sobota, 6 sierpnia 2011

Fotkowato



Kilka zapomnianych zdjęć.





























Izabela miała mieć ciemne włosy, takie jak ja! I urodziła się z takimi, a teraz? Znów jest podobna do rodziny Artura! Kurczę pieczone, czy żadna nie mogła mieć mojego koloru włosów? 


czwartek, 4 sierpnia 2011

Co odnalazłam w maszynie



Któregoś dnia weszłam na bloga Urkye i z wielką ciekawością przeczytałam wpis o maszynach do szycia, maszynach takich dla początkujących, czyli jak najbardziej dla mnie. 

Po lekturze notki trochę żałowałam, że już mam swoją i w zasadzie kolejnej nie opłaca mi się kupować(ostatnio nawet kusił mnie Singer). 
Przemyśliwałam nawet opcję, żeby tę odsprzedać znajomej, a sobie kupić wspomnianego singera, ale się rozmyśliłam. Dlaczego? Otóż singer miał tylko podstawowe ściegi: prosty i zygzak i obszywanie dziurek. Oczywiście była tam możliwość regulacji długości i szerokości ściegu, ale nie oszukujmy się, wiele to to nie jest, nawet jak dla mnie. Do tego dwie stopki i to wszystko.

Coś mnie tknęło i wyciągnęłam instrukcję do swojego sprzętu(kiedyś już przejrzałam pobieżnie, a potem o niej zapomniałam). Zaczęłam dokładniej czytać o tym, co posiadam w zestawie i jestem bardzo zadowolona, że jednak nie rozstałam się z tą maszyną.

W zestawie mam stopkę do podkładania brzegu, do zygzaków, do suwaków, do obszywania dziurek(taka z miarką), do guzików. Do tego podkładkę do haftowania, takie śmieszne coś, co odmierza odległośc od brzegu oraz... wmontowany obcinacz do nitek. O istnieniu połowy rzeczy nie wiedziałam. 

Mało tego, Urkye zwróciła uwagę na ścieg "plaster miodu". Okazuje się, że mam go, razem z jakimś drugim; oba takie śmiesznie poplątane. Do tego kilka ściegów ozdobnych. 


W sumie wyszło, że gdyby nie wpis na blogu Urkye, to jeszcze długo trwałabym w nieświadomości, jakie ustrojstwo posiadam. Jak na moje możliwości szyciowe, to jest nawet więcej, niż potrzebuję.


Niedługo zabieram się za testowanie niektórych możliwości maszyny:) Prosze się nastawić na kolejne nieudaczniki szyciowe:)

środa, 3 sierpnia 2011

Zwycięstwo





Odniosłam zwycięstwo nad poduchą z kanapy. Czekała i czekała, ja przymierzałam się do tego i jakoś nie miałam czasu, a może natchnienia?

Wczoraj wyjęłam materiał, obmierzyłam wstępnie poduszkę, tę poniżej(aż mi się słabo robiło na widok kształtu):






Dziś zabrałam się do dzieła. Rozprułam pokrowiec, odrysowałam to co trzeba i wieczorem siadłam do maszyny z lekkim drżeniem rąk:)

Musiałam połączyć dwa różne materiały, bo już wiedziałam, że jednego, zamazianego w kwiaty...



...nie wystarczy na wszystko. Rozwiązałam to w ten sposób, że drugi, nowy materiał....





....pójdzie na spód, a z tego, z którego już uszyłam część pokrowca, uszyję wierzch.



I oto co mi wyszło:



Cieszę się niesamowicie, że wszystko sie "zeszło" na rogach i zaokrągleniach.




Linie są w miarę proste.




Nawet to łączenie dwóch różnych wzorów tak nie razi.





Generalnie, wygląda dobrze, przynajmniej w mojej ocenie. Duma tak mnie rozpiera, że nie bacząc na godzinę, musiałam o tym napisać:)

Jutro podejście do bliźniaczej poduchy, a potem reszta i... kanapa będzie prawie jak nowa.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Nowy stary pokój




Pokój dziewczyn, a w zasadzie sypialnia, która miała ściany w kolorze magnolii, teraz zmieniła swoje oblicze. 


Przedstawiam kilka ujęć:



Proszę na razie nie patrzeć na plamy na suficie - to nowe gipsowania po tym, jak robiliśmy podłogi na strychu; niestety, w miejscu przybicia gwoździ odpadły gipsy.




Namalowałam ten wzór na suficie, żeby pozakrywać maźnięcia różową farbą. 






Wzór wymyślałam na bieżąco, nie szkicowałam, nie robiłam nic przed samym malowaniem. Szło tak, jak mi ręka machnęła.





I nawet jestem zadowolona z efektu. 




Tak pomalowanych rogów jest trzy; przydałoby się jeszcze to samo zrobić nad szafą, ale nie mam weny.



Pokój ma dwa kolory przewodnie: pudrowy róż i delikatny niebieski. Pomysł taki znalazłam w katalogu dulux:



Do tego znalazłam naklejki z kwiatami, dziewczyny dostały naklejki przestrzenne z motylami, a przy okazji wizyty w ikei dokupiliśmy im lampki - ozdobne bardziej niż funkcjonalne:




Zasłonki pozostały te same - białe w delikatne kwiatuszki:




Rozjaśniają pokój i dodają mu delikatności:




Na oknach oczywiście motyle, których układ zaaranżowały już dziewczyny:




I na koniec - bukiet bibułkowych kwiatów, okupiony wiązkami przekleństw i wściekłością. Ani Gosia, ani Monika, nie potrafiły tego wcale robić, ja nie mam aż takich pokładów cierpliwości. Niemniej jednak coś tam wyszło:


Stoi na półce z książkami i wzbudza podziw koleżanek Małgosi:)


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Uszyłam, ale...

...nie mogę zrobić dobrych zdjęć, bo Gosia się buntuje. Sukienka straciła cały urok, kiedy moja córka pozowała, jak pozowała. Monika już trochę lepiej, ale też to nie to, co bym chciała.



To Moniki spódnica zrobiona z dwóch bluzeczek mojej siostry:






I zbliżenia:




Podoba mi się ta falbanka:



Brzeg falbanki wycięłam w półkola i nawet nie musiałam tego "zygzakować". 


Sukienka Gosi:



Niestety, moja córka wybrała sobie niefortunną bluzkę pod spód i nic prawie nie widać. Do tego jej pozowanie...





Do kompletu jest opaska, ale oczywiście "jest i leży" i na tym kończy się jej funkcja. Chyba wymyślę jakieś kwiatki z materiału dolnego i przyszyję przy wycięciu przy szyi.




A moja szydełkowa rzecz rośnie powoli:





Spieszyć się muszę, a natchnienia jakoś brak!

niedziela, 31 lipca 2011

Nowy stary pokój



Pokój dziewczyn, a w zasadzie sypialnia, która miała ściany w kolorze magnolii, teraz zmieniła swoje oblicze. 


Przedstawiam kilka ujęć:



Proszę na razie nie patrzeć na plamy na suficie - to nowe gipsowania po tym, jak robiliśmy podłogi na strychu; niestety, w miejscu przybicia gwoździ odpadły gipsy.




Namalowałam ten wzór na suficie, żeby pozakrywać maźnięcia różową farbą. 






Wzór wymyślałam na bieżąco, nie szkicowałam, nie robiłam nic przed samym malowaniem. Szło tak, jak mi ręka machnęła.





I nawet jestem zadowolona z efektu. 




Tak pomalowanych rogów jest trzy; przydałoby się jeszcze to samo zrobić nad szafą, ale nie mam weny.



Pokój ma dwa kolory przewodnie: pudrowy róż i delikatny niebieski. Pomysł taki znalazłam w katalogu dulux:



Do tego znalazłam naklejki z kwiatami, dziewczyny dostały naklejki przestrzenne z motylami, a przy okazji wizyty w ikei dokupiliśmy im lampki - ozdobne bardziej niż funkcjonalne:




Zasłonki pozostały te same - białe w delikatne kwiatuszki:




Rozjaśniają pokój i dodają mu delikatności:




Na oknach oczywiście motyle, których układ zaaranżowały już dziewczyny:




I na koniec - bukiet bibułkowych kwiatów, okupiony wiązkami przekleństw i wściekłością. Ani Gosia, ani Monika, nie potrafiły tego wcale robić, ja nie mam aż takich pokładów cierpliwości. Niemniej jednak coś tam wyszło:


Stoi na półce z książkami i wzbudza podziw koleżanek Małgosi:)

piątek, 29 lipca 2011

Kilka zajawek z cyklu: co niedługo będę szyła



Wzięło mnie na szycie, choć w kolejce mam zaczętą rzecz na szydełku.


Przygotowane i sfastrygowane:




Sukienka dla Gosi.




Spódnica dla Moniki.



Czeka też, pocięty w paski, materiał z próbnika, który kiedyś dostałam:




Kocham ten kwiatowy wzór.


Mam nadzieję, że w najbliższym czasie fastrygę zastąpię normalnym, maszynowym szwem.