niedziela, 20 kwietnia 2014

...





Świątecznie.... wiosennie.... spokojnie....urodzinowo...




Izabelka skończyła dzisiaj 4 latka! Starsze siostry przygotowały własnoręcznie wykonane kartki, którymi obdarowały solenizantkę, a ta powiedziała: ojej! dziękuję bardzo! i wyściskała swoje siostry. Scena warta była uwiecznienia, ale rozgrywała się ciut świt i matka jeszcze nieprzytomna, zaspana, nie zdażyła chwycić aparatu.




Artur wręczy prezent po powrocie z pracy i tutaj muszę się pochwalić: Iza nawet nie zapytała, czy coś dostanie czy nie. Wystarczyło jej ciasto, życzenia i już była całą szczęśliwa.


***




Pogoda dopisuje nam od prawie tygodnia, więc dzieciaki spędzają większość dnia na zewnątrz. W tym wszystkim trwały mniejsze lub większe przygotowania do świąt, które w tym roku znowu bez Artura... przez to mam jakby mniej motywacji do wszystkiego. Upiekłam dwa ciasta, tort dla Izy i to wszystko.
Za to w tym roku wyżyłam się przy cieście drożdżowym. Wizytę na ostatnią chwilę zapowiedział Plunket z Lynn. Zrobiłam więc ciasto z kg mąki(nie tak dużo, nie tak mało) i tego dnia wszystko poszło! Goście zabrali większość ze sobą, jako, że bardzo im smakowało.
Kolejnego dnia zrobiłam więc następną porcję - tym razem 1,5kg mąki. Były babki, babeczki, zajączki, baranki i nadziewane bułeczki. Uratowałam tylko dwie małe babki, zajączka i baranka...

Muszę podziękować mojej mamie, że przypomniała mi o zaparzaniu części mąki(tak robiła moja babcia, a ja kompletnie o tym zapomniałam). Ciasto pozostaje mięciutkie przez dłuższy czas.
Dziękuję też Urszuli, dzięki której nie popękały mi tym razem bułeczki. Piekłam w mniejszych temperaturach i całe nadzienie pozostało w środku.


***

Święcenie jajek odbyło się w naszym miasteczku i zrobił to irlandzki ksiądz. W naszym przypadku nie obyło się bez niespodzianek... Pod kościołem dziewczynom wypadły jajka z koszyka i poturlały się po betonie... Chyba wszyscy domyślają się, jak wyglądały? Poukładałam je jeszcze raz, zakryłam czym się dało i w myślach odetchnęłam z ulgą, ze nie przygotowałam 3 koszyków! To dopiero byłoby ganianie za jajkami.



***

A ogród rośnie i kwitnie....


Powojnik górski juz za chwilę zakwitnie:



Pąki bieleją i lada chwila rozchylą swe różowe płatki:





W cieniu wciąż kwitną fiołki:




Orliki zaczęły powoli rozwijać pąki. Jedne podobają mi się bardziej, inne mniej:












Życzę Wszystkim udanego odpoczynku!!!

7 komentarzy:

  1. WSIEC W TEN WIOSENNO SWIATECZNY CZAS ZYCZE USMIECHOW RADOSCI SPOKOJU
    dziewczynki jak zawsze piekne,i jakie zgrane tworza udany duet,moze zyczyc im braciszka Aniu????

    OdpowiedzUsuń
  2. Spóżnione ale szczere życzenia dla Izy, to poszalałaś z drożdżówkami, i mnie się zdarza że ślubnego nie ma przynajmniej jedno święto, tym razem Wielką Sobotę miał 24h i przyszedł dzisiaj rano.Wesołych świat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, to już tyle lat minęło? Pamiętam, jak odliczałaś dni do narodzin Izabeli...
    Ucałuj Jubilatkę ode mnie. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Cìę za wszystko....
    pozdrawiam maria

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ mała dama z Izabelki:) Przyłączam się do życzeń i gratuluję drożdżowych wypieków!

    OdpowiedzUsuń
  6. To już?Tyle lat? Ojej...
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Spóźnione , ale serdeczne życzenia jubilatce, to już bardzo poważny wiek:) Śliczne są te Twoje dziewczyny i widać , że razem się trzymają, pozdrowienia i uściski wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń