środa, 24 października 2012

Opaska z kwiatkiem





Wyszła tak jakoś prawie z niczego. Miałam jakieś resztki różowej mięciutkiej włóczki, więc chwyciłam za szydełko i powstał pasek; dorobiłam troczki na końcu i Izabela pochwyciła to od razu na głowę.




Początkowo nosiła po prostu różową opaskę, ale tak mi czegoś brakowało...





Któregoś wieczoru zaczęłam robić kwiatki szydełkowe z resztek włóczek. Wpadła mi też końcówka białego moheru, tego dawnego, dawnego(babcia kiedyś oddała mi zapasy), niezwykle gryzącego. Przerobiłam go na kwiatki, bo nic innego by z tego nie wyszło.




Kolejnego dnia patrzyłam tak na te zrobione kwiatki; z kilku powstały spinki dla dziewczyn - przyczepiłam je do zwykłych, gładkich klipsów, a jeden, biały, chwycił moje oko i...



Przymocowałam go do opaski, która już nie wydaje się taka "pusta".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz