środa, 10 października 2012

Dywanik pętelkowy





Za sprawą chwil spędzonych w aucie, powstał kolejny dywanik pętelkowy z przeznaczeniem do łazienki. Tym razem w zupełnie innych kolorach. Wystąpiły tu ciemna zieleń, przytłumiony seledyn i miodowy żółty; gościnnie, pod sam koniec pojawił się czekoladowo brązowy, gdyż ciemna zieleń została zużyta w całości.




Zarówno zieleń, jak i żółty, to wełny, dość grube, z czasów mojej babci. Nie wiem czy tej żółtej nie przędła przypadkiem i nie farbowała. Jasna zieleń to bawełna. W rezultacie powstał bardzo mięsisty chodniczek.




Żółty idealnie pasuje mi do naszej głównej łazienki, więc dywanik na pewno znajdzie tam szybko swoje miejsce. Szkoda tylko, że jest taki mały. 



Teraz, w samochodzie, robi się komin. Komin będzie w kolorach turkusowym z małą domieszką czerni. Kiedy się zrobi? Nie mam pojęcia.


poniedziałek, 8 października 2012

Jesienny spacer w Emo






Niedzielna pogoda dopisała. Pięknie, słonecznie, a do tego w miarę ciepło. 

Już około 11 wybrałyśmy się do Emo, żeby dziewczyny mogły się wyszaleć, nie budząc przy tym Artura. 
W parku natrafiliśmy na dzień wycieczek z przewodnikiem, więc ludzi była całą masa. Z tym, że najbardziej widoczne było to na parkingu, gdzie dosłownie wcisnęłam się swoim autem w szczelinę między dwoma innymi. Ci, co przyjechali za mną, zaparkowali samochody na łące, a niektórzy ustawili trzeci rząd aut, blokując tym samym tych, co się znaleźli w środku. Przez moment zastanawiałam się, co tu się będzie działo, kiedy wrócą właściciele zablokowanych samochodów, ale znając spokój tubylców, to pewnie poczekają:)

Moje córki zabrały siatki, żeby zbierać szyszki na Boże Narodzenie. Ponieważ w parku jest cała masa różnorodnych drzew iglastych, tych znanych w Polsce i tych bardziej egzotycznych, rodzajów szyszek mamy ogrom!


Poniżej wszystkie trzy w akcji:




Dla Moniki każda pojedyncza szyszka była jak skarb; nie mogłam jej odciągnąć spod tej sosny:




Słońce przyświecało nam podczas całej wycieczki, co widać na zdjęciach:


Część drzew jest jeszcze zupełnie zielona, np. buki, ale większość klonów, kasztanowców i lip już mieni się ciepłymi kolorami.


Ponieważ spacerowałyśmy rano(jeśli 11 można nazwać rankiem), całe trawniki pokryte były rosą, mieniącą się i iskrzącą niemożliwie: 



Całe szczęście, że moje córki już przywykły do kaloszy i każdy spacer oznacza dla nich kalosze na nogach, bądź w aucie - tak na wszelki wypadek(albo na przypadek, jak mówi Monika).


Niedzielna wycieczka, może za sprawą słońca, miała dla mnie naprawdę wspaniały klimat.




Te kolory, światło...



Tu niemalże oniemiałam z zachwytu. Z jednej strony zieleń trawnika, z drugiej te przebarwiające się już brzozy...




"Lipowa zasłona" - tak nazwałam to miejsce, też już powoli żółknie i pozwala zobaczyć co jest za nią skryte. Uwielbiam to przejście w dwóch momentach roku w szczególności: wiosną, kiedy lipy są już gęsto obrośnięte zielenią i teraz, na jesieni, kiedy zmieniają kolor.

 



Oczywiście nakarmiłyśmy kaczki, a w zasadzie ryby, bo kaczki i łabędzie leniwie pływały i nawet nie spojrzały w stronę okruchów. Za to dziewczyny zobaczyły oprócz pięknych, dorosłych łabędzi także brzydkie kaczątka, czyli te duże, wciąż szaro opierzone młode. 

Nad jeziorem postawiona została ławeczka. Widoku jeziora z niej nie uświadczysz, bo krzaki i drzewa zasłaniają wszystko, ale zakątek jest uroczy.
 


Wracając do samochodu, szłyśmy tunelem utworzonym z buków. Przez "okna" w ścianach udało mi się uchwycić słońce tańczące na liściach, w trawie...








Nie byłam w drugiej części parku, ani w trzeciej, za jeziorem, ale moje dziewczyny chciały już wracać. Minęło ponad półtorej godziny i miały dość.

 



Miłego tygodnia wszystkim życzę.

piątek, 5 października 2012

Mitenki najmłodszej






Udało mi się skończyć pierwszą parę mitenek dla dziewczyn. Zapozowała Izabelka, bo obie starsze były w szkole.

Nie muszę mówić, że choć to mały rozmiar praca była długa i żmudna? Robiłam na dwóch drutach prostokąt, a potem połączyłam, zostawiając dziurę na kciuk. Opierałam się na darmowym wzorze z Lion Brand Sparkling knit wristers . Moja wersja jest troszkę inna, ale zasada robienia pozostałą ta sama. 

 




Włóczka to jakaś mieszanka akrylu w kolorze... nie-do-końca-białym.




Same oczka prawe i lewe, żadnych udziwnień




Do tego szydełkowy, najprostszy kwiatek 




Dodałam różowiasty koralik, bo musiał być! i troszkę ożywił delikatne kolory.



Monika już się z nimi nie rozstaje. Zaczęła nosić je do szkoły i nawet nie zgubiła!


Robienie mitenek to jednak nie moja działka. Skończę tylko te, co zaczęłam i NIGDY WIĘCEJ! 

środa, 3 października 2012

Dyniowa przekąska






Od czasu do czasu pojawiały się w naszych sklepach małe dynie. Zupa dyniowa nie cieszy się u nas w domu powodzeniem; czasem moja siostra zjadła, ale nikt poza tym. Co w takim razie można przygotować z tego warzywa? Coś prostego i słodkiego.


Obieramy dynię, kroimy w mniejsze kawałki, np. takie:



 
i układamy na folii czy silikonowej macie. Posypujemy cynamonem i cukrem lub słodzikiem w wersji "light". 
Wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Temperatura ok. 180 stopni. Wyjmujemy i...


...możemy jeść jako słodką przekąskę.


Osobiście wolę taką dynię na zimno, ale to moje osobiste skrzywienie. Jako słodycz sprawdza się znakomicie.

sobota, 29 września 2012

Byliśmy na wyjeździe





Nie, nie pojechaliśmy na żadną wycieczkę, ani nic w tym rodzaju. Celem wyjazdu była ikea. Wyszedł nowy katalog - Artur do tej pory komentuje, że to właśnie katalog był głównym powodem wyprawy. Chodząc po zaaranżowanych pokojach, podglądałam pomysły, oceniałam meble, wypatrzyłam kilka dodatków... ot, taki rozrywkowy dzień zafundowaliśmy sobie. Nie obyło się jednak bez efektów ubocznych, widocznych z portfelu. 


Tym razem mały nabytek, bo tylko podłogowa lampa i abażurki do lampek nocnych, które póki co znalazły miejsce w pokoju dziennym, żeby było śmieszniej.


Kolejna, wieczorowa odsłona naszego "livingu":



Nawet konik na biegunach załapał się na fotkę. 



Lampa podłogowa - klasyczna, rzekłabym. Abażur plisowany; choć może harmonijka jest lepszym określeniem? Biały, po podświetleniu dostaje pięknej, mlecznej barwy. 


Łańcuszek z kulką do zaświecania - najwspanialsza zabawka Izabeli(i nie tylko) przez pierwszych kilka dni. Co chwila słychać było brzdęknięcie kulki o metalową rurkę. Dobrze, że żarówka wytrzymała to ciągłe włączanie i wyłączanie.




Na szafce telewizyjnej jedna z lampek nocnych. Nie znalazłam identycznego abażura, jak ten od dużej lampy, ale dość podobny. Myślę, że razem tworzą całkiem ładny komplet.


Ta klepsydra obok, to prezent od Sheili z przedszkola. Dostała go Monika od jednej z nauczycielek, to znaczy bardziej ja dostałam dla Moniki. W przedszkolu odmierzają taką klepsydrą tzw. "time out", czyli czas, kiedy dziecko po brzydkim zachowaniu siedzi na krzesełku i przemyśliwuje swoje postępowanie.

 Wszędzie szukałam takiej klepsydry, a w końcu dostałam w przedszkolu, bo kupili dwie. 
Na Monikę działa świetnie, a i Izabelka już od ponad pół roku korzysta z pomocy tego urządzonka w trudnych chwilach. Czas przesypania piasku to ok. 5 minut, ale Izabeli wystarcza zazwyczaj minutka, czasem dwie. 


I już na koniec zgrabna nóżka lampki.... 



 Druga lampka jeszcze nie zamontowana, bo potrzebuję przedłużacza, żeby doprowadzić prąd do połowy pokoju.

środa, 26 września 2012

Makowe osłonki




W chwili natchnienia i oderwania od innych prac, powstały osłonki:



Jeszcze schnące...



I już w miejscu docelowym.



Wyglądają całkiem znośnie, kiedy nie patrzeć z bliska:)

wtorek, 25 września 2012

Piosenki






W grudniu do kin wejdzie film "Hobbit", na który czekam już bardzo długo. 

Póki co za serce chwyciła mnie piosenka "Misty Mountains cold" 

Link do pełnej wersji


Link do wersji śpiewanej przez kobietę o nicku ShaDoWCa7  warto posłuchać, choć trwa ponad 16 minut. 


I jeszcze jedna - tym razem króciutka - wersja śpiewana przez chłopaka z Polski. Jego głos...