poniedziałek, 16 maja 2016



Kilka fotek z komunii Moniki.

Na zdjęciach panuje bałagan, ale w takiej chwili jakoś o nim nie myślałam.






Gosia nam uciekła i rodzinna fotka nie jest kompletna.



Moja siostra była wcześniej w kościele, zdążyła więc zrobić zdjęcia kiedy panował tam spokój i pustka.



Dzieci przygotowały swoje zdjęcia i zostały one umieszczone w pięknej oprawie, na tablicy:







I teraz... drobna sesja w parku w Emo. Ciężko było mi wybrać kilka zdjęć, więc jest ich nieco więcej.









O ile bolerko, które wydziergałam jeszcze dla Gosi wykorzystaliśmy w kościele, to pelerynka została nałożona do zdjęć.




































piątek, 13 maja 2016

Przerwa na zjazd rodzinny już się skończyła




Na początku maja mieliśmy zjazd rodzinny z okazji I Komunii naszej Moniki. Przyjechało "kilka" osób: rodzice z obu stron, moja siostra, siostra męża ze swoja rodziną, chrzestny Moniki razem z żoną, a na przyjęcie dołączyli nasi irlandzcy przyjaciele. W sumie zebrało się 30 osób i powiem szczerze, że momentami było trochę pracy, ale o tym innym razem...

Tuż przed komunią, w szkole dziewczyn, zorgnizowano dzień międzynarodowy i wszyscy, którzy chcieli, mogli przyjśc w strojach ludowych danego kraju, bądź w kolorach flagi.
Gosia z góry zapowiedziała, że nie pójdzie ubrana na biało czerwono, bo to nudne, już raz taki strój nosiła. Monika z kolei nie miała nic przeciwko temu.
Ponieważ czasu dostaliśmy bardzo mało, uratowała mnie szkoła polonijna, bo wypożyczyłam spódnice i korale do stroju ludowego. Wianki uplotłam sama z tego, co akurat miałam pod ręką, więc do końca takie typowo polskie nie są, ale cóż... trzeba było improwizować.
Monika stwierdziła, że skoro już są spódnice, to też taką chce. Oto moj dziewczyny na ludowo:



Monia najpierw nie chciała żadnego zdjęcia...




a potem jednak zapozowała...



Dziś na tyle, bo dalej się ogarniam powizytowo i letnio jednocześnie.

piątek, 29 kwietnia 2016

Wiosna to czy zima...?


Nie wiadomo, jak to jest. Niby wiosna, ale pogoda zimowa. Grad, grad i grad, temperatury spadaja na potęgę. Moje pelargonie dostały bordowych liści z zimna; żyja oczywiście, tylko troche dziwnie wyglądają. Wszystkie pąki kwiatowe zatrzymane w pół rozkwitnieniu. Zamarły i czekają na rozwój wypadków.

W takim razie nam też nic innego nie pozostaje. I jak to w zimie bywało, zapalam świeczkę i "rozjaśniam" wnętrza mrokiem otulone.



Świeca miała być prezentem, ale została u nas. Przydała się teraz jak najbardziej.




Oprócz zapalonej świecy w pokoju, w kuchni króluje zapach chleba... i w taka pogodę jakoś tak tam pasuje.



...już tylko na zakwasie powstaje i rośnie całkiem neiźle, jak na nasze zimne warunki domowe.



Jak zimno, to miło stopy otulić czymś ciepłym...



Myślałam, że skarpetki będą na zimę, no na jesień, powiedzmy, a dziewczyny zaanektowały je już teraz.

Ta para najmniej udana kolorystycznie, ale wepchnęłam tam wszelkie dziwne włóczki. Służą do spania, więc specjalnie sie kolorami nikt nie przejmuje.



Gosia zabrała te:



A Monika zaklepała szare. Zanim powstał post, skarpetki wykończyłam.


Szarości sa z lekka rozjaśnione niebieskim. Wszystkie użyte włóczki - w obu ostatnich parach - to moher i wełna. Skarpetki sa niesamowicie cieplutkie.


czwartek, 28 kwietnia 2016

Wyjazdowe kwiaty



Rok temu miałam opublikowac ten wpis! Czekał sobie w schowku i czekał. Teraz na niego najwyższa pora, bo niektóre kwiaty już kwitna po raz drugi :)

   Meconopsis cambrica   Mekenops walijski, popularnie nazywany makiem.  






Kolczolist europejski



Cebulica

Alium triquetrum Czosnek trójkątny, pod niektórymi względami przypominający Śniadka zwisłego.



Cerastium arvense - Rogownica polna



Centaurea Nigra - Chaber ciemny






Dziewiećsił bezłodygowy



Jasione montana,  Jasieniec piaskowy, znalazłam dzięki stronie Irish Wildflowers


wtorek, 26 kwietnia 2016

Skalnica i inne atrakcje


W ogrodzie frontowym, ze względu na jego usytuowanie(przewaga słońca i wiatru, sucha gleba) pojawiły sie skalnice. Właśnie zaczynają kwitnąć.


To ich pierwsza wiosna w moim ogrodzie. Za rok, mam nadzieję, będą piękniejsze.



Nie tylko białe kwitną, jest też bordowa, choć tu przypomina raczej różową.


Odmiana pełna żonkili, pięknie, intensywnie pachnąca miała swój szczyt kwitnienia ok połowy kwietnia. Teraz już pozostały pojedyncze kwiaty.





Szachownica w tym roku postanowiła zrezygnować ze wzoru o zakwitła na biało. Jak widać na zdjęcie załapał się też niechciany gość.



Żagwin szaleje! Wchodzi właśnie w pełnię kwitnienia.



Tymczasem funkie nieśmiało budzą się ze snu, a ślimaki tylko na to czekają. Wszystkie potencjalne miejsca, w których pojawią się pędy funkii, obsypałam pokruszonymi skorupkami. To uratowało rośliny, bo 7-10cm młode pąki, po nocy zniknełyby, zjedzone do samego gruntu.



Mięta rozchyla włochate listki.




Niedawno posadzone pelargonie już "rumienią" się pąkami.



Bakopa dopiero urządziła się w donicy i teraz zacznie wzrost. Liczę na jej występ tego lata.


I na koniec kawka na patio! Mąż rozłożył nowo zakupiony stół :) Podobnie jak domowy, rozkłada się od wersji podstawowej na 6 osób, przez 8 do 10 :) Chyba mam jakieś skrzywienie z tymi stołami, ale lubię takie z potencjałem. W tym roku przyda się na pewno, w koncu, jeśli pogoda nam dopisze, przyjęcie częściowo będzie w ogrodzie.


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

I urodziny kolejnej córki już za nami...




Było trochę sprężenia, ale generalnie myśle, że impreza udana.



Izabelka zaprosiła kilkoro dzieci ze szkoły i poza domem zrobiliśmy jej przyjęcie. Dzieciaki wyszlały się w tzw. dziecięcym raju, zjadły przekąski i tort. Przyznam, że pierwszy raz ciasto znikneło w jednej chwili!





Na dziecięce przyjęcia robię od lat ten sam tort - MilkyWay ze strony Moje wypieki. Zawsze cieszy sie powodzeniem, ale pierwszy raz po prostu znikał! I nie jest to mały rozmiar - tortownica ma 32 czy 34cm :)

Na kominku pojawiło sie kilka kartek...



...i balonik od firmy :)




Tymczasem w dniu prawdziwych urodzin, to jest cztery dni wcześniej, w domu mieliśmy małą imprezę:



Testowałam wtedy inny tort, limonkowo-śmietanowy.



Dzieciom absolutnie nie przypadł do gustu. Według mnie jest ok ale bez szału; smak interesujący, tyle że nie dla dzieci.



Teraz jeszcze jedne urodziny, ale wcześniej.... komunia. To już za dwa tygodnie!