Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opaski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opaski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 listopada 2016

Włóczkowo




...zimowo, bo jednak chłód już dociera do nas i czas na szaliki, kominy i czapki, a jak nie na nie, to  przynajmniej na mitenki i opaski :)

Zestaw: komin, opaska i mitenki ostatnio wydziergany dla koleżanki Moni, dziś już poszedł w świat.




Komin to raczej taki kominek :) na 26 oczek szerokości.



Do białego akrylu (podwójna nić) dołożyłam włóczkę w kolorze różnych niebieskości, żeby trochę przełamać tę śnieżną biel. Musiałam nieco uważać podczas robienia, bo ta nić to bawełna z jakimiś domieszkami; całość wcale się nie rozciąga,w przeciwieństwie do akrylu, który ładnie "pracuje".

W świetle dnia:



Tylko komin robiłam podwójna nicią. Mitenki i opaska zrobione są pojedynczą, ale myślę, że to wystarczy.



A w międzyczsie...


...coś dla najmłodszej.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Podkładki pod kubki



Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa pod poprzednim postem. Może to złe podejście, ale dobrze jest wiedzieć, że jest się w grupie, a nie samemu :) Małe dzieci, mały kłopot.... a dzieci rosną. Kłopoty też. Na szczęście wszystko zostało zażegnane, tak myślę... taką mam nadzieję.



Teraz już tematycznie.

Z potrzeby chwili powstały podkładki pod kubki. Jeansowe już pokazywałam, z tym że zaraz po zrobieniu, na szybko. Po jakimś czasie stwierdziłam, że czegoś im brakuje...



...dodałam zatem kwiatek i listki. Ozdoba ma to do siebie, że zakrywa również miejsce łączenia i wyrównuje koło.



Po pierwszych poszły następne:



...i jeszcze jedne.



Szycie ręczne było mozolne, bo materiały okazały się niezwykle twarde po skręceniu i wbijanie igły nie było takie proste. Stąd w komlpetach tylko po 3 podkładki.



I na koniec próbna opaska. Uszyłam ją z końcówki bawełnianego materiału, żeby zobaczyć czy zda egzamin. Monika zaprezentowała opaskę na sobie:




...i tylko tyle ją widziałam. Przyjaciółka Moniki zaanektowała ją w następnej chwili i opaska wywędrowała do domu znajomych :)
Plus jest taki, że wiem już jak ją zrobić, i że naprawdę dobrze się trzyma na głowie i.... co najważniejsze: robi się ją w 5 minut.

środa, 24 października 2012

Opaska z kwiatkiem





Wyszła tak jakoś prawie z niczego. Miałam jakieś resztki różowej mięciutkiej włóczki, więc chwyciłam za szydełko i powstał pasek; dorobiłam troczki na końcu i Izabela pochwyciła to od razu na głowę.




Początkowo nosiła po prostu różową opaskę, ale tak mi czegoś brakowało...





Któregoś wieczoru zaczęłam robić kwiatki szydełkowe z resztek włóczek. Wpadła mi też końcówka białego moheru, tego dawnego, dawnego(babcia kiedyś oddała mi zapasy), niezwykle gryzącego. Przerobiłam go na kwiatki, bo nic innego by z tego nie wyszło.




Kolejnego dnia patrzyłam tak na te zrobione kwiatki; z kilku powstały spinki dla dziewczyn - przyczepiłam je do zwykłych, gładkich klipsów, a jeden, biały, chwycił moje oko i...



Przymocowałam go do opaski, która już nie wydaje się taka "pusta".

piątek, 9 marca 2012

Dziergam serca

Nie czerwone i nie różowe... Na moich drutach powstają zielone serduszka. Wszystko za sprawa "przepisu" z youtube. Po kliknięciu powinna się otworzyć strona.


Moje serca wyglądają tak:




Pierwsze serducha nie wyszły tak, jak trzeba, dopiero trzecie czy czwarte jest takie, jak to na filmiku. I choć początkowo wydawało mi się to jakieś trudne, to w rezultacie wzorek bazuje na 8 prostych rzędach.





Po co mi zielone serduszka? na opaski na dzień św. Patryka. To już za tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić trzy opaski - dla każdej mojej panny. 

hrabina.ee, piątek, 09 marca 2012 

Dziergane serca



Nie czerwone i nie różowe... Na moich drutach powstają zielone serduszka. Wszystko za sprawa "przepisu" z youtube. Po kliknięciu powinna się otworzyć strona.


Moje serca wyglądają tak:




Pierwsze serducha nie wyszły tak, jak trzeba, dopiero trzecie czy czwarte jest takie, jak to na filmiku. I choć początkowo wydawało mi się to jakieś trudne, to w rezultacie wzorek bazuje na 8 prostych rzędach.





Po co mi zielone serduszka? na opaski na dzień św. Patryka. To już za tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić trzy opaski - dla każdej mojej panny. 

niedziela, 30 października 2011

Udziergi



Zdjęcia na szybko zrobione, więc nawet bez stylizacji i "wkładów" ludzkich.

Jak już wspominałam, powstały szaliki i opaski, ale w niezbyt porażającej liczbie. Jakoś potem nie ma komu w tym chodzić, więc ja też nie palę się do pracy. Poza tym wciąż szydełkuję i szydełkuję, i projekt bardzo pochłania czas. Nawet nie spodziwałam się, że wzór wyglądający na lekki, będzie tak upierdliwy. Głównie ze względu na niewielkie przyrosty. 


Co stworzyłam w międzyczasie? 

Opaskę, do której miał powstać szalik, ale okazuje się, że Gosia już go nie chce:



Delikatny róż, mięciutka włóczka, nie wiem jaka, bo bez nazwy.




Wzór bardzo przyjemny i ładny.


Ten sam wzór, inna włóczka:



Tu jest i szalik i opaska(zaginiona w akcji, tzn. w samochodzie). Z tym, że Monice odwidziało się noszenie zarówno szalika, jak i opaski. Nic to, może kiedy się bardziej ochłodzi, dziecko zdecyduje się nałożyć szalik? 



Włóczka to Kid mohair z tureckiej firmy, zapomniałam jakiej.

 
Kolejny szalik(może nawet szalisko) to coś dla mnie. Kocham tę włóczkę za jej miękkość i ciepło, za kolory i za to, że przyrasta na drutach niesamowicie!



Puchata, prawda?



Mam ją jeszcze w odcieniach brzoskwini, pudrowego różu, czerwieni i szarości. 





Coś na prezent:


Szydełko i projekt z Drops Design, który chyba wszyscy znają. Robiłam już 3 takie szaliki i chyba jeszcze jeden się szykuje - też na prezent. 



Włóczka to wełna, mięciutka ale wciąż wełna. Jeśli ktoś nie lubi, to wiadomo... Z tym, że ten szalik chyba bardziej noszony jest dla ozdoby, na wierzchu, niż jako ogrzewacz. W każdym razie włóczka szlachetna, co czuje się podczas pracy z nią. 

I to na tyle zdjęć. 

Szydełkowa serweta nie jest do pokazania. Dopiero, kiedy dotrze na miejsce.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Opaski trzy dla trzech sióstr






...czyli trzy opaski razem:



Izabelki już pobrudzona, niestety:)


U Moniki jest taki kwiat:



U Gosi troszkę inny:




Krążków z materiału narobiłam swego czasu cały stos, teraz po prostu wybieram i dopasowuję do potrzeb, kiedy takie zaistnieją:




Wieczorem popracowałam troszkę nad ostatecznym wykończeniem sukienki dla Małgosi i mam nadzieję, że wkrótce zaprezentuję ją na właścicielce. 
Poza tym zeszyłam drugą czapeczkę dla Izabelki, jutro przymierzymy i tu również mam nadzieję, że będzie pasować. 
Wyciągnęłam też narzutę z elementów, ale po chwili musiałam znów wszystko spakować, niestety. Nic to, jej czas też nadejdzie.


poniedziałek, 18 lipca 2011

W końcu udało się...

...i wzór jest taki, jaki powinien być.


Tym razem zrobiłam go z podwójnej nitki, wybrałam też grubsze druty:



Do tego dołożyłam dwa rzędy, które poprzednio jakoś nie wydawały mi się konieczne, a które decydują o wyglądzie. Czy prawidłowym? To już kwestia upodobań. Poprzednia próbka też była ok, ale ja chciałam osiągnąć konkretny efekt, stąd moje dalsze podejścia.





Wzór jest bajecznie prosty i według mnie efektowny.


To, co podoba mi się w szczególności, to jego mięsistość:

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Wszystkie trzy...







...czyli trzy opaski razem:



Izabelki już pobrudzona, niestety:)


U Moniki jest taki kwiat:



U Gosi troszkę inny:




Krążków z materiału narobiłam swego czasu cały stos, teraz po prostu wybieram i dopasowuję do potrzeb, kiedy takie zaistnieją:




Wieczorem popracowałam troszkę nad ostatecznym wykończeniem sukienki dla Małgosi i mam nadzieję, że wkrótce zaprezentuję ją na właścicielce. 
Poza tym zeszyłam drugą czapeczkę dla Izabelki, jutro przymierzymy i tu również mam nadzieję, że będzie pasować. 
Wyciągnęłam też narzutę z elementów, ale po chwili musiałam znów wszystko spakować, niestety. Nic to, jej czas też nadejdzie.


hrabina.ee, poniedziałek, 13 czerwca 2011 

piątek, 10 czerwca 2011

Pierwsza opaska



Dziś zszyłam sukienkę Małgosi, ale zgodnie z sugestią Artsajke, przygotowałam materiały na pasującą kolorystycznie opaskę. Z tym, że od razu wycięłam trzy części, żeby zrobić jednym rzutem opaski dla trójki moich dziewczyn.

Na pierwszy rzut poszła opaska nie Małgosi, a Izabelki. To, można rzec, produkt próbny, ale jestem całkiem zadowolona. Na podesłanych przez Artsajke stronach były wskazówki, jak uszyć opaskę. Poczytałam, popatrzyłam i stworzyłam coś swojego, bo miałam trochę inne potrzeby.  


A oto produkt finalny:








Ponieważ materiał musiałam już sztukować, szef zamaskowałam stworzonym naprędce kwiatkiem:



Delikatną bawełnę usztywniłam starą taśmą, która zapewne pamięta jeszcze czasy PRL-u, ale jako usztywnienie sprawdza się świetnie. Końce taśmy połączyłam gumką i wszystko to wciągnęłam w tunel z materiału głównego, po czym zeszyłam.


Teraz powstaną opaski dla Gosi i Moniki. 

środa, 25 maja 2011

W końcu udało się



...i wzór jest taki, jaki powinien być. 


Tym razem zrobiłam go z podwójnej nitki, wybrałam też grubsze druty:



Do tego dołożyłam dwa rzędy, które poprzednio jakoś nie wydawały mi się konieczne, a które decydują o wyglądzie. Czy prawidłowym? To już kwestia upodobań. Poprzednia próbka też była ok, ale ja chciałam osiągnąć konkretny efekt, stąd moje dalsze podejścia.

 



Wzór jest bajecznie prosty i według mnie efektowny.


To, co podoba mi się w szczególności, to jego mięsistość:



środa, 27 października 2010

Opaski


Dwa dni zajęło mi zrobienie dwóch opasek i kolejne dwa dni dorobienie kwiatków-spinek. Prawda, że szybko robię na drutach? 



Poniżej kwiatki z wmontowanymi spinkami:


Dziewczyny wpinają je sobie we włosy, albo przypinają do opasek, tak, jak widać na kolejnym zdjęciu:






Opaski wykonane najprostszym ściegiem - żeby było szybciej.

 Przyznam, że zaczynam wątpić w sens robienia czegokolwiek dla dzieci, czy dla siebie. Wykonanie najprostszej rzeczy zajmuje mi wiele godzin, które mogłabym poświęcić na zupełnie coś innego. Zakończona praca nie przynosi mi satysfakcji, czasem jestem wręcz zła. Stąd moje włóczki powędrowały wysoko na szafę. W wolnej chwili może będę coś tam dłubać - kolejne szaliki na przykład, bo ta praca mi się nie nudzi, a przy okazji mogę oglądać film, czy rozmawiać. 
Każda bluzka, którą zrobiłam, mimo starań, mierzenia, próbek, itd. była za duża. Nie noszę żadnej. Tak naprawdę dla mnie - ale to jest moje osobiste zdanie - gra nie jest warta świeczki. Już chyba szybciej zbratam się z szyciem. Ale kiedy? Też nie wiadomo. 
Nic nie jest takie, jak było jeszcze niedawno. Trójka dzieci, to trójka i dochodzę do wniosku, że to chyba za dużo, jak dla mnie. Może chwilowo mam taki nastrój, może to te nieprzespane noce, może jeszcze inne rzeczy? W każdym razie jestem potwornie zmęczona, psychicznie zmęczona, bo fizycznie jeszcze daję radę. 

Ten wpis miał być zupełnie inny, optymistyczny, jak te opaski z różowymi koralikami, a wyszedł jakiś ponury. To nic. Może jutro napiszę o naszej wyprawie do dublińskiej Ikei. Zakupiliśmy kolejną szafę - bo dotąd  w domu mieliśmy tylko jedną(w zasadzie nadal mamy, bo ta druga jest wciąż w pudłach), kilka półek do kuchni, dwa regały, które od razu idą do malowania i jeszcze kilka pierduł. Przynajmniej będąc w sklepie trochę się odstresowałam. Zakupy jednak poprawiają humor:)