Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieżnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieżnik. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 lipca 2021

Udziergi

W końcu ukrochmaliłam i obfotografowałam moje dwie prace. 



Pierwsza leżała już chyba z rok i czekała na swój czas. Obrus/bieżnik z elementów. 



Pierwotnie miał być w dwóch kolorach, to znaczy schemat tak zakładał i ja też. Potem nabyłam kordonki w kolorach:fiolet, lila i róż - takie zestawy sprzedawali. Byłam przekonana, że wystarczy mi fioletu i lila. 



W trakcie okazało się, że jednak zabraknie mi tych kolorów, więc dołożyłam róż. Kolor kremowy, jako obwódka, od początku był z założenia w zestawie. 


Elementy małe, przyjemne do pracy, więc szybciutko się szydełkowało. 



Ponieważ z zasady elementy szydełkowe łączę od razu, nie miałam potem miliona nitek do chowania.




Z drugiego bieżnika już nie jestem tak zadowolona...



Po pierwsze, za wąski.

Po drugie, chciałam udoskonalić, więc spierniczyłam. 



Bieżnik powinien być robiony jednym ciągiem, z wzorem idącym w jednym kierunku. Ja postanowiłam od środka zacząć w drugą stronę. Teraz, kiedy już jest w całości, ogromnie mi się to nie podoba. Pruła jednak nie będę, bo za dużo pracy...



Sam wzór bardzo przyjemny w pracy.


 Tutaj widać moją innowację... Następnym razem na pewno dziergałabym po całości, w jedną stronę. 

czwartek, 1 lutego 2018

Czerwona bawełna



...która leżała w pudełku, w końcu znalazła swe przeznaczenie. Powstały z niej bieżnik i mini serweta na stół. Do niczego innego nie widziałam zastosowania dla tej nici; nie lubię robić ubrań z bawełny, bo wychodzą beznadziejne, rozlazłe i brzydkie.




Bieżnik i serweta będą przynajmniej wykorzystane.



Nie zauważyłam nawet, że powiesiłam serwetę do góry nogami i róża zwisa smętnie głową w dół.


I jeszcze w domu z tematycznym świecznikiem...






Tulipany już coraz wyższe i coraz ich więcej. Zapomniałam, gdzie je powtykałam i teraz to takie niespodzianki. Nie robię zaznaczeń w ogrodzie, podobnie, jak nie robię notatek, kiedy dziergam... taka już moja natura.




Jeszcze przebiśniegi:





sobota, 3 sierpnia 2013

Tym razem szycie




Jakiś czas temu uszyłam poszewki na poduszki na krzesła. Wiedziałam, że ze względu na ich jasny kolor, będę musiała zmieniać je dość często. Dodatkowo dzieciaki je zużywają mocno, klęcząc na krzesłach podczas prawie każdej pracy przy stole. Co za tym idzie - poduszki są szarpane tył-przód i mocowania ledwie dychają.
Wczoraj wyjęłam kolejny materiał z zasobów - też nie mogę powiedzieć o nim, że jest ciemny - i zaczęłam szycie.

Tak powstaje kolejny komplet na siedziska:




Materiał, to dość mocne płótno zasłonowe.





Każda poduszka będzie inna, bo tnę tak, aby jak najwięcej wyszło z danego kawałka materii. Nie jestem fanatyczką symetrii i dokładności, więc zupełnie mi to nie przeszkadza.






Dokończyłam też próbne legginsy dla Moniki:



Użyłam tutaj szwów do dzianin; sprawdzają się idealnie, o czym przekonałam się już, używając uszytych wcześniej czapeczek dla malutkiej Izabelki. Szew prezentowany niżej, to nie zygzak, a właśnie jeden z tych elastycznych:



I na Monice; legginsy robiłam na podstawie przepisu ze strony Make it and love it  i jedyne, co wydaje mi się, należy zmienić, to spłycić przód. Poza tym, wyszły mi jakieś trochę za duże w pasie i ściągnięcie gumką spowodowałao powstanie malutkiego "balonika". Z tym, że do dłuższych tunik będa w sam raz.



Generalnie, jak na pierwszy raz, wyglądają nieźle.



Materiał to duża rozmiarowo bluzka z SH. Skusiła mnie nie tylko wzorem - idealnym dla ruchliwych i brudzących się niemiłosiernie dzieciaków, ale też jakością bawełny.


I na koniec jeszcze jedno:



Pozostało mi znalezienie obszycia brzegu. To będzie teraz najtrudniejsze.

Tył prezentuje się tak:




Co to będzie? Bieżnik na ławę, stół... Pomysł znaleziony w sieci. Pozytywne w pracy jest zszywanie góry i spodu za jednym zamachem, ale latanie do żelazka, po przyszyciu każdego, pojedynczego paseczka, jest wkurzające:)


środa, 28 lipca 2010

Co robić?

Wczoraj ugotowałam krochmal, zanurzyłam w nim bieżnik i zaczęłam rozpinać na łóżku. Już wczoraj wiedziałam, że to nie będzie cudo. Dziś wyjęłam szpilki, położyłam moje "dzieło" na stole i powiedziałam - kur... jego mać! - sorry za słownictwo, ale tak właśnie się czułam i nadal czuję. 


Moja ostatnia praca jest najgorszą ze wszystkich, które do tej pory zrobiłam! Poświęciłam jej tyle godzin i porażka. Nie pasuje liczba oczek - nie pasowała mi już w trakcie robienia, ale pomyślałam, że podczas blokowania to skoryguję. Tak się jednak nie stało. Krzywe jest wszystko i wszędzie: różyczki, pikotki, motyle i środek. Do tego wszystko sie podnosi mimo blokowania. Nie piszę już nic więcej. Zdjęcia same za siebie mówią:





















Chce mi się płakać. Tyle godzin pracy!!! 

wtorek, 8 czerwca 2010

Czy ktoś jeszcze pamięta



Myślę, że poza mną już nikt nie pamięta o moim szydełkowym, zapomnianym "cosiu". Wygrzebałam go z czeluści skrytek i zaczęłam kończyć.








Do końca już brak niewiele, ale jednak... Oczywiście nie obyło się bez pomyłki, ale o tym napiszę w momencie, kiedy pokażę całość. Póki co staram się szydełkować, kiedy Iza śpi.



Spójrzcie jeszcze na poniższe zdjęcie - efekt mojego wyjścia do ogrodu tuż przed unicestwieniem kwiatów przez kosiarkę(tak, w końcu kupiliśmy kosiarkę do naszego mini trawnika): 




Czterolistną koniczynę znalazłam pierwszy raz i to aż w liczbie czterech! 

piątek, 14 listopada 2008

Szydełko






Od jakiegoś czasu pracuje u mnie szydełko. Niezbyt dużo, tylko troszkę, kiedy mam chwilę.


Powoli robię śnieżynki, bo potem okaże się, że z niczym nie zdążę. Do tej pory wyszydełkowałam tylko kilka:





















Jak widać nie są usztywnione, a tylko rozpięte szpilkami - Monika bardzo mi w tym pomagała, co na niektórych zdjęciach widać.


A tu jeszcze taki mały fragmencik:




To zaczątek motyla do bieżnika. Podejście trzecie lub czwarte, już nie pamiętam dokładnie. Sama byłam ciekawa efektu i dlatego dziś rozpięłam na szpilkach ten kawałek robótki. Jeśli mam być szczera, to nie podoba mi się on tak, jak kiedyś. Może spodziewałam się czegoś lepszego