Kolejna porcja zdjęć to kosaćce kłączowe, których kwitnienie przypadało właśnie teraz.
Zdjęcie objęło tylko część rabaty, za plecami miałam zbyt dużo ludzi, którzy podziwiali feerię barw; zdecydowałam się na zdjęcie mniejsze, ale tylko kwiatowe.
A teraz pojedyncze egzemplarze:
Każda odmiana miała swoją tabliczkę i widziałam, że pewne osoby spisywały niektóre nazwy; były tak zainteresowane(i miały czas w przeciwieństwie do mnie) lub poszukiwału odmian, które będą kupować.
Irysy różniły sie nie tylko kolorami, odcieniami danej barwy, ale także kształtem kwiatów.
Tak zwany czarny irys. Nie ma w przyrodzie czysto czarnych kwiatów, ale hodowcy osiągnęli efekt zbliżony, nawet bardzo zbliżony do czarnego.
I moje ulubione, w odcieniach niebieskości...
...dlatego aż w trzech odsłonach
I chyba tyle na dzisiaj. Kolejny wpis już nie będzie taki czysto zdjęciowy. Przygotowuje trochę informacji.