poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Slieve Bloom Mountains






Niedaleko nas rozciągają się góry, bardzo stare, choć niskie masywy. Leżą głównie w County Laois, choć zahaczają też o County Offaly.  Znajdują się tam wspaniałe trasy spacerowe, mniej lub bardziej trudne. 
Ze względu na mój stan - 2 tygodnie do porodu - wybraliśmy najkrótszą - tylko 3km. 

Na miejsce dojechaliśmy od Mountmellick. Drogi były malownicze - na zdjęciach robionych z samochodu tak tego nie widać - ale też dość wąskie, co jest tu niemalże normą:






Na parkingu czekają na chętnych małe mapy:


Całego terenu gór i okolic...



... oraz wyszczególnione trasy od naszej strony:

... czyli w tym wypadku 3 szlaki w Glenbarrow: 3km, 7km i 12km.


Już na wstępie - przy samym zejściu na ścieżkę - witają nas dawne, kamienne płoty, obficie porośnięte mchami:





Droga zaczyna biec w dół, co w moim przypadku, jest przyjemniejszym etapem:


Siostra nie omieszkała ująć mnie z moim potężnym, 9-miesięcznym brzuchem.



Wkoło rosną stare bluszcze, czepiające się w zasadzie już wszystkiego:





Potem wchodzimy w las - praktycznie dziewiczy, bo ręki ludzkiej w nim nie widać, albo bardzo umiejętnie wykonała swą pracę:




W dole rzeka Barrow:



A obok nas... drzewa, mchy, głazy:







Mosty na druga stronę były pozamykane, ze względu na osuwające się zbocza - efekt ostatniej zimy. Mogliśmy sobie tylko postać przy nich:





Trochę wspinania i podchodzenia pod wzniesienia było, nie powiem. Siostra zrobiła mi zdjęcie, żeby wszyscy widzieli, jak skakałam po kamieniach:





Prawie na każdym kroku natykaliśmy się na piękne widoki, czasem jak z bajek, czasem, jak z filmowych plenerów. Do tego dochodził kolor soczystej zieleni i rozświetlającego ją słońca:


















Wreszcie dotarliśmy do punktu nr 1, czyli końca naszej trasy. Tutaj można było rozłożyć się na piknik przy drewnianych stołach lub na kamieniach koryta rzeki:










Dziewczyny biegały i chlapały wodą w czasie jedzenia i po posiłku:



Na wystających kamieniach, a może już głazach, tworzyły się małe wodospady:






Mało jeszcze widać tej irlandzkiej zieleni u nas, ale też przyroda ma kilkutygodniowe opóźnienie. Myślę, że na kolejną wycieczkę wybierzemy się w to miejsce już po moim porodzie. Wtedy będzie więcej liści i zieleni, co stworzy nowe, niepowtarzalne widoki. Poza tym wybierzemy się w troszkę dłuższą trasę. 


Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym wpisem. Chciałam się podzielić widokami i tym, co mnie urzekło.  

  
hrabina.ee, poniedziałek, 12 kwietnia 2010

2 komentarze:

  1. Gdybym rodził, to pewnie 2 tygodnie przed rozwiązaniem nie ruszałbym się już z domu :) Dzielna jesteś! Trasa niby w Górach, ale taka do ogarnięcia widać. Fajnie czasami pospacerować po tutejszych Forest Parkach, a ten powyższy (wiem, że nie jest to chyba Forest Park) urozmaicony - nie cały czas po płaskim :)

    pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak? a ja tydzień później pojechałam na kolejny wypad :) który zakonczył się już rozwiązaniem, ale nie w górach :) choć przyznam, że pewnie to łażenie i drobne wspinaczki pogoniły malucha na swiat.

    To nie jest Forest Park, przynajmniej nie doczytałam o tym nigdzie. Trasa jest suuuper, ale te dwa stare wpisy wcale tego nie oddają. Raz, że wszystko zaczynało rosnąć i relatywnie mało tu zieleni, dwa, że zdjęcia sa fatalne(moja siostra teraz nie może na nie patrzeć :)) a trzy, że przenosiłam wpis z innej platformy i tak to słabo wyszło.Komentarze i wszystko poszło...!

    A odbiegając od krytykowania strony wizualnej, to na miejscu zdecydowanie można się zachłysnąć widokami; a jeśli jeszcze wybierze się odpowiednią pogodę - lub raczej ona wybierze nas - to bajka. Powinieneś spojrzeć na Slieve BM w późniejszych wpisach.

    OdpowiedzUsuń