wtorek, 7 kwietnia 2020

Kilka dekoracji




Wyciągnęłam więc dekoracje wilekanocnowiosenne ze strychu.

Wczsną wiosną, kiedy jeszcze można było chodzić do woli, przyniosłam wierzbę. Kiedy rozwinęły się z niej bazie, zasuszyłam je i teraz mam już na czym wieszać pisanki.

Przez te kilka lat nazbierało sie ich trochę....


Niektóre maja ponad 10 lat, robiłam je w pierwszych latach pobytu w Irlandii:


Większość jest po prostu oklejona materiałami, głównie kwiatowymi, bo te najbardziej mi pasują do wiosny i pisanek.








Oczywiście Izabela musiała wyciągnąć wszystkie kurki, zajączki, ptaszki, kurczaczki....


Mamy więc zające i kurki zgodnie siedzące obok siebie.





Mamy paierowe cudeńka, które dostaliśmy od znajomych:


Papierowe pisanki...


 ...i papierowy kurczaczek:


Mamy wreszcie koszyk z pisankami, które nie wiszą, a zwyczajnie leżą:


 Wyskrobane wzory na malowanych w cebuli skorupkach... i szydełkowe - kolejny prezent od znajomej:





środa, 1 kwietnia 2020

Wiosennie, kwiatowo...





Wiosna to już jest u nas od dawna. Kwiaty pojawiaja sie jedne po drugich. Kwitna jedne, potem następne...


Szafirki w różnych stadiach:












Hiacynty, które już trochę się wzmocniły i zaczynaja lepiej kwitnać:














Narcyze... jedne z moich ulubionych kwiatów:







Mnóstwo fiołków:






Kolejne fazy krokusów:











W końcu tulipany:







I szachownice:








Tyle piękna! Aż szkoda, że wiosna tak szybko mija....

czwartek, 13 lutego 2020

Szydełko i książki




Prace nad bieżnikiem na chwilę utknęły. Pozostał mi jeszcze ostatni kolor do zrobienia i na nieszczęście wzięłam książkę do ręki....

Bieżnik w tej chwili prezentuje się tak:



Teraz jeszcze zostało "kilka" rozetek w kolorze kremowym - tym samym, którym są łączone rozety kolorowe.



Potem tylko upranie, krochmalenie i koniec.



Zapewne wszystko byłoby już zrobione, bo prace posuwały się bardzo szybko. Jednak, jak wspomniałam wcześniej, dorwałam się do książek. I wpadłam w ciąg...


Najpierw kupiłam kolejną książkę jednego z moich ulubionych autorów  kryminalnych, więc rzecz oczywista - musiałam przeczytać.



Potem znalazłam "Ptaki ciernistych krzewów", więc kupiłam z zamiarem przeczytania po angielsku. Wersję polską przeczytałam chyba na etapie szkoły średniej :) 



I na koniec Anita Shreve. Obecnie kończę czwartą jej książkę.



Poza czytaniem były jeszcze sprawy życia codziennego. I oczywiście pieczenie i smażenie.


Monika bardzo chciała faworki, więc za jej namową zrobiłam dwie porcje ciasta, które potem pomogła mi przerobić. Taki trochę wcześniejszy "tłusty czwartek". Będzie jeszcze druga tura, kiedy przyjedzie Małgosia, a ona przylatuje już w sobotę.
Mam nadzieję, że nie będzie tego sztormu,  który zapowiadają na sobotę właśnie.... może się opóźni, albo minie nas... W innym wypadku może się okazać, że Gosia nie wyleci z Polski, albo utknie w Amsterdamie. Miejmy nadzieję, że jednak wszystko pójdzie dobrze.


Skoro już piszę, to jeszcze wspomnę o kwiatach, które już się pojawiły.





Po przerwie zimowej bratki zaczynają już kwitnienie