...ale najstarsza(wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką) dostarczyły nam tyle emocji, tyle wrażeń, że już nie mam siły na nic więcej. Na pewno ten dzień, a w zasadzie wieczór, oboje z mężem zapamiętamy na długo! Młoda jest uziemiona na bardzo długi czas.... jeszcze nawet nie podjęliśmy decyzji na jak długi.
Ech, zaczyna się....
Trzymaj się...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
jakoś się trzymam, bo nie mam wyjścia.... dziękuję za dobre słowo
UsuńZabrzmiało groźnie...
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo siły. I wyrozumiałości. To ciężki okres również dla samych nastolatków;-)
I było... na szczęście - miejmy nadzieję - zażegnaliśmy niebezpieczeństwo, a dzieci dostały lekcję. My zresztą też.
UsuńAniu,myslę że każde dziecko strasznie narozrabia, wiem jesteś zdenerwowana, a porozmawiajcie na spokojnie, moje starsze rodzeństwo podpaliło (jako dzieci oczywiście) ,sypialnie rodziców(pierwszy dorobek ich życia przy czwórce dzieci),do dzisiaj wspominamy to zdarzenie,mama wpadła w furię, jakby nie sąsiad to nie wiem jakie siniaki siostra najstarsza by posiadała.Był to rok ok.1957, bieda,kolejki.Moje też naczyniły cuda i niewidy.
OdpowiedzUsuńdajemy radę. już jest lepiej. dziękuję
UsuńNo tak... Dzieci potrafią... Z dzieciństwa pamiętam, ze tez miewałam nieciekawe z punktu widzenia dorosłego pomysły. Mam nadzieję, ze działania wychowawcze pomogą na przyszłość. Wspieram duchowo,
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Motylek
Dziękuję Motylku. Już stajemy na nogi :)
UsuńOjej, brzmi strasznie. Możesz mi ją sprzedać:) Lubię wyzwania;)
OdpowiedzUsuńI było strasznie, uwierz mi.
UsuńDawno temu, moja córka była w okresie dojrzewania, było jak prawie każde burzliwe, jedni współczuli, inni cieszyli się że nie mają córek. I w takich okolicznościach przyrody naszemu znajomemu lekarz oznajmił, że będzie tatą bliźniczek. Za kilka dni spytaliśmy go jak się z tym czuje - odpowiedział, że nijak bo jako człowiek czynu wymógł zmianę lekarza ...
OdpowiedzUsuńNo tak, zabić posłańca to stara strategia. Choć nie do końca rozumiem ideę zmiany lekarza.
Usuńto zdarzenie uświadomiło mi, jakie wyzwania nas jeszcze czekają! :) ale damy radę, musimy...
UsuńJako osoba bezdzietna niewiele mam w tej sprawie do powiedzenia, zwłaszcza, że nie wiem o co chodzi. Ze swoich doświadczeń z młodości, to mój młodszy brat sprawiał problemy, a ja byłam grzeczna.
OdpowiedzUsuńJuż dajemy radę, już jest lepiej :) nie chcę mówić, czy raczej pisać o co chodzi, bo to zbyt prywatne.
UsuńJak to mówią: "małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot".
OdpowiedzUsuńW każdym wieku dzieci mają różne pomysły, które dorośli (według nich) rozumieją "inaczej", ale myślę, że rozmowy, wyjaśnienia powinny przynieść dobre efekty i lepszy skutek, bo kara nie zawsze odbierana jest przez dziecko tak, jak myślą dorośli...
Jednak, Wy najlepiej wiecie, jak postępować z własnymi dziećmi...
Czekam na lepsze wieści. :)
Pozdrawiam ciepło.
Rozmowy były, wszystko już było, ale kara, w sensie odcięcie od pewnych rzeczy też musi być.na szczęście idzie ku lepszemu.
Usuń