wtorek, 9 sierpnia 2016
***
Z mojej lawendy w ogrodzie - mam jeden krzaczek, który ostatniej zimy mróz mi prawie zabił - złożyłam dwie małe wiązeczki. Leżą na razie na kominku.
W kuchni pojawiły się nowe zasłony; w końcu! Po prawie 6 latach stare poszły na odpoczynek.
A z pudła wyciągnęłam włóczke wiskozową - błękit i nylonową(taką z czasów PRL-u) i dziergam co mi dusza podpowiada.
Blog ostatnio zaniedbany, ale może z czasem go odkurzę? W końcu mam do napisania o kilku miejscach.
Póki co wyciągnęłam ze strychu 3 wory mundurków dziecięcych i dziewczyny wczoraj przymierzały. Jak sie okazało, Monika i Izabela mają po 4 pełne komplety, zarówno sportowych i eleganckich wersji. Gosi muszę dokupić tylko koszule i kardigan z wyhaftowaną tarczą szkoły. W sumie całkiem nieźle :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zaslony uszylas sama, czy kupilas gotowe? Bardzo ladny material.
OdpowiedzUsuńTym razem kupiłam gotowe :) Materiał wpadł mi w oko, bo tak jakos od razu pasował mi do kuchni, choć połysk sugerowałby inne pomieszczenie.
UsuńSuper materiał zasłonowy, szykujesz juz powoli do szkoły,czas leci a i dziergotki wyciągnełas, dzieje się,pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńczas szkoły nieuchronnie sie zbliża, więc i mundurki trzeba szykować. a na dzierganie jakoś mnie już naszła ochota.
UsuńU Mamy na strychu jest parę motków takiego nylonu, Mama kupiła go na kilimy, ale po pierwszym odechciało jej się tkać, a ja nie mam pomysłu na co go przeznaczyć więc poczekam na efekt Twojej twórczości, na razie kolorki bardzo ładnie współgrają na francuskim ściegu:-)
OdpowiedzUsuńto taki począteczek dziergadła uchwycony; teraz już mam prawie całość i myślę nad ciągiem dalszym bielo-błękitów
UsuńPiękne zasłony :-) Śliczny materiał.
OdpowiedzUsuńZ dzieciństwa pamiętam włóczkę nylonową... dużo rzeczy kiedyś się z niej dziergało :-)
Pozdrawiam serdecznie.
właśnie, kiedys było jej całe mnóstwo, w różnych kolorach. teraz nadszedł jej czas w moim domu :)
Usuń