niedziela, 10 listopada 2019

Słoneczny poranek...



...skłonił mnie do wzięcia apartu.

Ostatnie kwiaty wyglądają zjawiskowo.


Floks zakwitł mi jak jakiś szaleniec. W tym roku kupiłam  sadzonki i przez całe lato rósł, rósł, żeby teraz zakwitnąć.



Bluszcz ma już owoce, jedne czarne zupełnie:



...inne pokryte szarym nalotem:



Nagietki też kwitną zawzięcie, bardziej, niż latem:



mszyce im nie dokuczają, więc trwa istne szaleństwo:







Nasturcja, której nie zważył przymrozek, też kwitnie:






Ostatnie róże... ich kwiaty stanowią doskonałe schronienie dla owadów:



Lwie paszcze:






Pierwiosnki na nowo wchodzą w okres kwitnienia:





Bluszcz tworzy mozaikę na  ścianie:



Rogownica - czasem zielona, czasem srebrna - rośnie jak puszyste poduchy:



Pietruszka zaczyna kwitnąć:



...a tuż pod nią, przy ziemi, zagnieździły się rojniki:




poniedziałek, 4 listopada 2019

Różności...




Miałam już gotowy wpis, ale sytuacja się trochę skomplikowała. 

Izabela zachorowała na półpaśca. Kilka dni i nocy było prawie wyjętych z życiorysu. Nie ma dużo krostek, ale za to swędzą i przy najmniejszym dotyku boli cała okolica zsypanej skóry. 

Ratowałam się olejkiem eukaliptusowym, który rozcieńczałam i robiłam okłady. Swędzenie ustępowało na jakiś czas i Iza mogła usnąć. Dziś jestem po pierwszej przespanej nocy! Izulka spałą do 11 rano, teraz widać, że zaczyna wracać do zdrwia. 

Zatem ten gotowy wpis miał się zaczynać tak:

  


Różności...
...zaczynające się od zdjęć ptaków.

Słońce zachodziło, a one przysiadły sobie na szczytach domów.












Monika w tym roku kończy szóstą klasę. Od nastania nowego dyrektora, uczniowie ostatniego rocznika otrzymują pamiątkowe bluzy. W cyfry rocznika wpisane są imiona wszystkich dziewczyn.




Jesień, więc czas pachnących świac, kandelków i filiżanek pełnych gorącej herbaty, bądź kawy.





Mój małżonek zmienił pracę po 14 latach pobytu w tej samej firmie.
Teraz nowe miejsce, nowi ludzie, ale wciąż te same dojazdy do Dublina, niestety. W dodatku w Dublinie musiał znaleźć jakiś środek transportu ze stacji, do docelowego miejsca. Rowery miejskie były tam niedostępne, nie było możliwości zostawienia ich i odfajkowania czasu.
Musiał więc kupić sobie swój własny rower.

Najpierw jeździł naszym starym, ale po miesiącu mu ukradli. Nawet zamki i łańcuchy zniknęły. Kupił drugi, używany, gdzie wartość zamków była większa niż samego roweru.
Ostatecznie stwierdziłam, że to nie ma sensu. I tak przyszedłby moment, kiedy rower by zniknął. Najlepszym wyborem był składak, który można przewozić pociągiem nawet w godzinach szczytu. I tu zaczął się problem...

W Irlandii nie mieli składaków dla mężczyzny o posturze i wadze Artura. I nie zamierzali też sprowadzać takiego. Nie byli wcale zainteresowani.
Mąż znalazł odpowiedni rower w USA, napisał do nich i okazało się, że mają sklepy stacjonarne w Polsce, Anglii, ale oczywiście nie w Irlandii. Podali mu namiary na swoich przedstawicieli.
Ostatecznie kupiliśmy rower w Anglii.




Rower jest mocny - robiony pod wojsko - i składany do małych rozmiarów w 5 minut lub krócej, chociaż w stanie rozłożonym to prawdziwe "bydlę". Od tamtej chwili już śpię spokojnie, nie myśląc o tym, czy mąż zastanie swój pojazd na parkingu, czy nie.



Kupiłam sobie kwiat doniczkowy - asparagus. Wieki całe był w moim domu rodzinnym, W ogóle pamiętam, że czasach mojego dzieciństwa to był najczęściej widywany kwiat, który stał zawsze w domach na wysokich, drewnianych kwietnikach.



Przyszedł sezon na cyklameny. Mam dwa: jeden stoi w kuchni na stole:



...drugi, czerwony, w pokoju nad kominkiem. I niechcący wyszło patriotycznie :)



Tymczasem na tarasie fuksja dobija do końcówki sezonu. Zimne nocki już dają znać o sobie i widać to po drzewkach, aleroślina jeszcze walczy i kwitnie:



Przeczytałam książkę "Krwawy las". Tematyką jest walka legionów rzymskich na terenach plemion germańskich. Opisy dosyć mocne, słownictwo też. Wyczytałam, że jest to pierwsza część, będę zatem szukać kolejnej.

Druga książka, też pozostająca w tematyce starożytnego Rzymu, jest zupełnie inna. "Śledztwo setnika" to powieść rozgrywająca się w czasach tuż po ukrzyżowaniu Chrystusa. Rzymski setnik, który prowadzi śledztwo dla Piłata, knujący intrygę Herod...



Oprócz tego przeczytałam "The historian", i "Dziewczyny z Syberii"


Poruszające historie kobiet, które będąc młodymi dziewczynami, czasem dziećmi jeszcze, znalazły się na zsyłce. Do książki dołączone są zdjęcia z ich rodzinnych albumów.

Kolejna książka to opowieść o historyku, który poszukuje prawdy o hrabim Drakuli. Książka wiedzie przez kraje Europy takie jak Rumunia(ale to jakby oczywiste zważywszy na to, skąd pochodził Vlad Tepes), Węgry i Bułgarię. Na chwilę wyjeżdżamy też do Turcji... Wszystko po to, by iść po śladach osławionego Drakuli.
Odwiedzamy monastyry środkowo-wschodniej Europy i Hagia Sofia w Stambule(dawnym Konstantynopolu)...

Książka niezwykle wciągająca. Ponad siedemset stron, ale przeczytałam w wolnym czasie w trzy dni.


czwartek, 31 października 2019

Haloween


W tym roku jakoś zupełnie przeszło mi halloween. Dzieci mają party - oczywiście u nas w domu, bo innym rodzicom chyba się zwyczajnie nie chce - 9 rok z rzędu! 
Z tego tylko względu poczuwałam się do upieczenia paru słodkości. 

Przy udziale dzieci powstały mumie:




rogaliki -robaki: 






...ptysie:





Cake pops, czyli ciastkowe lizaki:






 Do tego upiekłam dwie szarlotki. Myślę, że powinno wystarczyć. 


Oczywiście na rozdawanie mam przygotowane niespełna 10kg cukierków, gromadzonych powoli od września.



W pokoju dziennym leży cały zestaw dyń i dyniek. Wystawię ja na parapet na zewnątrz, jako dekorację, którą potem można zjeść, a nie wyrzucić. 









W szkole już odbyła się impreza halloweenowa, w ostatnim tygodniu przed przerwą. Monika wystąpiła jako bobas - ale zdjęć nie chciała.

Izabelka wykorzystała sukienkę i pelerynę, które kiedyś uszyłam Gosi. Obie, Gosia kiedyś, Iza teraz, wystąpiły jako wampiry.



We włosach wpięłam jej różę z przybraniem okazjonalnym:)



Teraz zmykam, bo już niedługo zacznie się chodzenie i pukanie do drzwi.