Wczorajszym wieczornym spotkaniem ze znajomymi zakończyliśmy wszystko, co związane z halloween. Dziewczyny były podekscytowane(to wszystko po szkolnych i przedszkolnych przygotowaniach) i czekały na zbieranie słodkości.
My przygotowaliśmy cały kosz słodyczy, poczęstowaliśmy tych, którzy nas odwiedzili, a potem pojechaliśmy do Ann i Davida.
Zabraliśmy upieczoną szarlotkę i to:
...paluchy czarownicy. Przepis znalazłam w ostatniej chwili na blogu rest - ukłon w jej stronę:)) - i zachwyciłam ciasteczkami wszystkich. Zrobiły furorę.
Artur i David mieli przednią zabawę, kiedy poszli z dziewczynami na "trick or treat". Myślę, że jest możliwe, że bawili się lepiej niż dzieci. Potem mieliśmy małe party i po 20-tej wróciliśmy do domu.
A dziś dekoracje z naszych okien znikły, dziewczyny poszły do szkoły, ja trochę odetchnęłam, a teraz wrzucamy film "Ukryte pragnienia". Bardzo go lubię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz