poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Lubię wyzwania?




Sama nie wiem; często podejmuję się robienia rzeczy, które wymagają ode mnie o wiele więcej pracy, niż normalnie.

Teraz zaczęłam mały trening. Trening ciała.

Jogging jest fajny, ale tylko podniósł moją kondycję, a ja chciałbym czegoś więcej. Moja siostra zaproponowała mi, żebym spojrzała na treningi Ewy Chodakowskiej. Spojrzałam i... pomyślałam, czymu nie?

Uwaga! Dziś rano ustawiłam sobie pierwsze 5 zestawów ćwiczeń. Odwiozłam dzieci do szkoły i po powrocie, przebrana w sportowy strój, pozytywnie nastawiona, zaczęłam ćwiczenia.
Padłam po 4 zestawie!!!, a przecież nie wydają się takie ciężkie. Po takim czasie joggingowania, po w miarę systematycznym robieniu brzuszków(i to naprawdę ostrych) myślałam, że dam radę. Ot, kilka ćwiczeń. Nie wierzyłam wprost, kiedy moje ciało odmówiło współpracy.

W tym momencie wściekłam się na siebie i swoją niemoc. I już nie ma przebacz, przejdę przez to, tak, jak cztery lata temu przeszłam przez bardzo ciężkie początki biegania.
Najsłabszą stroną u mnie są mięśnie rąk, więc wszystkie ćwiczenia gdzie angażujemy te właśnie mięśni, dają mi nieźle w kość.
Nic to. Życzę sobie samej powodzenia:)


2 komentarze:

  1. Znam, zrobiłam, umarłam. Nogi przestały mnie boleć po 4 dniach ale zamierzam dalej kontynuować. Trzymaj się .

    OdpowiedzUsuń
  2. Edi, ja już jestem po 6 dniu i musze przyznać, że 3 pierwsze były najgorsze; teraz zaczyna wchodzić w łatwiejszą fazę.


    Anka

    OdpowiedzUsuń