Po kilkunastu latach odwiedziłam miejscowość, w której uczęszczałam do szkoły średniej. W '98 opuściłam mury Technikum Ogrodniczego w Leśnej Podlaskiej i chociaż obiecywałam sobie solennie, że będę odwiedzać szkołę, to aż do tego roku tam się nie zjawiłam.
Dzięki mojej przyjaciółce ze studiów mieliśmy do dyspozycji auto w Polsce i zupełnie spontanicznie wybraliśmy się do Leśnej Podlaskiej.
Tak, jak podejrzewałam, prawie wszystko się zmieniło.... ale klimat miasteczka pozostał.
Kiedy wjechałam do Leśnej pierwszy raz, wioząc dokumenty do szkoły średniej, te ceglane, czewone mury mnie oczarowały. I czar ten pozostał na całe pięć lat, a teraz znów dał o sobie znać.
Część budynków podupadła, ale wciąż mają dla mnie wiele uroku; pewnie dlatego, że wiążą się z nimi bardzo miłe wspomnienia.
Budynek szkoły został odnowiony... nie wiem, jak jest w środku, bo było zamknięte. Ogrody, które zakładaliśmy, teraz kipią zielenią i kolorami...
Ogród różany czaruje kolorami, a wiatr przenosi wonie róż, otula nimi i próbuje zatrzymac na dłużej przy sobie:
W tle kościół - obecnie odnawiany -
Bazylika Mniejsza.(na stronie można zrobić sobie wirtualne zwiedzanie) W środku przepiękne freski! Tuż obok kościoła mieści się klasztor Paulinów. Za naszych czasów, zakonnicy bardzo ściśle współpracowali ze szkołą, internatem i młodzieżą. Dzięki nim mieliśmy wiele wyjazdów, atrakcji. Organizowali dyskoteki na terenie klasztoru, w specjalnych salach, założyli koło teatralne (w którym uczestniczyłam aktywnie, muszę się pochwalić), zespół muzyczny, organizowali praktyki zawodowe w swoich ogrodach dla części uczniów, głównie Technikum Ogrodniczego, itd.... Nie wiem, jak jest teraz, ale "parę lat temu" było naprawdę przyjmnie.
Tuż za murami klasztoru, zaraz za fosą, Domek Modrzewiowy, zbudowany w 1905 roku na przyjazd cara Mikołaja II. Obecnie niezamieszkany, ale dawniej wynajmowany był dla rodziny pracowników szkolnych.
Ciekawe, czy coś z nim będą robić, czy pozostanie zamknięty...
Piękne detale, z których tylko jeden uchwyciłam:
Brama prowadząca do parku została uzupełniona - dawniej był tam po prostu wjazd. Płot pomalowany... Parku już nie zwiedziliśmy, wydawał się z lekka zaniedbany, zarośnięty. Szkoda, bo było to miejsce spacerów przez okrągły rok. Szkoła, w okresie wiosennym, robiła porządki podczas praktyk zawodowych. Jak to wygląda w chwili obecnej, nie mam pojęcia.
Izabelka skorzystała z wody ze źródełka...
Nie spotkałam się z nikim. Na chwilę dosłownie - 10 minut może, wpadłam do mojej byłej nauczycielki WF-u. Nie dzwoniłam do nikogo, nie pisałam, bo wyjazd był bardzo spontaniczny i decyzja o nim zapadła w ciągu 10 minut. Obiecałam koleżance z klasy(mieszkjącej niedaleko Leśnej Podl), że następnym razem się spotkamy. I naprawdę mam nadzieję, że uda się nam to zorganizować :)
Podczas podróży do i z Leśnej, na niebie pływały przepiękne, białe obłoczki.....
...których tutaj, w Irlandii, za wiele nie mamy.
Część "podlaską" naszego pobytu w Polsce prawie zakończyłam.