środa, 7 kwietnia 2010

Pierwsza część wykonana



Sprężam się - przynajmniej się staram - i szyję zasłony. Już pierwszą część przymocowałam:



 

Teraz pozostaje uszycie marszczonej falbanki i umieszczenie jej na samej górze. Umieszczenie, to znaczy doszycie przy górnej listwie, żeby zasłaniała metalowe kółka. Mam nadzieję, że efekt mnie zadowoli, ponieważ szycie tego śliskiego materiału nie należy do najłatwiejszych. Jak już skończę, to przynajmniej chciałabym być co najmniej ZADOWOLONA.


Natomiast jeśli idzie o mnie, to czuję się nieźle, choć opadła ze mnie cała energia. Czekam na końcówkę, jak na zbawienie. Siłą rozpędu jeszcze kończę, co da się skończyć, ale nie czuję już ani przyjemności z robienia czegokolwiek, ani pasji, ani weny. brzuch mi przeszkadza - nie chce się ugiąć, ani ucisnąć, kiedy potrzebuję się nachylić:)) Całe szczęście w samochodzie jeszcze się mieszczę, a w razie czego mogę podnieść kierownicę, ale mam nadzieję, że już długo nie pochodzę, więc nie będzie to konieczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz