środa, 1 kwietnia 2020

Wiosennie, kwiatowo...





Wiosna to już jest u nas od dawna. Kwiaty pojawiaja sie jedne po drugich. Kwitna jedne, potem następne...


Szafirki w różnych stadiach:












Hiacynty, które już trochę się wzmocniły i zaczynaja lepiej kwitnać:














Narcyze... jedne z moich ulubionych kwiatów:







Mnóstwo fiołków:






Kolejne fazy krokusów:











W końcu tulipany:







I szachownice:








Tyle piękna! Aż szkoda, że wiosna tak szybko mija....

czwartek, 13 lutego 2020

Szydełko i książki




Prace nad bieżnikiem na chwilę utknęły. Pozostał mi jeszcze ostatni kolor do zrobienia i na nieszczęście wzięłam książkę do ręki....

Bieżnik w tej chwili prezentuje się tak:



Teraz jeszcze zostało "kilka" rozetek w kolorze kremowym - tym samym, którym są łączone rozety kolorowe.



Potem tylko upranie, krochmalenie i koniec.



Zapewne wszystko byłoby już zrobione, bo prace posuwały się bardzo szybko. Jednak, jak wspomniałam wcześniej, dorwałam się do książek. I wpadłam w ciąg...


Najpierw kupiłam kolejną książkę jednego z moich ulubionych autorów  kryminalnych, więc rzecz oczywista - musiałam przeczytać.



Potem znalazłam "Ptaki ciernistych krzewów", więc kupiłam z zamiarem przeczytania po angielsku. Wersję polską przeczytałam chyba na etapie szkoły średniej :) 



I na koniec Anita Shreve. Obecnie kończę czwartą jej książkę.



Poza czytaniem były jeszcze sprawy życia codziennego. I oczywiście pieczenie i smażenie.


Monika bardzo chciała faworki, więc za jej namową zrobiłam dwie porcje ciasta, które potem pomogła mi przerobić. Taki trochę wcześniejszy "tłusty czwartek". Będzie jeszcze druga tura, kiedy przyjedzie Małgosia, a ona przylatuje już w sobotę.
Mam nadzieję, że nie będzie tego sztormu,  który zapowiadają na sobotę właśnie.... może się opóźni, albo minie nas... W innym wypadku może się okazać, że Gosia nie wyleci z Polski, albo utknie w Amsterdamie. Miejmy nadzieję, że jednak wszystko pójdzie dobrze.


Skoro już piszę, to jeszcze wspomnę o kwiatach, które już się pojawiły.





Po przerwie zimowej bratki zaczynają już kwitnienie























czwartek, 30 stycznia 2020

Takie pomieszanie z poplątaniem


Upiekłam rogaliki drożdżowe dla dzieci. Jedne waniliowe, a drugie z cynamonem



Iza, jak zawsze napaliła się, że będzie jeść, a potem wyszło jak zawsze.  Powiedziała, że może później, a w końcu nie zjadła wcale.




Za to Monika jadła na potęgę, a potem zamówiła kolejną porcję.



Izka za to się postarała w innej dziedzinie. W szkole grali sobie w tenisa i walnęła się w rękę rakietą. W zasadzie w palucha. Szkoła mnie wezwała i pojechałam do lekarza na szybkie oględziny, bo kciuk był opuchnięty strasznie. Bałam się, że wybity ze stawu. Na szczęście lekarz stwierdził, że staw działa w porządku.
W domu poszedł w ruch altacet i lód. Obyło się nawet bez środków przeciwbólowych, a następnego dnia palec był w pełni "sił witalnych".

Iza wzięła też udział - już drugi raz - w zawodach lekkoatletycznych i tym razem dostała złoty medal w sztafecie i srebrny w biegu na 60m.  I tu ciekawostka: srebrny medal ktoś jej ukradł!!! kiedy poszła biegać. Wyobrażacie sobie?



W mieszkaniu trochę wiosny:



Zapach niesamowity



Do tego te piękne kwiaty...



...jakby odlane z wosku.



Monika namówiła mnie kolejnego dnia na zrobienie pączków, takich szybkich:


Zniknęły w mgnieniu oka



Teraz zajmuję się kręceniem róż z materiału. Trzymam je oczywiście w pudełku ozdobionym różami - nie mojej produkcji tym razem.



Moje wyglądają tak:


Powstają dosyć szybko, zdecydowanie szybciej niż na szydełku. I wyglądają zdecydowanie delikatniej, subtelniej.




Natomiast dla swojej czystej przyjemności przeczytałam książkę w wolnym czasie, tzn. podczas lotu do Polski. Kupiłam ją specjalnie do samolotu i przyznam, że wciągnęła mnie tak, że dosłownie łyknęłam ją.
Ta książka to "The gift" - "Podarunek" - Cecylii Ahern.


Tym ciekawiej się czytało, że akcja osadzona w Dublinie :) 

Podczas lotu powrotnego zaczęłam książkę "Zaulek łgarza" . Dostałam ją od mojej koleżanki w PL.  Zeby było ciekawiej, to ta książka też osadzona jest w irlandzkiej rzeczywistości :). Koleżanka  dostała ode mnie w zamian "Podarynek" Ahern w celach szlifowania języka.  I tak każdy zadowolony.