W większości będzie o Monice.
Otóż kilka dni temu świętowaliśmy skończone 2 latka. Nie było przyjęcia. Tylko ciasto.

Najważniejsze - taty nie było; musiał wtedy pójść do pracy. Bez niego wszystko było jakieś takie... mniej radosne.

Trzy razy próbowała zdmuchnąć świeczki. W końcu udało się.

Potem obowiązkowe zdmuchiwanie świeczek we dwie i każda z osobna.
I...

...to, co następuje później...
Monika...
Choć w 16 miesiącu życia zrezygnowała prawie z drzemki w ciągu dnia, zdarza się, że uśnie i to w całkiem zaskakujących pozycjach:

Z nogami wiszącymi 2-3cm od podłogi.
Podobnie, jak starsza siostra, uwielbia malowanie:

kredkami...

farbami...
Tego dnia uznała, że może pomalować sobie buzię:

Podobno była kwiatkiem - tak to określiła.
Loki na głowie pozostają niezmienne i wciąż się kręcą:

Monika i tata to w zasadzie osobny rozdział. Obie dziewczynki uwielbiają ojca, a Monika właśnie weszła w fazę "uwielbienia uwielbień". Gdzie tata? przyjdzie? kiedy? poszedł do pracy? Kiedy dzwoni moja komórka, Monika od razu startuje ze słowami: "daś mi poloźmawiać tlosiećkę?", co bardziej jest stwierdzeniem niż pytaniem.
Tata siada do stołu - Monika już tam jest:

Tata ma też czasem "super" pomysły. Na przykład duże lody:

Dziewczyny są zachwycone. Nawet ściereczki im nie przeszkadzają.

Młodsza ledwie dźwiga loda. Nie zjadła całego, nie zjadła nawet pół.
Siostry - kłócą się ale są nierozłączne:


Coraz częściej potrafią dojść do porozumienia. Zdarza się jednak, że kłótnie też są ostrzejsze. Nawet do rękoczynów dochodzi. Potem jest płacz, przepraszanie, buziaki...
Wąchanie kwiatów:

Niemalże każdy nowy kwiat musi być powąchany, obwąchany. Czasem trwa to dość długo, ale potem satysfakcja ogromna.
I ostatnie zdjęcie:

Monika mówi całkiem dobrze. Oczywiście nie wszystko wypowiada wyraźnie, ale za to posługuje się całymi zdaniami. Któregoś ranka pośród naszej zabawy, nagle stwierdziła: "koniec takiej zabawy".
Otóż kilka dni temu świętowaliśmy skończone 2 latka. Nie było przyjęcia. Tylko ciasto.
Najważniejsze - taty nie było; musiał wtedy pójść do pracy. Bez niego wszystko było jakieś takie... mniej radosne.
Trzy razy próbowała zdmuchnąć świeczki. W końcu udało się.
Potem obowiązkowe zdmuchiwanie świeczek we dwie i każda z osobna.
I...
...to, co następuje później...
Monika...
Choć w 16 miesiącu życia zrezygnowała prawie z drzemki w ciągu dnia, zdarza się, że uśnie i to w całkiem zaskakujących pozycjach:
Z nogami wiszącymi 2-3cm od podłogi.
Podobnie, jak starsza siostra, uwielbia malowanie:
kredkami...
farbami...
Tego dnia uznała, że może pomalować sobie buzię:
Podobno była kwiatkiem - tak to określiła.
Loki na głowie pozostają niezmienne i wciąż się kręcą:
Monika i tata to w zasadzie osobny rozdział. Obie dziewczynki uwielbiają ojca, a Monika właśnie weszła w fazę "uwielbienia uwielbień". Gdzie tata? przyjdzie? kiedy? poszedł do pracy? Kiedy dzwoni moja komórka, Monika od razu startuje ze słowami: "daś mi poloźmawiać tlosiećkę?", co bardziej jest stwierdzeniem niż pytaniem.
Tata siada do stołu - Monika już tam jest:
Tata ma też czasem "super" pomysły. Na przykład duże lody:
Dziewczyny są zachwycone. Nawet ściereczki im nie przeszkadzają.

Młodsza ledwie dźwiga loda. Nie zjadła całego, nie zjadła nawet pół.
Siostry - kłócą się ale są nierozłączne:

Coraz częściej potrafią dojść do porozumienia. Zdarza się jednak, że kłótnie też są ostrzejsze. Nawet do rękoczynów dochodzi. Potem jest płacz, przepraszanie, buziaki...
Wąchanie kwiatów:
Niemalże każdy nowy kwiat musi być powąchany, obwąchany. Czasem trwa to dość długo, ale potem satysfakcja ogromna.
I ostatnie zdjęcie:
Monika mówi całkiem dobrze. Oczywiście nie wszystko wypowiada wyraźnie, ale za to posługuje się całymi zdaniami. Któregoś ranka pośród naszej zabawy, nagle stwierdziła: "koniec takiej zabawy".
Lubi powtarzać wierszyki. Ostatnio popularne jest: "Wlazł kotek na płotek" i - może niezbyt na czasie ale za to uwielbiane - "Hu hu ha, nasza zima zła". Wszystko to zasługa Gosi, która ją mobilizuje i ostatnio usłyszałam, jak młodsza usiłowała śpiewać "Twinkle twinkle little star" - ukochaną piosenkę Małgosi(moja starsza córka zaśpiewała ją przed wszystkimi dziećmi w przedszkolu -dowiedzieliśmy się później o tym od pani).
Po tych dwóch latach jestem zaskoczona tym współgraniem dwójki dzieci. Ciągle zadziwia mnie starsza - próbując być doroślejsza niż jest i młodsza - próbami doganiania siostry.
Dzień powszedni z nimi dwiema czasem jest ciężki. Myślę jednak, że z jednym dzieckiem pracy ma się tyle samo, a może nawet więcej. Sprawdziły się słowa Irlandek, które zapewniały mnie, że jak tylko niemowlę podrośnie, to będzie mi lżej, łatwiej, prościej... Nie wierzyłam im. Miały rację.
Po tych dwóch latach jestem zaskoczona tym współgraniem dwójki dzieci. Ciągle zadziwia mnie starsza - próbując być doroślejsza niż jest i młodsza - próbami doganiania siostry.
Dzień powszedni z nimi dwiema czasem jest ciężki. Myślę jednak, że z jednym dzieckiem pracy ma się tyle samo, a może nawet więcej. Sprawdziły się słowa Irlandek, które zapewniały mnie, że jak tylko niemowlę podrośnie, to będzie mi lżej, łatwiej, prościej... Nie wierzyłam im. Miały rację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz