Wyciągnęłam więc dekoracje wilekanocnowiosenne ze strychu.
Wczsną wiosną, kiedy jeszcze można było chodzić do woli, przyniosłam wierzbę. Kiedy rozwinęły się z niej bazie, zasuszyłam je i teraz mam już na czym wieszać pisanki.
Niektóre maja ponad 10 lat, robiłam je w pierwszych latach pobytu w Irlandii:
Większość jest po prostu oklejona materiałami, głównie kwiatowymi, bo te najbardziej mi pasują do wiosny i pisanek.
Oczywiście Izabela musiała wyciągnąć wszystkie kurki, zajączki, ptaszki, kurczaczki....
Mamy więc zające i kurki zgodnie siedzące obok siebie.
Mamy paierowe cudeńka, które dostaliśmy od znajomych:
Papierowe pisanki...
...i papierowy kurczaczek:
Mamy wreszcie koszyk z pisankami, które nie wiszą, a zwyczajnie leżą:
Wyskrobane wzory na malowanych w cebuli skorupkach... i szydełkowe - kolejny prezent od znajomej:










