poniedziałek, 1 września 2014

Koniec wakacji




W tym wpisie brak bedzie polskich znakow, poniewaz wciaz nie znalazlam polskiej klawiatury, a pracuje na linuxie. Windows narazie poszedl sie wakacjowac :) Czekam na plyte, zeby od nowa zainstalowac system, a poki co...


Zaczal sie rok szkolny. Juz 28 sierpnia dziewczyny poszly do szkoly. Troche tak dziwnie, bo w czwartek i piatek zaliczyly pierwsze zajecia, a potem znowu weekend, ale moze to i lepiej? Po dwumiesiecznej przerwie trzeba powoli wdrozyc sie w szkolne zycie i szybszy rytm.
Wczesniejsze wstawanie.... to bedzie prawdziwe wyzwanie dla najmlodszej, ktora kocha sobie pospac. Ona zaczyna przedszkole dopiero 3 wrzesnia, wiec jeszcze wszystko idzie bez pospiechu, tym bardziej, ze sasiadka z osiedla odwozi moje dziewczyny do szkoly. Dzieki temu, rankiem, mam ponad 15-20 minut czasu ekstra.  W zamian za to, ja odbieram jej corke po zajeciach.

Szkola polska rusza od 1 wrzesnia(dzisiaj) dla czwartych klas, czyli Magosi, i we wtorki dla pierwszych, czyli Moniki. W tym roku dwa dni zasuwam do Portlaoise i zostaje tam na cale popoludnie.
Monika jest podekscytowana nowa szkola, Gosia srednio szczesliwa... ja natomiast ciesze sie, ze beda miec zajete dwa popoludnia na cos sensownego.

Czuje ogromna ulge, ze te wakacje juz sie koncza! Mielismy w tym roku bardzo niemila atmosfere na podworku, a wszystko za sprawa nadwrazliwej mamy, w opinii ktorej, tylko jej dzieci sa w porzadku. A skad to przekonanie? Skoro wrzeszczy na nie kazdego dnia, to na pewno sa dobrze wychowane i tak zachowuja sie na zewnatrz. One natomiast wyladowuja cala agresje na dzieciakach z okolicy.
Nasz parking byl miejscem, na ktorym spotykaly sie dzieci z polowy osiedla, bawily sie, spedzaly wspolnie czas. W tym roku nie ma tutaj prawie nikogo, bo nikt nie chce przychodzic. Jesli juz, to po to, by sprawdzic, co sie dzieje i leciec dalej, na osiedle. Zatem naprawde ciesze sie, ze wakacje juz za nami. Ja nauczylam sie czegos nowego o sasiadach, o ktorych, jak sie okazalo, mialam bledne wyobrazenie. Znajomosc z nimi uwazam za zamkniety rozdzial...

W czsie, w ktorym nie pisalam, odbylismy mnostwo wycieczek. Od momentu, kiedy Artur przestal pracowac w weekendy, kazdego tygodnia gdzies jechalismy, a jesli pogoda dopisywala, nawet dzien po dniu. Zdjec mam mnostwo, do opowiadania jeszcze wiecej, ale czasu brakuje i oczywiscie mojego, w pelni sprawnego, laptopa.

Dziekuje ze zaglądaliscie tutaj, dziekuje za mile slowa, jakie tutaj padly. Mam nadzieje, ze za jakis czas znowu rusze z wpisami o wycieczkach i nie tylko.

6 komentarzy:

  1. Cóż, taka jest kolej rzeczy, coś się zaczyna, coś kończy, ale gdy jesteśmy zadowoleni ze zmiany, to jest najważniejsze.
    Czekam na Twoje zdjęcia i opisy z wycieczek - bardzo je lubię, a przy okazji zwiedzam Irlandię. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie, choć już ze szkołą nie mam nic wspólnego, strasznie szkoda, że wakacje się skończyły... Nie lubię gdy kończy się lato.
    Przykro mi z powodu Twoich problemów z sąsiadami, doskonale wiem, jak takie niesnaski potrafią zepsuć atmosferę.

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze że zrobiłaś wpis bo już się martwiłam, będzie dobrze,a takie mamy niestety są i będą .

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu a ja wypadlam z rytmu przez swoje wakacje i nie wiem co bedziesz robic w te dwa popoludnia ,i ze to cie tak cieszy mozesz przypomniec,a tak wogole to u nas przez ostatni tydzien prawie jesien i tez mi zal ze lato sie konczy
    dziewczynki masz slodkie wiec wszystko bedzie ok.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaglądaliśmy i zaglądać będziemy. Szkoda lata, bardzo. Piękne jesienne dni, jak się trafią i grzyby to plaster na ranę, ale gorsze nadchodzi nieuchronnie. Czekam na kolejne notatki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem poprawa w kontaktach z sasiadami przychodzi gdy dzieci dorosną. Tak było w przypadku mamy mojej przyjaciółki. Ale lata muszą upłynąć. Życia szkoda na "wrażliwych" na punkcie swoich zstępnych. Pogodnej jesieni życzę

    OdpowiedzUsuń