piątek, 12 września 2014

Slieve Bloom Mountains po raz kolejny



Niby to samo, a jednak nie. Wybraliśmy trochę inny szlak, prowadzący nad wodospady oczywiście, ale jakby od drugiej strony. 


Pierwszy etap to drewniana ścieżka ciągnąca się na podmokłych terenach:



Tutaj wszystkie drzewa pokrywała gruba warstwa mchów. W świetle popołudniowego słońca wyglądało to czarownie:



Czasem trzeba było wspiąć się trochę pod górę...



Niekiedy, w prześwitach między drzewami, widoczne były polanki zalane słońcem:



Rodzinka dzielnie maszerowała, a ja robiłam zdjęcia:



Gra światła i cienia...



Jak już wspomniałam, poduchy mchów rozciągały się wszędzie i pokrywały niemalże wszystko:







Mimo wspinaczki - trasa zaczęła prowadzić w górę - dzieciaki dzielnie pokonywały kolejne kilometry:



Prawie osiągnęliśmy szczyt i już z tego miejsca widaczne było zbocze drugiego wzgórza:



A tymczsem dołem płynęła leniwie rzeka Barrow:



...tworzyła malownicze zawijasy i spadki:



Woda lśniła w promieniach słońca:



I tak doszliśmy do wodospadów w Dolinie Barrow:




Niekiedy mijaliśmy malownicze pnie, połamane drzewa...



...a w dole woda lśniła brunatno-czerwonym kolorem:




I kolejny przystanek - w skalnym korycie rzeki:



...gdzie udało mi się zrobić ładne zdjęcie najstarszej:



Żeby zbytnio nie zanudzić, żebyście nie czuli przesytu, na tym dziś kończę relację, choć wycieczka jeszcze trwała...

7 komentarzy:

  1. Śliczny krajobraz. A mech wygląda jak z bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no dobra to odpoczywamy,jemy kanapkę i w drogę(powiedzmy,że kanapka będzie duża)ale ja chcę już iść dalej!.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowne widoki i podziwiam wytrwałość dzieciaków,

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczarowany las! Ale cudne miejsce, jak będę w Irlandii, to koniecznie muszę namówić brata, by się tam wybrać, mam tylko nadzieję, że to niedaleko od Cork:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne widoki jak z bajki zazdroszczę takiej wspaniałej wycieczki
    pozdrawiam!!!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna trasa spacerowa! Już widzę, jak moim dzieciom się podoba. Kładki, las, rzeka, skałki i ten mech... Jaki czas przejścia tego?

    pozdrówka!

    OdpowiedzUsuń

  7. Na pewno by się im podobało. To taka przygoda w pewien sposób. U mnie dziewczyny - naszpikowane fantasy - wszędzie szukają wróżek i elfów :)


    Dla nas jest to ponad godzinę do koryta rzeki na piknik. ale weź pod uwagę, że to trudniejsza opcja - zaczynając pętle od strony kładki(to moje określenie) w pewnym momencie idziesz po zboczu góry, które tylko w minimalnym stopniu jest zabezpieczone w niektórych miejscach. Jeśli zdarzy się, że poprzedniego dnia padało, to dodatkowo gliniaste podłoże jest śliskie i moentami bywa grząsko, bo strumyki spływające ze szczytu często mocno nawilżają trasę(trzeba mieć więc odpowiednie buty). Od samego skalnego koryta rzeki do parkingu to kolejne pół godzinki, zależnie na co "tracisz" czas może się wydłużyć.
    Njamłodsza pokonała u nas tę trudniejszą trasę w wieku prawie 4 lat, choć A. wściekł się na mnie, szczególnie w miejscach podmokłych i śliskich. Wypadku nie było i nawet zagrożenia takowym, a Młoda była niesamowicie szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń