:-)
OdpowiedzUsuńKolejna rodzinna wyprawa, dopiero co Iza sie urodziła a już pannica a Gosia to już młodzież.Dobrze że wspólnie dzieciaki jeszcze z Wami chodzą.
OdpowiedzUsuńPięknie tam. Muszę wpisać na listę do odwiedzenia. Pozdrawiam.Wioleta
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak mi się kojarzy Zielona Wyspa :)
OdpowiedzUsuńSuper wycieczka. Widoki filmowe.