niedziela, 29 czerwca 2014

Lullymore, Co. Kildare



Po raz drugi zdecydowaliśmy się pojechać do parku w Lullymore. Jak już pisałam wcześniej, wejściówka jest naprawdę warta swojej ceny, bo zarówno dzieci, jak i dorośli, mogą spędzić ponad pół dnia(a nawet cały) na rozrywkach różnego typu. Płaci się tylko raz, a wszystko dostępne jest w cenie biletu.


W tym roku już można spacerowac wśród torfowiska po specjalnie przygotowanej trasie. Na jakichś wspornikach czy czymś w tym rodzaju, ułożono drogę przez podmokły teren. Krajobraz jest urzekający:



Drogi prowadzą między innymi do platformy widokowej i do domu, w którym utworzono centrum naukowo-edukacyjne.



Ta mała chatka jeszcze nie jest otwarta dla gości...



...ale już widać przygotowania do budowy drogi do niej prowadzącej:



Tymczasem dzieciaki cieszyły się przebieżkami wśród torfowiska:



Wszędzie umieszczono znaki zakazujące palenia, wszak wiadomo, torf, to materiał łatwopalny. Jeden papieros, zapałka i byłoby gorąco!
Teren torfowiska to miesce odbudowy populacji ptactwa wodnego, ale także owadów, a zwłaszcza niektórych gatunków motyli.



I oto zbliżamy się do stylizowanego centrum edukacji...



Po otworzeniu drzwi, dzięki fotokomórce, uruchamia się nagranie, w którym opisywana jest natura, koleje powstawania torfowiska; jest tam trochę historii itp. informacji.
Dzieci mają dostęp do kilku edukacyjnych tablic, na których między innymi mogą dopasowywać zdjęcia ptaków do ich nazw(po prawidłowym wybraniu nazwy, uruchamia się nagranie ze śpiewem danego ptaka), określać rośliny, popatrzeć na artefakty znalezione w torfie.




Na poniższej tablicy dzieciaki wybierają roślinę, która jest bezpieczna, tzn. "nie pożre ich". Po wybraniu planszy, podnosi się zdjęcie i już wiadomo, czy to mięsożerna rosiczka, czy bezpieczna trawka.




W tym roku pojawiło się wiele realistycznych rzeźb, obrazujących życie ludzi, ich ubiór i pracę. Tutaj mężczyzna pracujący przy wycinaniu torfu:




W chatce mamy też replikę zmumifikowanych ciał sprzed 2 tysięcy lat, znalezionych właśnie w tutejszym torfie:



Wszystko wygląda naprawdę naturalnie:



W kolejnej chacie, stojącej w lesie, wyświetlany jest hologram z mężczyzną sprzed wielu, wielu setek lat, który wykonuje prace okołołowieckie(przygotowuje sprzęt). I znowu, całe nagranie uruchamia się wraz z wejściem do środka i przyznaję, że jest zaskakujące. W chacie jest ciemno, nagle słyszę dźwięki jakiegoś szurania, gniecenia i ze trzy metry przede mna pojawia się gość pracujący na podłodze. Stoję, przyglądam się jego pracy, a on nagle podnosi głowę, patrzy na mnie i mówi: I co się tak gapisz? Nie widziałaś nigdy pracującego mężczyzny?
W tym momencie moje dziewczyny wybiegły z krzykiem:) a gość wstał i zaczął opowiadać o życiu w tamtych czasach, o pracach domowych, o swoim domu, o łowieniu i polowaniu... wszystko bardzo ciekawie zrobione i warte wysłuchania! Na zdjęciu obraz nie jest tak realistyczny, ale w rzeczywistości, w pierwszej chwili naprawdę robi wrażenie, zwłaszcza, że po wejściu z zewnątrz do ciemnej chaty, zmysł wzroku musi przez chwilę dostosować się do warunków tam panujących i to jest to! Ta właśnie chwila jest kluczowa:)



W kolejnych domach przykład życia codziennego, tego, jak wyglądało palenisko, jak przygotowywano posiłki, jak spano...




Z wizytą u kowala - i znowu można wysłuchać ciekawej historii, z dźwiękami kucia w tle...




Skryba przy pracy, a w tle szum wody w strumyku, jako że niedaleko jest replika strumienia i studni:



Dziewczyny mogły zobaczyć jak wyglądałyby ich imiona wyryte w kamieniu przy użyciu alfabetu staroirlandzkiego "ogham". Pierwsze zdjęcie to Margaret:



I Monika


Moje imię wyszło bez szleństw:)


Po całych tych naukowo-historyczno-przyrodniczych doznaniach nadszedł czas na przejażdżkę kolejką(w stosunku do poprzedniego roku trasa jest znacznie wydłużona), piknik, farmę ze zwierzętami, grę w golfa, zabawę na placu zabaw, po czym kolejną, w środku, wśród tuneli, lin, zjeżdżalni wszelkiego rodzaju i basenów z piłeczkami.
Oczywiście lody, dalsza zabawa i powrót. Dzieciaki spędziły naprawdę intensywny dzień, ale po wyjściu z auta gotowe były do daleszego psocenia.

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe miejsce, sama chętnie bym odwiedziła. te wszystkie efekty robią wrażenie! No i same torfowiska bardzo malownicze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniała wycieczka, najważniejsze że dzieciaki zadowolone,

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie miejsca! Chetnie bym sie tam wybrala, bo sadzac z twojej relacji i zdjec to bardzo ciekawe miejsce.

    Motylek

    OdpowiedzUsuń