piątek, 18 czerwca 2010

Różności



Do końca roku szkolnego został tydzień. Ciesze się i nie. Dlaczego? Ponieważ z chwilą zakończenia roku szkolnego Małgosia będzie w domu całymi dniami, a to znaczy, że choćbym stanęła na głowie i zaczęła uszami klaskać, to wciąż będzie za mało. Z drugiej strony ranki w końcu będą spokojne. Może to spowoduje, że Iza wejdzie w jakąś rutynę? 
Jako pierwsze moje dziecko śpi dłużej rankami. Nawet do godziny 7!!!(dla mnie to niewyobrażalne), a dziś pobiła swoje rekordy: spała od 22.30 do prawie 5.30 rano. I żeby wszystko było jasne - nie karmię jej butelką, tylko wciąż jest na samej piersi. Taka długa przerwa zdarzyła się po raz pierwszy. Jest zatem nadzieja...nie będę "głośno o tym pisać".

Póki co, dłubię szydełkiem projekt, który gdzieś tam Wam pokazywałam. Jestem coraz bliżej końca. Zaczęłam też czytać kolejną książkę. W tej chwili mam zaczęte:



Bardzo lubię jej książki i ta leży koło mojego łóżka w sypialni, tylko zawsze kiedy tam docieram, padam na pysk. Nie jestem w stanie przeczytać nawet pół strony. Może niedługo?




Artur kupił mi widząc, że "połknęłam" sagę o wampirach. Zaczęłam jeszcze przed ciążą, ale jakoś mi nie szła; teraz zajrzałam i nie wiem, czy będzie do zniesienie. A może tylko należy do tych książek, gdzie trzeba wytrzymać te pierwsze 20 stron?




Kolejny zakup Artura(ma w Dublinie księgarnię, gdzie najnowsze książki sprzedają po 7euro); stwierdził, że na pewno zechcę to przeczytać. I miał rację, tego samego dnia, kiedy kupił mi książkę, widziałam ją w naszej księgarni i miałam nawet tam wstąpić. Tylko za mało monet brzęczało w portfelu:)


A tutaj... UWAGA! udało mi się ją skończyć. Jako jedną z niewielu. Kupiłam ją z nudów na Okęciu. Znośna.



Teraz muszę szybko zakończyć szydełkowy projekt, żeby z czystym sumieniem zagłębić się chociaż w jedno z zaczętych czytadeł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz