Teoretycznie wiosna zaczyna się tu w lutym. W tym roku znów jest troszkę opóźniona, ale... ptaki już od jakiegoś czasu świergoczą na całe gardła. Wiatry wieją, deszcze padają i wszystko zaczyna rosnąć. Zastanawiam się czy nie skosić już trawy w ogródkach.
Dziś zabrałam moją siostrę na naukę jazdy. Wielkie naklejki "L" przywalone na szybach; pojechałam w okolice łąk i pola golfowego. Przez środek leci asfaltówka, niezbyt mocno uczęszczana. W zasadzie Dana ma już tymczasowe prawo jazdy i mogłaby legalnie jeździć normalnymi drogami, ale jako że dopiero uczy się ruszania i tych wszystkich pierwszych spraw... wybrałam drogę o znikomym ruchu.
W okolicy było tylko kilku spacerowiczów(jeden już machał nam, kiedy mijałyśmy go enty raz) i paru golfistów. Ci, w przerwach między odbiciem piłki i jej szukaniem, z zainteresowaniem obserwowali poczynania naszego renault. A samochód starał się z całych sił, rzęził czasem, czasem zasuwał na dwójce, aż obroty szły do czterech tysięcy.
W sumie uważam tę jazdę za udaną. Dana przyzwyczaiła się, że na drodze są też inne auta i SPOKOJNIE ZMIEŚCI SIE Z NIMI. Następny raz - jutro - będzie jeszcze lepszy. A jak już połknie haczyk, to pewnie nie dobiję się do mojego samochodu:)
Kiedy już uznałam, że samochód się napracował, przerwałyśmy jazdę i zabrałam wszystkich na małą przejażdżkę w okolicę. Przywiozłyśmy stamtąd kilka gałązek i znalazłyśmy miejsce, gdzie prawdopodobnie jutro się wybierzemy. Dana już dziś widziała tam milion pięknych kadrów. Zieleń zaczyna u nas przybierać nasycone barwy i omszone drzewa wyglądają teraz wprost bajecznie!
W moim ogródku też coraz radośniej.
Przebiśniegi posadzone ostatniej jesieni kwitną pojedynczo, ale za rok na pewno będzie ich więcej.
Wokół clematisa - to tam, gdzie widać te dwa kołeczki - rośnie wianuszek hiacyntów.
Przed drzwiami postawiłam skrzynki z pierwiosnkami.
Gosia ułożyła w nich muszelki.
Po węższej stronie - tam, gdzie swego czasu usypałam "grób", a potem zrobiłam trawnik - też widać już pąki hiacyntów.
Z tamtorocznych pierwiosnków tylko jeden kwitnie. Drugiemu wszystkie pąki zżarły ślimaki.
Żonkile mają już pąki i lada chwila zakwitną.
Do kwitnienia szykują się stokrotki i niezapominajki. Lawenda zaczyna rosnąć, czosnek olbrzymi wypuszcza z ziemi zielone pędy. Wszystko powoli rusza...
Jak ja kocham ten czas!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz