niedziela, 23 kwietnia 2017

I już po świętach i przerwie wielkanocnej...




U nas od jutra znowu rusza szkoła po przerwie wielkanocnej. Przyznaję, że już trochę czekam na tę codzienna rytynę.
Przez cały wolny czas codziennie coś sie u nas działo...


Wspomnienia wielkanocne:

W tym roku koszyki oplecione bluszczem z naszego ogrodu:


Dwie młodsze wybrały się odświętnie; najstarsza zbuntowana, poszła w jeansach.





Były wycieczki do koni:








...i pierwsze leżaczkowania w słońcu:



Urodziny najmłodszej(z przebudową w tle):







Ponowne odwiedziny "stadniny" i karmienie marchewkami :)




Spacery w większym lub mniejszym stopniu naznaczone kłótniami między siostrami:



"Kokosowe" krzewy(Ulex) w pełni kwitnienia:



Zbieranie pokrzyw do płukanek i naparów :)



Najmłodsza, na razie prawie zawsze uśmiechnięta :)



Pierwsze zdjęcia Izabelki! W kocu jest szansa, że ja też będę mieć fotki :)






Było też sporo książek:

Autorstwa Meave Binchy
- Queintins
- Minding Frankie
- Dublin 4
- The return journey
- Chestnut Street





  


I autorstwa P.J. Taylor - Between the three bridges

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Geashill, Co. Offaly...




...i krótki, niedzielny spacer.
Kolejny piękny, słoneczny dzień. Trzeba go było wykorzystać koniecznie na jakąś wyprawę. Padło na pobliską mieścinkę Geashill, która ma krótką, bo krótką, ale za to niezwykle malowniczą ścieżkę spacerową.



Przeszliśmy przez aż trzy takie piękne mostki:





Tuż za płotem, że tak powiem, rozciągały się nagie pola.



Buki jeszcze kompletnie bezlistne - ale taki ich urok:



Za to kasztanowce...





I prosze bardzo - kolejny mostek:



...a w górze elf... Aisling



Można nawet dopatrzeć sie skrzydeł :)



Dołem rozciągają się łany czosnku niedźwiedziego; już niedługo zakwitnie i wtedy naprawdę będzie pachnieć czosnkiem cały las:





Pozostałości poprzedniego lata:






I domki dla owadów, czyż nie pomysłowe?:


Jedna z budowli należących chyba do kościoła. Jeszcze nie doczytałam...


Przez tą lilię na szczycie, pomyślałabym, że należy do kościoła hugenockiego, ale nie wiem... jeszcze nie wiem :)


Powoli wracamy na parking i nasz mały piknik.



Jeszcze rzut oka na pobliskie łany zieleni...


...a rodzinka już przy aucie, bo każda z dziewczyn głodna!!!!


Zwróćcie uwagę, jaki ruch! Godzina 2 po południu. Na głównej drodze jedno auto :) Aż miło mieszkać w takim miejscu.

poniedziałek, 27 marca 2017

Slieve Bloom Mountains...




...pierwszy raz w tym roku, ale za to dzień po dniu!


Drogi jeszcze mokre i śliskie, ale skoro mamy pogodę, to nie można tego przegapić.



Najstarsza, mimo krzyków, że absolutnie nie jedzie!, potem nawet wydawała się być zadowolona.


Mało jeszcze liści, ale za to mchy nadrabiają ten brak i to teraz wyeksponowane jest ich piękno.


Popołudniowe słońce daje tej miękkości światłu i zdjęcia maja zupełnie inny klimat


Po takich wypadach buty idą od razu do czyszczenia albo prania:







Zaczynają kwitnąć kolczolisty:









Oczywiście doszliśmy do wodospadów:






Czasem trzeba było iść w wodzie lub - jak ktoś woli - płynąć z prądem :)







Dwa, całkiem intensywne dni, spędzone w pięknej pogodzie!