czwartek, 25 kwietnia 2013

Filiżankowo


Ci, co znają mnie dłużej wiedzą, że jestem miłośniczką filiżanek. Jednak dopiero niedawno Auntivory oświeciła mnie, że są filiżanki do herbaty i kawy. Dla mnie było to wszystko jedno, i szczerze powiedziawszy, nadal za bardzo tym sie przejmować nie będę, ale zawsze dobrze jest się dowiedzieć czegoś nowego.

Dziś prezentuję dwie skorupki z mojej, może niezbyt wielkiej, a tym bardziej cennej, ale za to ulubionej, kolekcji:



 Zazwyczaj mam tylko jedną sztukę, ale na tym polega moje zbieranie filiżanek. W tej chwili już cięzko mi cokolwiek upolować, bo przebieram, wybieram i kręcę nosem.





Druga filiżanka jest jakby z innego świata, bo i kształt i kolory...



Obie ostatnio należą do moich ulubionych naczyń, które krążą między stołem, zlewem, suszarką, a swoimi wieszaczkami.



4 komentarze:

  1. Ta druga rzeczywiście ma ciekawy kształt. Myślę, że do kawy z mlekiem obie są idealne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Specjalistka ze mnie żadna, ale Twoje filiżanki wyglądają mi na "herbaciane". Zresztą, powiedzmy sobie szczerze: nawet jeśli ich zastosowanie jest inne, to co z tego? Kto Ci zabroni użyć ich do picia kawy? :) W domu niekoniecznie obowiązuje królewska etykieta ;)

    A tak poza tym, to chciałam napisać, że przytulnie w tym Twoim nowym wirtualnym gniazdku. Chyba lepiej niż w poprzednim miejscu. Dopiero teraz zauważyłam, że masz przeniesione także archiwum i właśnie z tym wiąże się moje pytanie - miałaś na bloxie taką opcję, czy sama "ręcznie" to robiłaś?
    Może i ja powinnam przenieść się na blogspot? Coraz częściej o tym myślę. Bardzo ładny szablon masz. Ja niestety mam pod tym względem bardzo ubogi wybór.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taita, przeniosłam się tutaj tak troche niespodziewanie, ale nie żałuję.Z tym, że na początku czułam się nieco zagubiona. Piszesz, że łądny szablon, ale zanim go znalazłam... przeszukałam milion stron, wypróbowałam ze trzy inne, a to wszystko w bólach, bo musiałam troszke grzebnąć we wnętrznościach. Na szczęście instrukcja ang. jest czytelna i można sobie z łątwością poradzić.
    Wpisy przenosiłam na piechotę, ale można je ustawić chronologicznie, co mi podpowiedziała jedna z blogowiczek, bo na początku siałam zamnęt.
    Na blogspocie możesz zapisać sobie blog na dysku, co w razie zniknięcia wirtualnego miejsca, jest jakąś formą zabezpieczenia.


    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny. Ja niestety nie komentuję ostatnio zbyt często, bo nie ogarniam sytuacji. Dom, dzieci i do tego nieoczekiwana zmiana auta... a żeby je zmienić, trzeba najpierw je znaleźć i tu zaczyna się problem, bo rynek, według mnie, jest teraz bardzo ubogi.


    Anka

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem i dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń