Z drutów, już dawno temu, pewnie ponad rok, zeszły prostokąty w kwiatki. Czekały dłuuuugi czas. W końcu wzięłam się za zszywanie:
Znalazłam suwaki, do tego odpowiednią "wyściółkę" czyli podszewkę i w końcu są:
Każdy inny, każdy zamawiany w odpowiadających kolorach, które dzieci wygrzebały z torebki z resztkami; pomarańcz jest najbardziej wściekły, chyba tzw. neonowy:
Fronty dwóch poduch kanapowych też ukończone. Ta na wierzchu już była prezentowana, ta pod spodem - nowa, z dodatkiem srebra:
Białej, nylonowej nitki wciąż trochę mam, ale co z nią zrobić, jeszcze nie wiem.
Trochę inne niebieskości, ale tonacja podobna:
Dodatek srebra naprawdę podbija efekt:
Fajne kolorowe :)
OdpowiedzUsuńPoduchy też będą się fajnie prezentowały.
Pozdrawiam
Kosmetyczki dla córek,śliczne,poduchy będą też ekstra,piszesz że białej nylonowej jeszcze trochę masz,co możesz zrobić?dodac innej włóczki i wydziergać koszyk na robótki, podkładki pod kubki,papcie.Ja mam tego dosyć sporo,aktualnie dziergam spory kosz robótkowy (myślałam że będzie sztywniejsze),potem będzie drugi dla mnie,mają być podkładki pod kubek i papcie ,tylko kiedy to zrobię,dziergam też skarpety.
OdpowiedzUsuńMatko, jakie cuda! Jesteś włóczkową czarodziejką:)
OdpowiedzUsuńZauroczyły mnie saszetki dla córek. Wow!