Skoro już jest trochę lepiej w domu, mogłam wziąć aparat do ręki i zrobić zdjęcia niedawno kupionej szafki na biżuterię. Ustrojstwo to kupiłam głównie z myślą o dziewczynach, bo powoli zaczynają doceniać posiadanie korali i innych błyskotek. Oczywiście jeszcze troszkę muszą dorosnąć do obsługi:)
Oto jak wygląda nabytek:
Z uchylonym wieczkiem, które kryje pozytywkę, a jednocześnie jest lustrem.
Ta baletnica podoba mi się najmniej. Jest zbyt toporna.
Zegar niestety, ale z rzymskimi cyframi(w kuchni też taki mamy, więc dziewczyny zaczynają powoli wnikać dlaczego takie robaczki tam widnieją? ) Zegar, o dziwo, chodzi dobrze i nawet przyjemnie, po cichutku, tyka.
Dolna szufladka wymaga nowego uchwytu, ale myślę, że da się to naprawić.
Namalowane na drzwiczkach kwiaty, odbijają się w lustrach na tylnych ścianach szafki.
Sam malunek wygląda przyjemnie zarówno pod światło...
...jak i w drugą stronę:
We wnękach, za tymi ukwieconymi drzwiczkami, umieszczone są wieszaczki obrotowe na wszelkiego rodzaju długaśne korale. I wieszania na tychże kołeczkach oraz nakręcania pozytywki, muszą się jeszcze nauczyć moje panny. W tej chwili pewnie powyrywałyby wszystko:) Z niecierpliwości oczywiście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz