piątek, 14 czerwca 2013

Kosaćce(Irysy) - ogród botaniczny w Dublinie



Kolejna porcja zdjęć to kosaćce kłączowe, których kwitnienie przypadało właśnie teraz.





Zdjęcie objęło tylko część rabaty, za plecami miałam zbyt dużo ludzi, którzy podziwiali feerię barw; zdecydowałam się na zdjęcie mniejsze, ale tylko kwiatowe.


A teraz pojedyncze egzemplarze:









Każda odmiana miała swoją tabliczkę i widziałam, że pewne osoby spisywały niektóre nazwy; były tak zainteresowane(i miały czas w przeciwieństwie do mnie) lub poszukiwału odmian, które będą kupować.







Irysy różniły sie nie tylko kolorami, odcieniami danej barwy, ale także kształtem kwiatów.














































Tak zwany czarny irys. Nie ma w przyrodzie czysto czarnych kwiatów, ale hodowcy osiągnęli efekt zbliżony, nawet bardzo zbliżony do czarnego.









I moje ulubione, w odcieniach niebieskości...



...dlatego aż w trzech odsłonach








I chyba tyle na dzisiaj. Kolejny wpis już nie będzie taki czysto zdjęciowy. Przygotowuje trochę informacji.




czwartek, 13 czerwca 2013

Ogród botaniczny w Dublinie




Wybraliśmy się tam zupełnie niespodziewanie. Tylko Artur, Izabela i ja. Dziewczyny zostały w szkole. Artur, jak podkreślał, wycieczkę zaplanował specjalnie dla mnie. I nie pomylił się. Miejsce piękne, a dla mnie podwójnie ciekawe. I ze względów estetycznych i zawodowych, wszak ogrodnik jestem:) w dodatku ze specjalizacją w roślinach ozdobnych.
Chodziłam po tym ogromnym obszarze zieleni, widziałam ludzi tam zatrudnionych, zajmujących się roślinami i bardzo mocno ścisnęło mi się serce z żalu za tym, czego nie mam. Tęsknię za pracą z roślinami, mój kawałeczek ogródka, ogródeńka w zasadzie, nie wystarcza mi.

Robiłam zdjęcia - głównie roślin, nas jest tam tylko odrobineczka. Tymi zdjęciami się z Wami podzielę. Tylko w części oczywiście. Dziś piwonie, które w zasadzie w większości już przekwitły. Zrobiłam zdjęcia tylku kilkunastu. Oto one:




Tych w kolorze bordowym czy też buraczkowym, już praktycznie nei było. Jakieś nędzne resztki gdzieś w liścich zachowane.




Tu uchował się dosłownie ostatni kwiat.




Bardzo lubię piwonie, sa takie niekłopotliwe w uprawie, a przy tym śliczne. Raz posadzone, moga przetrwać w jednym miejscu lata całe i to na nie nawet lepiej działa, bo nie lubią przesadzania. Chociaż jeśli spełni się podstawowe warunki, na pewno przyjmą się bez większego trudu.




Żółta mnie urzekła. Kolor iście cytrynowy, przykuwający wzrok.



Te z pojedynczymi kwiatami jakoś mniej mi się podobają, za to pachniały fantastycznie












I pąki... które już na samym początku mają wiele uroku




Ta ppięknie się przebarwia w trakcie rozwijania kwiatu.




I  w końcu pełne, chińskie, nieziemsko wprost pachnące!


















W kolejnych wpisach uraczę czytelników większą porcją kwiatów.



niedziela, 9 czerwca 2013

Pogoda jest taka piękna...



...że praktycznie większość czasu spędzamy na zewnątrz. Oczywiście dziewczyny chodzą jeszcze do szkoły, ale czerwiec u nas to już bardziej czas lekkich zajęć, zabaw, itp.


Zieleń u nas wciąż piękna niesamowicie zielona; nie wiem czy może być jeszcze zieleńsza. Opóźnienie w przyrodzie widoczne jest choćby po kwitnących w maju cebulicach, które normalnie rozwijają swe piękno w kwietniu.




Lasy pełne są błękitu, przeświecającego między drzewami.









Teraz podróż do Emo jest najpiękniejsza - drogę okalaja drzewa "kapiące" zielenią.



W samym Emo różaneczniki, poza tym pierwiosnki, takie jak poniżej:



Nawet magnolie jeszcze rozwijają niektóre kwiaty:



Park otacza taka okolica:




W moim ogrodzie powojniki:



Ten górski najpiękniej rozrośnięty.



Powodzią kwiatów pokrył ogrodzenie.








I ten błękitny, pełny, który niestety, ale ginie. Dopadła go choroba, której wyleczyć się nie da. Wciąż jeszcze gna ostatkiem sił, ale jak długo?


Będę go najbardziej żałować pośród wszystkich moich kwiatów....



niedziela, 2 czerwca 2013

Wielki Dzień



Mowa o Komunii

Tego dnia gościliśmy Rodzinę i Przyjaciół z Polski, a także tutejszych, polskich i irlandzkich Przyjaciół.


 fotorelacja:


Fryzura gotowa...



...najmłodsza czeka znudzona...



 Przytulas sióstr





Jedno z bliższych ujęć




Jedno z niewielu zdjęć w rękawiczkach - Gosia zdjęła je i już nie nakładała.




Sesja w domu







Izabelka znalazła sobie miejsce:)




Monia miała piękną koronę z warkocza. Dziękujemy Asiu!




Moja siostra namówiła mnie na pozowanie




Nie ma chyba ani jednego zdjęcia, na którym byśmy patrzyli wszyscy w obiektyw!




W szkole przygotowali takie prace, które potem były wywieszone w kościele: wszystkie dzieciaki, które przyjmują Pierwszą Komunię





Każde dziecko miało podpisana ławkę i tam siedziało ze swoją rodziną. Gosia została nagrodzona w ten sposób, że siedziała praktycznie na samym początku(to już wiem od nauczycielki: w szkole chcieli aby Gosia czytała podczas mszy lub niosła dary, ale zbyt się wstydziła, więc przynajmniej tak została wyróżniona). Mój dwumetrowy mąż zasłonił wszystko pozostałym ludziom:)




Rodzice podchodzą do komnii z dziećmi




I kilka zdjęć z kościoła


Pozostałych nie umieszczam, jako, że są tam inni czonkowie rodziny, przyjaciele...



...w przykościelnym ogrodzie...




...i Gosia gdzieś pod murami...


W szkole zostało przygotowane małe przyjęcie dla dzieci i ich rodzin. Można było zrobić sobie zdjęcia z przyjaciółmi, nauczycielami, wypić kawę, herbatę, coś przegryść.



I obiad...











A to jedyne zdjęcie tortu, który przygotowałam dla Gosi na tę okazję





Mam nadzieję, że wszyscy byli w miarę zadowoleni. Zamieszanie ogromne, dużo emocji, wrażeń.... Rok czekania i wszystko mignęło, jak kilka sekund!