poniedziałek, 21 lipca 2014

Wakacje mijają nadspodziewanie szybko...




...mimo to, próbuję znaleźć czas na drobne przyjemności, cieszyć się momentami, kiedy cisza zapada wkoło mnie.

Jeździmy, jeździmy i jeszcze raz jeździmy. Po dwa dni z rzędu nie włączam komputera, który ma teraz sporo odpoczynku.

Pogoda jest piękna, gorące dni, przeplatane okazyjnymi deszczami. Plac zabaw jest non-stop w naszym grafiku. Dziewczyny są na tyle duże, że mogę już spokojnie usiąść na ławce i zająć się książką lub dzierganiem, podczas gdy one szaleją na huśtawkach czy w piaskownicy. Starsze dbają o najmłodszą i na ogół dwie godziny upływa w spokoju i harmonii.

Jeździmy też nad pobliskie torfowe jezioro, gdzie dzieciaki korzystają z wody. Jedyny problem jest taki, że jestem jedna na nie trzy, ale i tak zabawa jest przednia! W weekendy zaliczamy kolejne wycieczki, już wszyscy razem. Jest fantastycznie.

Poza wszelkimi rozrywkami, życie dopomina się o zadbanie o zwykłe, przyziemne sprawy. W minionym tygodniu udało mi się wyczyścić i zabezpieczyć drewniany taras.



Warstwa woskowa nie pozwala drewnu nasiąkać wodą. Jedno zadanie z głowy!

W moich robótkach mały zastój, ale coś się dzieje...i to dosłownie.

Jakiś czas temu wydziergałam parę skarpetek z pięknej wełny; cieniowanej, dodam na marginesie. Oto rezultat:




Jedna inna, druga inna! Zabrałam się za dzierganie kolejnej, jako, że doszłam do koloru, którym zaczynałam pierwszą skarpetkę...

Teraz już mam trzy:




...z których mogę złożyć jedną parę:) Dzierga się czwarta, w ciemnych odcieniach.
Dochodzę do wniosku, że praca ze skarpetkami jest jak terapia, szczególnie, kiedy się ma ozdobniejszą włóczkę i przerabia się tylko jeden rodzaj oczek.

2 komentarze:

  1. sprytnie zrobiłaś z skarpetami,a ja chce deszczu,

    OdpowiedzUsuń
  2. Lato zawsze szybko mija, my też staramy się wykorzystywać ten czas jak najlepiej, ale wiem, że na koniec i tak będę miała poczucie, że nie zdążyłam się nim nacieszyć...
    Fajne skarpeteczki:)

    OdpowiedzUsuń