środa, 27 października 2010

Opaski


Dwa dni zajęło mi zrobienie dwóch opasek i kolejne dwa dni dorobienie kwiatków-spinek. Prawda, że szybko robię na drutach? 



Poniżej kwiatki z wmontowanymi spinkami:


Dziewczyny wpinają je sobie we włosy, albo przypinają do opasek, tak, jak widać na kolejnym zdjęciu:






Opaski wykonane najprostszym ściegiem - żeby było szybciej.

 Przyznam, że zaczynam wątpić w sens robienia czegokolwiek dla dzieci, czy dla siebie. Wykonanie najprostszej rzeczy zajmuje mi wiele godzin, które mogłabym poświęcić na zupełnie coś innego. Zakończona praca nie przynosi mi satysfakcji, czasem jestem wręcz zła. Stąd moje włóczki powędrowały wysoko na szafę. W wolnej chwili może będę coś tam dłubać - kolejne szaliki na przykład, bo ta praca mi się nie nudzi, a przy okazji mogę oglądać film, czy rozmawiać. 
Każda bluzka, którą zrobiłam, mimo starań, mierzenia, próbek, itd. była za duża. Nie noszę żadnej. Tak naprawdę dla mnie - ale to jest moje osobiste zdanie - gra nie jest warta świeczki. Już chyba szybciej zbratam się z szyciem. Ale kiedy? Też nie wiadomo. 
Nic nie jest takie, jak było jeszcze niedawno. Trójka dzieci, to trójka i dochodzę do wniosku, że to chyba za dużo, jak dla mnie. Może chwilowo mam taki nastrój, może to te nieprzespane noce, może jeszcze inne rzeczy? W każdym razie jestem potwornie zmęczona, psychicznie zmęczona, bo fizycznie jeszcze daję radę. 

Ten wpis miał być zupełnie inny, optymistyczny, jak te opaski z różowymi koralikami, a wyszedł jakiś ponury. To nic. Może jutro napiszę o naszej wyprawie do dublińskiej Ikei. Zakupiliśmy kolejną szafę - bo dotąd  w domu mieliśmy tylko jedną(w zasadzie nadal mamy, bo ta druga jest wciąż w pudłach), kilka półek do kuchni, dwa regały, które od razu idą do malowania i jeszcze kilka pierduł. Przynajmniej będąc w sklepie trochę się odstresowałam. Zakupy jednak poprawiają humor:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz