W tym roku szkoła jakoś wyjątkowo rozpieściła nas aż tygodniem wolnego! Nie wiem czy w poprzednich latach też tak było, a ja po prostu nie pamiętam? Wydaje mi się jednak, że aż całego tygodnia przerwy to nie mieliśmy nigdy. W każdym razie wszyscy się ucieszyli. Mogliśmy troszkę dłużej pospać, niespiesznie zjeść śniadanie, a także wybrać się na pierwsze, dłuższe spacery, bo pogoda poprawiła się znacznie. Pojechaliśmy też na krótką co prawda, ale pierwszą w tym roku, wycieczke rodzinną. Zatem sezon wyjazdów uważam za rozpoczety!
Zaraz w poniedziałek obchodziliśmy urodziny Małgosi. Dostała odtwarzacz MP3, więc cieszyła się muzyką, a my mieliśmy spokój i ciszę.
Do tego zaliczyliśmy bibliotekę już dwa razy(dziś jest środa, więc szansa na kolejne wyjście po książki wciąż istnieje) i Gosia znikała na kilka godzin w swoim pokoju, pochłonięta lekturą.
Monika zafascynowana była pomoca w kuchni, a szczególnie zmywaniem naczyń. Nie ma to jak popluskać się w pełnym piany zlewie.
Tymczasem Izabelka pochłonięta była tworzeniem historyjek, przeżywaniem problemów i odtwarzaniem scen rodem z bajek, bądź życia. W momencie, kiedy wyjmie swoje figurki, rozłoży domki, zbuduje zamki z lego, potrafi bawić się w swoim świecie godzinę, nawet dwie.
Grunt, to jej w tym nie przeszkadzać. Nie robić zdjęć, nie zaczepiać, nawet nie pytać, czy chce jeść.
Któregoś popołudnia wyciągnęliśmy farby, stare bluzki, które posłużyły za fartuchy i zaczęło się malowanie! Tym razem dziewczyny używały farb plakatowych, którymi tworzyły obrazy na grubej tekturze. Została mi ona po meblach, które jakiś czas temu przywieźliśmy z ikei. Pocięłam podła na prostokąty dość poważnych rozmiarów i teraz dzieciaki malują na nich obrazy.
Ponieważ powierzchnia stołu jest dość dobrze zabezpieczona, nie rozkładam już kolejnych ochraniaczy.
Każda z nich zaangażowała się bardzo mocno w swoja pracę i w skupieniu nakładała kolejne kolory i warstwy farby.
I oczywiście spacer - pierwszy długi spacer w kierunku torfowisk, w celu szukania wiosny. A dopatrzeć się jej można było wszędzie! Ptaki już od dłuższego czasu świergolą głośno, tam, wśród lasów, tym bardziej było je słychać. Takie radosne śpiewy, zupełnie inne, niż te z czasu zimy i chłodu, choć oczywiście przesadnie ciepło nadal nie jest.
Gosia zabrała swój aparat i próbowała uwiecznić to, co przykuło jej uwagę. Ciesze się bardzo, ze powoli klarują się jej zainteresowania. Bardzo bym chciała w przyszłym roku wysłać ją na kurs rysunku i malowania, który proponuje prywatna szkoła polska w Portlaoise. Wygląda dość ciekawie, a moja najstarsza wyraźnie zdradza ciągoty w tym kierunku. Chciałabym sprawdzić, czy warto szkolić ją w tej dziedzinie.
Monika próbowała pozować do zdjęć, ale zawsze ze swoimi minkami:
Teraz dopiero widzę, jak inaczej wygląda bez okularów i jak bardzo jej one pasują. Dodają nie tylko uroku, ale i powagi. Na tym zdjęciu wygląda znowu jak mały dzieciak.
Wkoło jeszcze szarawo, zielenią cieszą oczy tylko tuje i cyprysiki oraz poduchy mchów, których u nas dużo i oczywiście stara trawa, która u nas jest przez okrągły rok zielona. Z tym, że jest to taka stara, szara zieleń.
Dopiero kiedy odrodzi się po zimie, zacznie kipieć tą młodą, niemalże błyszczącą zielenią. Póki co, cieszymy się tym, co mamy.
W następnym poście umieszczę zdjęcia budzącej się dożycia przyrody. Ten jest i tak przełądowany zdjęciami.
Pozdrawiam Was wiosennie!!!
Czy to jest jakiś odpowiednik polskich ferii zimowych? U Was wiosna się wylewa z każdego zdjęcia, a i u mnie zauważyłam pierwsze rozwijające się roślinki w ogródku i przeżyłam szok, wszak to luty! Fajnie , że Małgosia ma taką mamę, która pomyśli za nią, ja np. żałuję że moja mama nie zainteresowała się w odpowiednim momencie i nie zaczęła kształcić muzycznie, bo muzyka zajmuje bardzo ważne miejsce w ,moim życiu , może nie być drutów, a muzyka musi być, może teraz robiłabym zupełnie co innego w życiu? Nie mam pretensji do mojej mamy, absolutnie, wtedy były zupełnie inne czasy i człowiek myślał o bardziej przyziemnych rzeczach typu co dzisiaj i gdzie rzucą i ile godzin będzie się po to stało, ale teraz ... fajnie, że o tym myślisz. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń