niedziela, 7 listopada 2010

Jesienne Emo


Pogoda nas nie rozpieszcza ostatnio. Pada, pada i jeszcze raz pada. Albo mży - tak dla odmiany. Często gęsto wieją do tego wiatry, tak, że krople deszczu masz wszędzie. Irlandzka jesień, a w zasadzie zima. Oni tu już od dawna powtarzają: zima idzie, zima idzie. Dla mnie to wciąż jesień, bo oprócz zieleni, pełno kolorów wszędzie. Dlatego pojechaliśmy dziś do parku, korzystając z porannego słońca. 
Iza wyspała się za cały dzień! Dziewczyny wybiegały, więc potem miałam chwilę oddechu. Chwila, to znaczy dokładnie chwila, nie dłużej. Na szczęście byłam taka sprytna, że wczoraj w nocy nastawiłam kurczaka i dziś obiad był już gotowy:)) Nie musiałam stawać przy garach zaraz po spacerze.

Teraz kilka fotek.




Pełno liści ściele się już pod nogami - głównie bukowych, błyszczących, brązowych. Są piękne.




Klony palmowe "kwitną" jesiennie. Nadają niesamowitego uroku temu zakątkowi.




Dziewczyny zbierały liście; mają je później przyklejać. Zobaczymy...




Zdjęcie podoba mi się za "magię chwili".




Po drodze nad jezioro można było nasycić oczy takimi widokami.




A tu już po drugiej stronie jeziora - po raz pierwszy z dziewczynami. Dziś wybrałyśmy zupełnie inną drogę. Dwa razy byłam tu sama, dziewczyny nigdy. Po przeciwnej stronie ludzie zawsze karmią łabędzie i kaczki. Dziś darowałam Wam zdjęcia ptactwa.




Cisowa alejka na tle płonących drzew.




Magiczne zakątki, przejścia... Ciemne konary na jasnym tle...




I jeszcze raz klony oświetlone promieniami słońca.




Żółciutki modrzew.




Kolejne jesienne drzewa.


A tym dwóm paniom poniżej jakoś zimno nie dawało się we znaki:







Stały tak w swoich zwiewnych sukniach. Tym razem nie na tle zieleni, a żółci i brązów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz