Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glendalough. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glendalough. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lipca 2018

Glendalough, Co.Wicklow



Wycieczka w góry, tym razem bez dzieci.

Cóż mogę tu opisywać, skoro wiele razy już pokonywaliśmy tę trasę? Dodam tylko, że wczoraj weszliśmy na szczyt, który zawsze pozostawał poza zasięgiem ze względu na zniechęcenie dzieciaków. Dziewczyny, na krótko przed wejściem na samą górę, chciały wracać, a było to tym łatwiejsze, że w tamtym miejscu odbijała ścieżka zawracająca w dół.

Zapraszam na kilka zdjęć. Mało, bo raczej cieszyłam oczy widokim i chłonęłam otoczenie.











Ścieżką, widoczną na poniższym zdjęciu, zawsze wędrowaliśmy z dzieciakami.






Poniżej widoczna jest ścieżka do wioski górników:




Góry już kwitną wrzosami:















Jeszcze przed szczytem...



I już na miejscu




Wycieczka udana, aczkolwiek turystów całe mnóstwo. Glendalough jest niezwykle komercyjnym miejscem i w czasie wakacji spokoju się tam nie znajdzie. Trzeba wybierać inne trasy, trudniejsze, bardziej wymagające, na które turyści się nie porywają.

W drodze powrotnej jeszcze kilka ujęć owiec, które pasą się wprost przy drogach i oczywiście maszerują sobie gdzie chcą.







wtorek, 9 maja 2017

Glendalough po raz kolejny...


Już nie wiem który raz tam jedziemy i zawsze jest pięknie. Teraz  wybieramy już trudniejsze trasy, dla zaprawionych wspinaczy :)

Oczywiście zieleń o tej porze roku jest powalająca! Spójrzcie ile jej odcieni świeci na zboczach.




Pozowanie wśród krzewinek borówek:



Może nie najpiękniejsze ujęcie wody, ale za to najstarsza się nie spodziewała niczego i nie pozowowała :)





Kamienie, głazy i wszystko co wzniesione przynajmniej metr nad ziemię, zaliczone!



Zbocze w oddali...



Zaczynamy mozolną wędrówkę pod górę...



Za nami, w dole, też jest na co popatrzeć :)



Na szczycie udało mi się uchwycić z baaardzo daleka dzikie kozy. Pisze też o tym tutaj, jedna z blogerek.


Reszta rodziny czekała, kiedy ja sobie "fociłam". Iza stwierdziła, że teraz wędruje ze mną, bo u mnie coś się dzieje(kozy, których z ich miejsca nie było widać), a u taty nudno...




Maszerujemy dalej. Najmłodsza niezmordowana!




Najstarsza czasem załamana, że to jeszcze tyyyyleeee drogi!



Drzewa i ich cienie...



W dole widoczna trasa wiodąca do wioski górników- zaliczona przez nas parę lat temu, kiedy Iza miała 4 lata.


W końcu relaksacyjnie, bo powoli, po płaskim, w stronę parkingu...


Jeszcze kilka ujęć zieleni:




...i jesteśmy prawie na dole. Najstarsza zkosiła mój sweterek prawie piórkowy. Jak widac dobrze się w nim czuła :)


niedziela, 6 marca 2016

Przez Góry Wicklow...



...dwa dni pod rząd, podczas sierpniowych wyjazdów.


góry pokryte kwitnącymi wrzosami:

 Zdjęcie Ani

Otaczająca cisza - niekiedy przerywana odgłosem pojazdu mechanicznego - jest wszechwypełniająca:

Zdjęcie Ani

I w końcu Glendalough i jej zielone lasy...

Zdjęcie Ani

 Miejsce wyjątkowe, choć widziane już nie pamiętam który raz:
 Zdjęcie Ani

I Szlak Górników, tym razem na przełomie lata i jesieni:



Nasze najstarsze dziecko samotnie wędrujące wśród gór



Małe "łatki" lasów na zboczach gór:


I drugi brzeg jeziora:



W końcu jesteśmy między górami:


W mojej opinii była to chyba jedna z najlepszych wycieczek dla dzieci. Te wszystkie strumyczki, kamienie i kamyczki, skały... Dzieci miały całe mnóstwo zajęć.



Ależ zabawa...:



Na koniec kilka zajawek przyrodniczych.



Wodospad, do którego wciąż nie dotarliśmy i oglądamy go tylko z daleka:






Cóż tu mogę napisać...obejrzyjcie sami.