Zaczęłam mozolne zdejmowanie kolejnych warstw farby:
Muszę przyznać, że specyfik do tego stworzony, znacznie ułatwił mi sprawę. Nakładałam żel chyba dwa razy na każdą powierzchnię i farba puchła...
...po czym schodziła pięknie i odkrywała kolejną warstwę:
...aż dotarłam do początków:
Pozostało tylko wyszlifować resztki papierem ściernym, poprawić rowki, wygładzić i umyć z kurzu i brudu przez malowaniem.
Wierzch jednej z szafek nie wyglądał pięknie. Pewnie zalany został wodą, bo był spuchnięty i lekko popękany. Po zdjęciu farby pozostawało szlifowanie i wyrównywanie powierzchni.
Uchwyty, podobnie jak szafki, pomalowane były różnymi kolorami, w dodatku niedokładnie. I znowu z pomocą przyszedł mi żel:
Widać, jak spod farby wyłaniają się różyczki. Kiedy już wyczyściłam uchwyty, okazało się, że zrobione są z porcelany. Nie wiem, czy takie były oryginalnie, czy ktoś je dokupił. W każdym razie w pierwszej wersji podobają mi się znacznie bardziej, niż w tej "uszlachetnionej" malowaniem.
I oto po trzech dniach pracy(między obiadem, wożeniem do szkoły i ze szkoły, i innymi codziennymi czynnościami) wyłonił sie prawie surowy produkt, w liczbie sztuk dwóch, gotowy do dalszej obróbki:
Za kilka dni, mam nadzieję, pokażę efekt końcowy.
Mebel piękny!!Napracowałaś się trochę przy nim ale będzie piękną ozdobą pokoju.Gałki porcelanowe to coś co lubię :)Aż trudno uwierzyć,że ktoś mógł potraktować je farbą !!Pozdrawiam!!
OdpowiedzUsuńczort dziewczyna, kupa roboty ale będzie rewelacyjnie,
OdpowiedzUsuń