czwartek, 7 lipca 2011
Padł, w końcu padł
... mój aparat cyfrowy. Wytrzymał prawie 6 lat intensywnego użytkowania i dziś umarł w ciszy. Tak mi się wydaje, bo już nie zapisuje zdjęć, nie odczytuje jednej z kart pamięci, nie chce robić nic.
Jutro jeszcze sprawdzę w zakładzie, ale nie łudzę się zbytnio.
W związku z powyższym, jakże niefortunnym zdarzeniem, zdjęć nie będzie przez dłuuugi czas, bo nie stać mnie w tej chwili na kupno nowego sprzętu. Szkoda, bo czas płynie i chwile umykają, ale pewnych rzeczy nie przeskoczę.
Chciałam jeszcze pojechać w sobotę do Clonmacnoise, ale nie wiem czy dojdzie to do skutku. Nawet jeśli, to już nie pokażę Wam tamtych miejsc.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz