sobota, 20 września 2014

Jeżynobranie



Już tradycyjnie, jak co roku, wybrałyśmy się z dziewczynami na jeżyny. Najpierw było ich tylko trochę, każda jak na wagę złota, a później corz więcej i więcej... W pewnej chwili wszystkie trzy zaangażowały się w zbieranie i po jemnik zapełniał się całkiem szybko.






Niektóre jeżyny były już czarne jak smoła, kiedy inne dopiero rozwijały pąki:




Ścieżka prowadziła wśród wysokich paproci:



Izabela nawet miała "moment", kiedy chętnie zapozowała:



Mimo zieleni, która wciąż nas otacza, widać oznaki nadchodzącej jesieni...




Rośliny rozsiewają nasina...




...zaczątki nowego życia...






4 komentarze:

  1. ekipa zapewne nagromadziła jeżyn, a nie ma u Was kleszczy ? panicznie boję się iść do lasu,mąż po grzybobraniu chyba 50 miał na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ula, muszę się pochwalić, że prawie nie ma. Przez 3 lata intensywnego chodzenia po lasach i zaroślach dwa złapaliśmy, więc chyba nie jest źle.
    jeżyn mamy cały zapas.

    Anka

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję zbiorów, uwielbiam jeżyny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie że jeżyny zbieracie rodzinnie, wypady do lasu będą dla dziewczynek kiedyś wspomnieniem dzieciństwa.
    pozdrawiam i życzę smacznego

    OdpowiedzUsuń