Wycieczka w góry, tym razem bez dzieci.
Cóż mogę tu opisywać, skoro wiele razy już pokonywaliśmy tę trasę? Dodam tylko, że wczoraj weszliśmy na szczyt, który zawsze pozostawał poza zasięgiem ze względu na zniechęcenie dzieciaków. Dziewczyny, na krótko przed wejściem na samą górę, chciały wracać, a było to tym łatwiejsze, że w tamtym miejscu odbijała ścieżka zawracająca w dół.
Zapraszam na kilka zdjęć. Mało, bo raczej cieszyłam oczy widokim i chłonęłam otoczenie.
Ścieżką, widoczną na poniższym zdjęciu, zawsze wędrowaliśmy z dzieciakami.
Poniżej widoczna jest ścieżka do wioski górników:
Góry już kwitną wrzosami:
Jeszcze przed szczytem...
I już na miejscu
W drodze powrotnej jeszcze kilka ujęć owiec, które pasą się wprost przy drogach i oczywiście maszerują sobie gdzie chcą.