czwartek, 3 lipca 2014

Pożegnanie z Afryką




...czytam kolejny raz.

Pierwszy raz czytałam w wieku nastu lat i nie polubiłam tej książki. Nie przypadła mi wcale do gustu. W tej chwili odkrywam ją na nowo.

Podobają mi się niesamowicie barwne opisy autorki, zarówno te, dotyczące przyrody, jak i pracy oraz życia tubylców i białych. Opisywane jest życie w Kenii, na plantacji kawy. Życie trudne, zależne od cyklu przyrody, sprzężone z nią całkowicie. Pokazana jest małość człowieka, który nie ma najmniejszego wpływu na suszę, na brak pory deszczowej, która potrafi się nie pojawić!!! na szarańczę, która po prostu spada z nieba i pochłania wszystko.

Muszę kiedyś porozmawiać z naszym sąsiadem Benjaminem. Pochodzi z Ugandy, która zresztą sąsiaduje z Kenią. Muszę go dopytać, przynajmniej spróbować, czy tęskni za tym wszystkim, co tam zostało? za jakąś częścią? Czy brakuje mu zimnych nocy, rześkich poranków i upalnych dni? Irlandia wszak jest prawie zupełnym przeciwieństwem krajów afrykańskich...

Póki co delektuję się lekturą, przenoszę się na niezmierzone sawanny, wyobrażam sobie czarne, rozgwieżdżone niebo i noc pełną dźwięku cykad....

2 komentarze:

  1. Ja zakochałam się w filmie. Sporo później próbowałam przeczytać książkę i do mnie nie trafiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też oglądałam film i po nim książka mi nie podchodziła. dopiero teraz doceniam jej urok

      Usuń