niedziela, 22 września 2019

Kolory, kolory...



Póki słońce świeci, kwiaty wciąż dają z siebie wszystko. W tym roku mało cieszyłam się nimi latem, to raczej mój mąż miał obowiązek ich pielęgnowania. Jak widać, nieźle mu poszło. "W końcu jestem mężem ogrodnika" - skomentował :)































Niedługo już część z nich padnie, zważona przymrozkami; póki co, cieszą nasze oczy.

wtorek, 17 września 2019

Okno



Jedno z najmniejszych okien w domu, to łazienkowe.

Przyznam, że lata całe czekało na "ubranie". W końcu zrealizowałam projekt.


W świetle poranka:







I w nocy...



Biała organza marszczona jak popdło, bez mierzenia - tworzy delikatną firankę, zawieszoną na drewnianym kijku, który pełni rolę karnisza.







Jeszcze zbliżenie szydełkowych opasek, podtrzymujących zasłonki:






Zasłonki wiszą od maja, ale nijak nie miałam czasu zrobić zdjęć i napisać o tym :)

sobota, 7 września 2019

Zaopatrzyłam się w książki



....na ładnych parę miesięcy.

Latając samolotem i spędzając godziny całe na lotniskach, przeczytałam też kilka pozycji.


Poniższe pozycje - oprócz "Słaboniowej..." zakupiłam na lotniskach i w większości przeczytałam w samolotach.

"Córka zagarmistrza" to wielowątkowa powieść z retrospekcjami. Nie wszyscy są fanami tego typu pisania, ale dla mnie jest to naprawdę wciągająca lektura. Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę K. Morton jestem zadowolona.

"Listy do Duszki" i "Tatuażysta..." to tematyka wojenna, wspomnieniowa, ale w większej części po prostu beletrystyka.

"Słaboniowa..." to już jest z kolei książka, która spodoba się nielicznym. Sama po przeczytaniu, mam mieszane uczucia. Nie wiem czy ją polecać, czy nie. 

     
         




         



W SH trafiłam na książkę, którą kupiłam ze względu na tytuł :) Zaintrygował mnie. Nie było oczywiście żadnego opisu, informacji, bo książka wydana została w 1945 roku. Nawet ktoś zrobił wpis w grudniu tegoż roku :)


 




Książka bardzo mnie wciągnęła i zamierzam poszukać pozostałych tytułów tego autora, chociaż podejrzewam, że może to być trudne.


Książki głównie dla Artura, który kocha historię i tego autora - Normana Davis'a






Ja skusiłam się na książki z mojej dziedziny:



Przeczytałam "Zdumiewające zdolności roślin" i uważam, że była to strata pieniędzy. Może ktoś, kto nie pracuje z roślinami i nic nie wie na ich temat, byłby zafascynowany wiadomościami. Z tym, że z kolei nie ma tam ani zdjęć, ani szkiców, niczego, co by osobie nie zorientowanej pomogło wyobrazić sobie rośliny, bądź mechanizmy tam opisane.
Absolutnie nie polecam. Książka słaba, nie przemyślane wydanie. Zobaczymy, jak pozostałe



Z poniższej serii "Cedrowe orzechy" - zbiór opowiadań - już za mną. Czyta się dobrze i z żalem żegna każde opowiadanie.



Pozostałe stosiki, to książki dopiero do czytania.





Na razie kończę czytać kryminały, które dostałam od siostry Artura, jako że ona fanką tego typu czytadeł nie jest.:)

Oprócz czytania zajmuję się też robótkami, ale to innym razem.