czwartek, 14 lutego 2019

Nagły wyjazd




...spadł na mnie z początkiem lutego. Poleciałam do Polski na kilka dni poukładac sprawy. W tym czasie przyleciał do nas mój tata i razem z A. - który cały czas chodził do pracy - ogarniali dom, szkołę i dzieci.
Dali radę. Nawet nie ma wiele do sprzątania :)

Ja, po raz pierwszy, miałam obok siebie dwa wolne miejsca w samolocie. Zrobiłam kilka fotek, bo przez te wszystkie lata podróżowania w powietrzu, nigdy mi się to nie udało. Mankamentem jest brudna szyba... ale cóż. Chusteczek nie miałam. 

































niedziela, 27 stycznia 2019

Kolejna niedziela




...wieczór... siadam na chwilę przy komputerze.

Za chwilę będę sobie przypominać "Zemstę" A. Fredry, ale póki co jeszcze skreślę kilka słów.





Skończyłam czytać "Kołysankę". Czytałam ją etapami, podobnie jak "Syberiadę polską" K. Domino. Czasem było tam za dużo okrucieństwa i bólu ludzkiego, czasem za dużo drastycznych opisów. Musiałam odpoczywać.


Teraz, w końcu wezmę do ręki "Ostatnie lato", książkę, która leży u mnie już od długiego czasu.



Zaczęłam kilka projektów robótkowych, bo mój schowek z zapasami "na czarną godzinę" już zieje pustką. Najwyższy czas go zapełnić.

Izabela przkłuła uszy.


Poszłyśmy z nią do studia tatuażu i piercingu. Chciałam, żeby było zrobione dobrze, a nie jak to bywało w przeszłości.
Gosia i Monika miały przekłuwane uszy w lokalnej aptece. Umówione spotkanie, godzina, podpisywanie papierów i.... Gosi wyszło dobrze, ale Monice już nie. Obie dziurki są skrzywione, nie można normalnie przełożyć kolczyków.
Jest jeszcze nadzieja, że pani ze studia tatuażu może uratuje sytuację. Zaproponowała, żeby przyjść z drugą córką za tydzień, przy okazji sprawdzania kolczyków Izabeli.

Izabelka już od dawna pytała o kolczyki. Była zdecydowanie zdecydowana :) Tuż przed drzwiami zaczęła się wahać, będąc w środku, schowała się za mnie i już nie była taka pewna siebie. I chciała, i się bała bólu.
Ostatecznie, po sprytnym podejściu pań, kolczyki zostały wstrzelone. Popłynęło trochę łez, bo ból pojawił się po przekłuciu, ale po kilku minutach wszystko było w porządku.


Dni się powoli wydłużają, ale wciąż wieczory są dość długie i można palić świeczki do woli.






Lubię ten czas, kiedy mogę cieszyć oczy ogniem i pięknem świeczników.



Oczywiście nie mogłam się powstrzymać przed kupnem żonkili!

 
Wiem, że w Polsce śnieg, że to koniec stycznia, ale ja już chciałam mieć odrobinę koloru zwiastującego wiosnę. W końcu w Irlandii, z dniem 1 lutego przychodzi wiosna!

niedziela, 20 stycznia 2019

Odrabiam pracę domową...






... z geografii.


Moja córka musi teraz zaliczyć polską podstawę programową. Woła o pomoc, bo jeszcze nie wszystko rozumie. Przysłała mi 16 stron zadań z geografii świata. Siedliśmy więc z mężem i pomagamy. Żeby było śmieszniej ma te sprawdziany po polsku, ale zdawać będzie po angielsku. Siedzimy i tłumaczymy....


"Pana Tadeusza" już też sobie przypominałam i przerabiałam od nowa. Niedługo będzie "Zemsta". Chyba powtórzę sobie wszystko i z literatury i z innych przedmiotów.


Najważniejsza jednak wiadomość jest taka, że Małgosia ZALICZYŁA PIERWSZY TRYMESTR! Tak strasznie się bała, bo różnice w poziomie szkół były drastyczne. Zaliczyła dzięki pracowitości i jej wychowawca powiedział, że ona właśnie odwaliła największy kawał pracy. Cieszymy się ogromnie, choć wiem, że okupione to było wielkimi nerwami.


Teraz, po zrobieniu 6 stron geografii odpoczynek....





czwartek, 17 stycznia 2019

Chleb i inne wypieki



Od kilku lat, z przerwami, eksperymentuję z chlebem. Najpierw z tym zwykłym, pszennym, na drożdżach, potem tym na zakwasie.
Różnie bywało, bo co strona, co osoba, to trochę inaczej wszystko jest tłumaczone, a każda wskazówka kluczowa. Dopiero po wielu próbach, w tym kilku nieudanych, poszłam za swoim własnym wyczuciem i pierwszymi doświadczeniami. I chyba tak najlepiej.

W naszym domu, mimo ogrzewania, wciąż jest 17-18 stopni. Dla ciasta drożdżowego czy każdego rosnącego, to tak troszkę mało. Dlatego zakwas w okresie zimowym cały czas stoi na ciepłym grzejniku, a latem tam, gdzie się da, byle złapać trochę energii potrzebnej do procesów.


Poniżej zakwas w słoiku, już ponad półroczny, więc całkiem dobry. Widać w nim pęcherzyki powietrza. Słoik przykryty płótnem ale nie zakręcony. Wieczko tylko leży, żeby przytrzymać szmatkę.



Chleby w tej chwili piekę różne. Najmniej pszennych, jeśli już to pszenno-żytni.  Ten poniżej to właśnie mieszanka, pół na pół żytniej razowej do pszennej.



Chleb żytni wychodzi zdecydowanie mniej rosnący, wilgotny i taki zbity, ale taka już jego uroda.



Zazwyczaj mieszam ciasto wieczorem i zostawiam na grzejniku na noc. Rano wygląda to mniej więcej tak:








Potem wygarniam łyżką do formy




Jak widać specjalnie nie przejmuję się wyglądem. Jak się ułoży, tak jest. Czasem ciasto jest bardziej wilgotne, czasem mniej. Patrzę, aby konsystencja była w miarę luźna. Też nauczyłam  się tego metodą prób i błędów. 



Ciasto przykrywam szczelnie i wstawiam  do piekarnika lekko nagrzanego. Tak sobie rośnie kolejny raz. Czasem 5 godzin, czasem aż do wieczora.

Piekę połowę czasu pod przykryciem, a połowę bez. Skórka wychodzi po prostu obłędna!!!! Przypomina mi tą z dawnych, okrągłych chlebów, które jako dziecko jadłam. Aż trzaskałą pod wpływem krojenia.



Czasem formę wysypię otrębami lub płatkami owsianymi, ale najczęściej tylko delikatnie natłuszczam.  Poniżej chleb pszenny z odrobiną mąki żytniej



A zdjęcia poniżej, to moje pierwsze wypieki pszenne na drożdżach:



Nie były tak dobre, jak obecne, ale i tak na pewno lepsze, niż te w sklepie.




I jeszcze dzisiejszy wypiek: mąka pszenna, razowa przenna i razowa żytnia. Do tego ziarna dyni.






Myślę, że teraz już mogę powiedzieć, że trochę poznałam pieczenie chleba i pracę z zakwasem.

Zachęcam wszystkich do próbowania, bo swojski chleb jest niepowtarzalny, nawet ten najzwyklejszy, pszenny.
Co ciekawe, chleby mieszane lub żytnie, przykryte tylko płócienną ścierką, trzymają się nieźle i smakują dobrze nawet po czterech dniach. Jednak rzadko zdarza się, aby tyle leżały.

czwartek, 10 stycznia 2019

Jeszcze noworocznie...




...wszak mamy dopiero 10 stycznia. Zatem....



Wszystkim odwiedzającym, tym bliższym i tym dalszym, życzę tego, aby w Nowym Roku 2019 udało się Wam  - i nam - zrealizować jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część planów. 

Życzę abyśmy znaleźli czas na drobne przyjemności: czytanie, film, spacer, chwilę w fotelu z filiżanką herbaty czy kawy...

Życzę, abyśmy potrafili docenić drobne szczęścia i cieszyć się chwilą.... 






I na dobry początek roku kilka kwiatków, które u mnie rozświetlają pochmurne dni zimowe.



Dzięki łagodnej pogodzie, nagietki wciąż mi kwitną, może nie obficie, ale...



Przebiśniegi już wychylają się spod zeszłorocznych liści.




Ciemiernik już też kwitnie:



I niezapominajki patrzą na nas swymi modrymi oczętami:



Wśród zieleni liści bratki wciąż rozchylają kwiaty:



Najstarsza odjechała.... znowu pozostaje czekanie...

Za to mamy już wiadomość na temat jej egzaminów. Zaliczyła pierwszy trymestr, a nauczyciele są bardzo zadowoleni z jej postępów i pracowitości. To ogromny suskces zważywszy, że za nią jest najtrudniejszy czas: nowa szkoła, oddalenie od najbliższych, poruszanie się w może nie zupełnie obcym, ale jednak trochę obcym języku, wielkie miasto, nowa klasa, gdzie jest jedyną dziewczyną wśród pięciu chłopaków...
Bała się ogromnie egzaminów, bała się wyników, teraz dopiero zszedł z niej cały stres. Z nowymi siłami zaczyna następny semestr. I już na początku  `Pan Tadeusz` Na szczęście wałkowałyśmy go podczas przerwy świątecznej.

W robótkach natomiast coś tam się rusza, ale niezbyt szybko.


Zaczęłam podkładki, żeby kiedyś mieć ich kilka na wszelki wypadek. Każda jest trochę inna, choć niektóre łączy kolor:



Trochę mazałam na kartonikach: tutaj akurat pastelami



Takie pierwsze koty za płoty. Utrwaliłam nawet to lakierem, żeby się nie rozmazywały kolory.



I kolejny zestaw, niestety z podklejonym tłem już się nie załapały na fotę; odleciały...



Generalnie to dzieci mają swoje zestawy artystyczne, ale kiedy siądę i im coś tłumaczę, to sama zaczynam działać.