czwartek, 8 kwietnia 2010

Co robimy w czasie przerwy



Jakiej przerwy? Takiej od szkoły, tzw. wielkanocnej, która dla dzieciaków tutaj trwa dwa tygodnie. Na szczęście już zbliża się do końca. Piszę "na szczęście", bo ledwo wytrzymuję z Gosią i Moniką w domu. Czekam z utęsknieniem, kiedy zaczną szkołę i przedszkole.

W czasie wolnym zajmowaliśmy się głównie malowaniem:



Przyklejałam taśmą do stołu wielkie arkusze papieru, na talerze wyciskałam farby(te łatwo spieralne), dawałam kubki z wodą i się zaczynało...




Największa frajda to mieszanie kolorów, pacianie farbą na grubo...



Nie obywało się też bez malowania rąk i buziaków, ale to wszystko wliczone w koszty. 

Kupiłam też stempelki z gąbki, które już były użyte, ale akurat nie mam dokumentacji z tamtych "zajęć". Mam też już dość pokaźny zestaw dziurkaczy ozdobnych - tzw. puncherów, którymi dziewczyny nauczyły się obsługiwać i sprawia im ogromną frajdę przyklejanie wyciętych motylków, słoneczek, aniołków i innych kształtów. 
Kolejne zajęcia, które trochę rozwiewają nudę domową(bo Gosia kocha chodzić do szkoły) to oczywiście czytanie i wszelkie książeczki ze wzorkami, labiryntami, itp. Całe szczęście, że mamy tego trochę. Swego czasu zaopatrzyłam się w wydawnictwie Aksjomat w książeczki ze  zmywalnymi stronami - dla mnie rewelacja, mając w perspektywie jeszcze dwójkę dzieciaków i ich naukę pisania. 
I kolejna rzecz... ogród ze wszystkimi dżdżownicami i robaczkami, które moje dziewczyny uwielbiają. Monika jest w szczególności miłośniczką dżdżownic - kocham ją - powtarza to prawie każdej, którą znajdzie. Ostatnio zapragnęła przynieść jedną do domu i hodować ją tutaj; innym razem, po deszczu, podniosła dżdżownicę z asfaltu i przyciągnęła do samochodu. Czasem ręce opadają! 

Zatem, jak na razie, największym marzeniem Moniki jest posiadanie własnej dżdżownicy.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz