sobota, 13 listopada 2010

Kolejny pamiętny dzień


Dzisiaj Izabela znudziła się czołganiem po podłodze tudzież bujaniem się na czworaka. Spróbowała czegoś innego. 

Podciągała się na rączkach, podciągała, odpychała ile sił w mięśniach i:




Tak sobie klęknęła... ale to nie wystarczało.


Zaczęła wyginać nóżki...



...wciąż odpychając się rękoma...


...aż w końcu siadła:



...i od razu świat przybrał inne barwy. Jakiś taki ciekawszy z nowej perspektywy. Już nie kontemplujemy sufitu czy barwnych wzorów na podłodze. Już szyja nie mdleje od ciągłego podnoszenia, żeby zobaczyć coś, co jest wyżej poziomu podłogi.

Jakże radosny był ten dzień!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz