czwartek, 1 grudnia 2016




Bilety na wakacje do Polski  zakupione. Klamka zapadła;)

Niestety, nie wiem czy wyrobimy się w terminach egzaminów z Libratusa, bo nam czas oczekiwania się skończył i dziś musielismy podjąć decyzję.


wtorek, 29 listopada 2016

Zimowy sweterek...






...numer 3; tym razem dziergany dla najmłodszej.



Miałam ostatnie dwa motki czerwonej włóczki i stąd ta wstawka biała. W pewnym momencie, po wydzierganiu części przodu, zaczęłam się obawiać, czy mi wystarczy czerwioni... zdecydowałam się na dołączenie białego.



Czerwieni spokojnie by wystarczyło - teraz została mi taka resztka - ni to na czapkę, ni to na rękawiczki... Zadowolona jestem jednak z efektu. Biała góra rozświetliła sweterek, a poza tym, wyszedł troszkę inny niż te sióstr :)




Teraz już każda ma swój, więc są przygotowane na ostatni dzień szkoły tuż przed przerwą świąteczną.

niedziela, 20 listopada 2016

Bunratty Castle - ogród wróżek




...czy też dokładniej Wioska Wróżek.

W lipcu pojechaliśmy jeszcze raz do Bunratty Castle, wspominałam o tym w jednym z wakacyjnych wpisów. Tym razem skupię się na zakątku wróżek, który powstał w ostatnim czasie, wszak dwa lata temu jeszcze go nie było.




Może wróżki spełnią nasze małe marzenia?



Jak widac wiele ludzi tak myśli, bo zawiązanych wsążeczek powiewa całe mnóstwo :) a może to tylko "wystrój wnętrz"?



Dzieci prawie utknęły w tym miejscu, pełnym rzeźb w drewnie i kamieniu - wszystko tematyczne:





Zakątek sam w sobie już  niezwykle klimatyczny, okraszaja drobne detale:








Pojawiła się też wiklina i plecionki z niej, służące zabawie:






Przepiękny domek na wodzie:






I oczywiście wszędzie domki wróżek:








Nie mogło zabraknąć tego z koniczynką:



...i irlandzkim błogosławieństwem, które tutaj nie jest pełne:

Niech droga wznosi się, aby Cię spotkać,
Niech wiatr będzie zawsze z Tobą,
Niech słońce ciepło oświeca Twą twarz,
Deszcze spadają miękko na Twoje pola,
I do naszego następnego spotkania
niech Bóg trzyma Cię zawsze w Swej dłoni.

















Tych domków jest całe mnóstwo. Nie wiem czy nawet połowę Wam pokazałam, a i tak część z nich w fatalnej jakości. Musicie jednak to wybaczyć, bo dzień był piękny, pogoda wymarzona i tłumy zwiedzających nie pozwalały na rozczulanie się nad jakimkolwiek zdjęciem.


niedziela, 13 listopada 2016

Włóczkowo




...zimowo, bo jednak chłód już dociera do nas i czas na szaliki, kominy i czapki, a jak nie na nie, to  przynajmniej na mitenki i opaski :)

Zestaw: komin, opaska i mitenki ostatnio wydziergany dla koleżanki Moni, dziś już poszedł w świat.




Komin to raczej taki kominek :) na 26 oczek szerokości.



Do białego akrylu (podwójna nić) dołożyłam włóczkę w kolorze różnych niebieskości, żeby trochę przełamać tę śnieżną biel. Musiałam nieco uważać podczas robienia, bo ta nić to bawełna z jakimiś domieszkami; całość wcale się nie rozciąga,w przeciwieństwie do akrylu, który ładnie "pracuje".

W świetle dnia:



Tylko komin robiłam podwójna nicią. Mitenki i opaska zrobione są pojedynczą, ale myślę, że to wystarczy.



A w międzyczsie...


...coś dla najmłodszej.

środa, 2 listopada 2016

Nasza tradycja...




... odwiedzania cmentarza po halloween i w tym roku się utrzymała. Poszliśmy zapalić lampki na grób sąsiadki, przeszliśmy przez cmentarz, porozmawiałyśmy ze sobą o tym, co w tym dniu ważne. Wspominaliśmy tych, którzy odeszli i których moje dzieci znają oraz tych, co odeszli, a których dzieciaki nigdy nie spotkały.



I już ostatni wpis podsumowujący nasz irlandzki halloween....

Artur w tym roku miał już  tylko 6 dzieci do prowadzania, w tym 4 nie nasze :)

Gosia poszła do koleżanki, ale za to do nas przyszły psiapsiułki Moniki i Izabelki; tak to już jest, że każde z naszych dzieci ma bogate życie towarzyskie - w przeciwieństwie do nas :)


Dziewczyny tym razem sporo pomogły przy organizacji imprezy.

Gosia i Monia namalowały ogromne tablice tematyczne:





Iza przygotowała trójwymiarowy plakat:



Do tego głowa czarownicy "na szybko", do zawieszenia na dworze, przy drzwiach.


Do tego przygotowały lampiony z kartonów po mleku, które wystawiliśmy na dworze.

W oknie - tradycyjnie, nie ogarnęłam pajęczyn i dekoracja gotowa :) Jej mieszkańcy mają się dobrze.



Pierwszy raz dynie na parapecie :)



A na słodko.... oczywiście jabłka w czekoladzie...



...które rozdajemy jako prezenty:



Zamówienie Izabelki - czekoladowe ciasto Missisipi ubrane w pajęczynkę:


Na stole królowały też mumie, takie, jak przygotowałam do szkoły; tym razem robiły je Monia i Iza i poszło im świetnie! Były też  mużdżki z preparowanego ryżu w białej czekoladzie(okraszone czerwonym barwnikiem), ale nie zachowały się do zdjęcia, podobnie, jak paluchy czarownicy.


Najmłodsza wyciągnęła sukienkę, którą uszyłam jej do przedszkola - 3 lata temu - i ciągała ją po domu. Taki mały słodziak...



...który zażyczył sobie być truposzem:





Monika, na prawdziwym halloween, wystąpiła jako marionetka. Usta sobie już rozmazała, bo pierwotnie nie były takie wielkie:



I na koniec mamuśka:



...która witała wszystkie dzieci w drzwiach:





I tym wpisem zamykamy październikowy temat strachów

piątek, 28 października 2016

Szkolna zabawa...




...była udana.

Malowałam dziewczyny chyba ze 40 minut, ale wyszły zadowolone, co mnie cieszy najbardziej. Monika co prawda stwierdziła nagle, że chciałaby taką twarz, jak Gosia, ale... trochę na to za późno. Zaklepała strój najstarszej na następny rok.





Po minie widać, że Monia średnio zadowolona; potem jednak się rozkręciła i w szkole już zupełnie zapomniała, że chciałaby co innego.



Gosi makijaż  trzymał się przez cały dzień. Po lekcjach chodziły jeszcze z koleżanką po osiedlu i się popisywały.



Spódnica też wytrzymała i czeka na poniedziałek.



Iza natomiast wyciągnęła sukienkę, która jej uszyłam 3 lata temu do przedszkola! Teraz szaleje w niej po domu.


I to tyle, w największym skrócie.