czwartek, 1 kwietnia 2010

Pisanki




W tym roku nie porywałam się na robienie niczego szczególnego. Ot, zwykłe, malowane jajka. Z każdym motywem szło lepiej. Jedyny problem tkwił w pędzlach. Miałam jakieś badziewne, delikatnie rzecz ujmując. Te dobre gdzieś mi wcięło. Stąd motywy są szerokie. Nie ma cienkiej linii. Nic to. Dla moich dziewczyn i tak są atrakcją, a ja miałam sporo radości rozmazując farby.

Rankiem na tacy było tylko kilka pisanek, reszta jeszcze schła:




Potem przybyło kilka nowych:




 I jeszcze w zbliżeniach:








Z tych rozmazanych kolorów jestem najbardziej zadowolona, choć wzoru tu nie uświadczysz: 













W ten sposób taca się troszkę zapełniła. Szydełkowe kurki dołączą, kiedy zaschnie krochmal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz