niedziela, 13 kwietnia 2014

Emo, spacer nową trasą



Troche późno w tym roku, ale w końcu wybraliśmy sie do Emo, do parku. Chciałam koniecznie zobaczyć nową trasę spacerową, prowadzącą wkoło jeziora.
W parku kwitną już rododendrony i kamelie japońskie.



Cebulica syberyjska niebieści się wśród traw:



Do tego śnieżyce wiosenne:



Wciąż pełno jest żonkili, ale w tym roku już darowałam sobie zdjęcia tych kwiatów.

Dzień był bardzo kapryśny, w zasadzie pogoda, powinnam napisać. Raz padało, raz świeciło piękne słońce. Dziewczyny ubrały się więc w lekkie płaszczyki, zaopatrzyły w parasolki i ruszyłyśmy na podbój nowej ścieżki spacerowej.






Oczywiście zdjęcia w miejscu, które zawsze trzeba zaliczyć!








Po obowiązkowej sesji zdjęciowej, ruszyłyśmy na spacer wkoło jeziora. Myślałam, że będzie on krótki, tymczasem.... zaskoczył nas troszkę swoją długością.





Nie muszę mówić, że wszystkie głazy i pniaki zostały zaliczone, prawda?






Na jeziorze jest około trzech wysepek(może więcej, nie pamiętam), zupełnie odciętych od ludzi. Ta, właśnie  ptactwo wodne i brodzące ma swoje rajskie zakątki.




Parasolki, niezależnie od pogody, cały czas były w użyciu.



Do tego momentu biegła stara trasa spacerowa. Dawniej należało zawrócić i pójść po własnym śladzie do parku. Teraz można ruszać dalej, przed siebie.



Wszystko jest nowe, widać, że dopiero zrobione, posadzone, uładzone. Miejsca muszą nabrać klimatu, który uzyskuje się dopiero po upływie jakiegoś czasu. Teraz jeszcze nie są "swojski", czarujące, ale już widać rodzące się piękno.




Nowa ścieżka ma mnóstwo zwolenników; spotkaliśmy może nie tłumy, ale bardzo dużo spacerowiczów, biegaczy, choć raczej mało rodzin z dziećmi.




Ze ściętych drzew porobiono "przystanki zabawowe dla dzieci" - zdjęcia będą następnym razem.

Odkryte zostały kolejne zakątki z omszałymi drzewami:



W końcu dotarliśmy znowu nad jezioro po to, by za chwilę, znowu od niego odbić. Myślę, że sam szlak wkoło jeziora może liczyć ponad 3 km, co dla moich wyczynowych spacerowiczek jest pryszczem :)




I już z kolejnego punktu widokowego mamy obraz naszego dawnego miejsca, w którym zawsze zatrzymywaliśmy się na karmienie kaczek i łabędzi.



W pewnym momencie dzieci zaczęły jęczeć: długo jeszcze?, potem z lekka się kłócić i mój czas na robienie zdjęć się w tym momencie skończył...ale może to i dobrze? Zostało coś na kolejną wycieczkę.

3 komentarze:

  1. zdjęcia wspaniałe a ujęcia z dziewczynkami to super fotki, fajne zdrowe dziewuszki,

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za spacer po parku. Dzielne dziewczynki, proszę pozdrowić ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Aniu,spacer wspanialy i widoki takie relaksujace a dziewczynki poprostu przesliczne ale one rosna dopiero byly takie malutkie a teraz male modnisie a z parasolkami im do twarzy,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń