...a raczej szalowy :)
Mieszanka dwóch różnych nici - jedwabiu i cienkiego, jak pajęczyna, moheru. Tak powstał szal...
Wzór, który powtarzam do znudzenia, węzły Salomona:
Okrasiłam je kwiatami, żeby dodać tego "czegoś"...
Kolor to złaman biel, chyba tak można go określić.
W czytaniu natomiast mamy znowu H. Mankella:
W polskich wydaniach sa to, według kolejności zdjęć:
"Wspomnienia brudnego anioła"
"Ręka"
Swoją drogą ciekawe podejścia do tytułów :)


Szal szałowy - a ja nadal przymierzym się do tych splotów i jakoś nie mogę się za nie zabrać... Już nawet włóczkę mam!
OdpowiedzUsuńA książki obie czytałam, choć tę pierwszą chyba pod innym tytułem (w zasadzie to słuchałam) - wielka szkoda, że autor już więcej niczego nie napisze...
Motylek
Szal to taka śliczna śnieżynka o innym kształcie,piękny,
OdpowiedzUsuńanielski!
OdpowiedzUsuńPiękny ten szal:-)
OdpowiedzUsuńCudo, cudo, cudo! Uwielbiam Twoje dzieła!
OdpowiedzUsuń