środa, 16 lutego 2011

Niespodziewany nabytek



Niespodziewany, bo naprawdę nie myślałam, że w końcu to kupimy. Nowe meble. Z powodu zakupu licencji telewizyjnej(po prawie 6 latach pobytu w Irlandii) i wstawieniu odbiornika, pojawiło się zapotrzebowanie na jakiś stolik telewizyjny, albo coś w tym rodzaju. 
Mieliśmy jeden - kupiony kiedyś i używany jako półka na książki. Choć był nowy, po ustawieniu telewizora, zaczął się chwiać. To mnie trochę niepokoiło, bo w końcu Izabela zwaliłaby na siebie wszystko. Zaczęliśmy poszukiwania i...
Ostatniej soboty odwiedziłam charity. Stał tam piękny, drewniany kredens i jakieś dwie inne szafki. W kredensie zakochałam się niemal od pierwszej chwili, ale nawet nie pytałam o cenę. Jednakże w poniedziałek poszłam jeszcze raz, obejrzałam i dowiedziałam się, że aż tak drogi nie jest, zważywszy na materiał - prawdziwe drewno. Co się jeszcze okazało? Te dwie dodatkowe szafki, to właśnie zestaw pod telewizor. 
Zaprowadziłam Artura do sklepu. Właścicielka opuściła nam cenę i tak oto staliśmy się posiadaczami nowych starych mebli. Na pewno są zrobione lepiej, niż wspomniany stolik telewizyjny. Wymagają troszeczkę lepszego potraktowania(to już przyszłościowo), ale generalnie bardzo nam się podobają. Nawet Artur wyraził swoje uznanie. 


Zestaw telewizyjny:


Ze względu na spory odbiornik, dekoder musieliśmy ustawić na szafce, bo w środku nie zmieściła sie już półka, przewidziana na taki sprzęt.


Półka, na której postawiony jest telewizor, wysuwa się do przodu i obraca o 90 stopni w prawo, bądź w lewo. Przyznam się, że ja nie wiedziałam o takich rozwiązaniach, ale też nigdy nie oglądałam specjalnych mebli.


Drzwi i wszystkie wykończenia są zrobione z dębu. Boki i tyły oraz wewnętrzne półki to płyta, ale o wiele solidniejsza niż te, które spotyka się teraz.
Kilka detali:












W kuchni stoi rozłożony kredens. Nie robiłam mu dziś żadnych zdjęć, ponieważ efektowniej wygląda w całości. 

Ciesze się ogromnie, że nie kupowaliśmy wszystkiego zaraz po przeprowadzce, że nie szukaliśmy szybkich rozwiązań. Owszem, to się wiązało - i wciąż jeszcze wiąże - z tym, że brakuje nam szaf i półek. Niemniej jednak ja wolę poczekać i pomieszkać z pudłami, niż kupować coś tylko po to, by kupić i wstawić "na chwilę", albo kupić, bo nie wypada, żeby dom był nieumeblowany. 
Oczywiście to nasza teoria, którą wprowadziliśmy w życie. Na pewno minusem jest wspomniany bałagan, ale radość ze znajdowania odpowiednich mebli wynagradza to ogromnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz