I nie o twardy dysk mi chodzi.
Tydzień temu, późnym popołudniem poczułam ogromne, ale to ogromne, zmęczenie. Położyłam się na chwilę - daję słowo, na chwileczkę! Budzi mnie siostra i trzyma telefon w ręku: Artur dzwoni - mówi, wręczając mi słuchawkę. Ja od razu trzeźwieję po drzemce.
- Co się stało?! - drę się do słuchawki, nie zważając na moje śpiące dziecko. Jestem w szpitalu - odpowiada mój mąż. Niby normalne, pracuje w psychiatryku, jest w miejscu pracy... ale coś w głębi mówi mi, że to nie to.
Artur, co się stało?! - drę się dalej.
Nic wielkiego - odpowiada mój mąż - byłem w pracy, wstałem z krzesła i poczułem taki ból, że upadłem i już nie podniosłem się. Jestem w szpitalu w Dublinie, czekam na doktora...
To wszystko miało miejsce tydzień temu. Dziś na szczęście wszystko jest w porządku. Ale w tamtych dniach... Najpierw byłam przerażona, co mogło mu się stać - może dysk mu się wysunął? Potem mój małżonek przedstawił mi plan mojego przyjazdu samochodem do Dublina, w nocy! Tak... Dublin i w dodatku nocą. Nigdy nie jeździłam w dużych miastach,a już nigdy, nigdy nocą!!! Pewnie musiałabym sobie poradzić, ale wybawił mnie Plunket - Artura przyjaciel. Odebrał żonę z pracy i razem przyjechali z Arturem do Portlaois, do szpitala, gdzie ja już czekałam.
Co powiedział mi Plunket? Otóż dzwoni do niego Artur... I takim strasznie dziwnym głosem(zbolałym, smutnym) mówi, że chyba ma problem z dyskiem. Plunket myśli: pewnie stracił wszystkie dane, albo jeszcze coś gorszego! Może padł mu twardy dysk? Pyta więc, co konkretnie się stało? I dopiero wtedy Artur oświecił go, że jest w szpitalu. Wtedy przynajmniej z tego mogliśmy się pośmiać, czekając w A&E(accident & emergency).
Teraz pytanie: dlaczego Artur wylądował na pogotowiu? Otóż przećwiczył się. Chciał dużo i szybko. Miał dużo szczęścia, że skończyło się tylko na uszkodzonych mięśniach kręgosłupa.
Z zupełnie innej beczki. Czytam dziewiąty - przedostatni - tom serii "True blood". I porównując do emitowanego serialu - nijak się ma on do książki. Może już wspominałam o tym? Książkę i serial łączą jedynie ci sami bohaterowie i niektóre wątki, ale też nie w całości.
Następne w kolejce do czytania są "Pamiętniki wampirów", tylko muszę zamówić to w naszej bibliotece.