poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Problem ze skorupami



Dziś siostra powiedziała, że teraz ma znów problem z ustawieniem moich skorup. Rzadko już coś kupuję, musi zachwycić mnie kolorem, wzorem, kształtem. Mimo wszystko niekiedy, zupełnie niespodziewanie, coś się trafi. 

Tak było dziś, kiedy dojrzałam w kącie na stoliku kubek:




Z drugiej strony już mniej ozdobnie, ale też uroczo:



Kubek jest raczej z tych mało pojemnych. Takich na "moją" kawę - trochę więcej niż w filiżance, ale mniej niż w wielkim kubasie. Choć trochę słodkie te kolory, to jednak mnie urzekły.


Z zupełnie innej półki jest ta "porcelana":



Artur kupił mi ten spory objętościowo kubek(prawie pół litra) na moje herbaty. Żeby było jasne, to właśnie mój małżonek go zauważył i wybrał(czy to kwestia mocnej czerwieni, która podobno przyciąga uwagę mężczyzn?). Zastąpił w ten sposób dwa inne, które potłukłam we wściekłości - bo to taka moja mała przypadłość. Kiedy mnie ktoś zdenerwuje, podczas dużej kłótni, rzucam kubkami lub innymi tłukącymi się przedmiotami. Stąd nigdy przesadnego nadmiaru na półkach nie mam. Oczywiście nie robię tego podczas drobnych sprzeczek. Muszę być wściekła i wtedy rzucam naprawdę skutecznie, jeszcze nic się nie uchowało po takiej akcji:)




A tu nasz mały, tegoroczny zbiór szyszek - to na jego tle robiłam dzisiejsze zdjęcia:



Są tutaj szyszki z sosny czarnej -Pinus nigra, srebrnego świerku(znanego też jako kłujący) - Picea pungens, Jedlicy(daglezji) - Pseudotsuga menziesii. 

Kiedy zbieraliśmy je - a w zasadzie zbierały Monika i Gosia  - były ciasno zamknięte. Teraz, powoli rozchylają łuski i robią się coraz piękniejsze. Na Boże Narodzenie będą jak znalazł. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz